Czy pies myśliwski jest zwierzęciem domowym?

A skoro tydzień temu padło pytanie jak wygląda przepadek zwierzęcia w postępowaniu karnym, dziś parę zdań wyjaśniających. Przy okazji — żeby tekst dało się czytać każdemu — garść rozważań o tym czy chart jako pies myśliwski może być traktowany jako zwierzę domowe — czy też jednak z racji instynktu, zastosowania i charakteru nie stosuje się do nich ustawy o ochronie zwierząt?


Myśliwski pies zwierzę domowe

Myśliwski pies to też zwierzę domowe — także taki, który myśli, że jest myśliwym (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


uchwała Sądu Najwyższego z dnia 20 czerwca 2012 r. (I KZP 4/12)
Przewidziany w art. 38 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt tryb wykonania środka karnego przepadku zwierzęcia odnosi się do każdego orzeczenia takiego środka karnego, bez względu na podstawę jego zastosowania, jeżeli ustawa penalizująca czyn, za który przewiduje się taki przepadek, wyraźnie wskazuje, że dotyczy on zwierzęcia, chyba że zakłada ona jednocześnie inny tryb jego wykonania albo równie wyraźnie przyjmuje, że jest to jednak przepadek „rzeczy”. Ponieważ ustawa z dnia 13 października 1995 r. — Prawo łowieckie nie przewiduje powyższych wyłączeń, przepadek psa rasy chart lub mieszańca tej rasy, orzeczony w ramach skazania za przestępstwo określone w tej ustawie, podlega wykonaniu na zasadach wskazanych w ustawie o ochronie zwierząt.

Mężczyzna został uznany winnym utrzymywania psa rasy chart bez wymaganego zezwolenia (por. „Zakaz hodowli chartów (i polowania z chartami”), za co został skazany na 3 miesiące ograniczenia wolności, orzeczono też przepadek zwierzęcia na rzecz Skarbu Państwa (art. 44 par. 6 kk). A że powstały wątpliwości co do sposobu wykonania wyroku poprzez przepadek psa (który miał trafić do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami) — zwłaszcza w kontekście rozbieżności oceny charakteru prawnego psa rasy chart oraz związaną z tym kolizją przepisów prawa łowieckiego i ustawy o ochronie zwierząt (oraz regułami przepadku rzeczy w kodeksie karnym wykonawczym) — sprawa trafiła do SN.

Sąd Najwyższy orzekł, iż każdy przepadek zwierzęcia następuje w sposób określony w art. 38 UOZ — a 50-stronicowym (!) uzasadnieniu uchwały poczynił szereg ciekawych spostrzeżeń.

Na przykład takie, że zgodnie z art. 2 ust. 1 UOZ stosuje się ją do wszystkich zwierząt kręgowych — czyli wszystkich psów, w tym także wszystkich chartów i mieszańców chartów. Nie jest zatem zasadne traktowanie psa rasy chart jako zwierzę innego rodzaju niż zwierzę domowe. Niezależnie od tego, że charty tradycyjne były przystosowywane do polowań (i nie nadają się do pilnowania), zaś zgodnie z rozporządzeniem regulującym warunki utrzymywania chartów (Dz.U. z 2010 r. nr 135 poz. 909) powinno się je utrzymywać „w obszarze ogrodzonym” lub „w pomieszczeniach” (a więc niekoniecznie w domu) pies myśliwski jest zwierzęciem towarzyszącym człowiekowi, zatem zaliczać należy je zaliczyć do zwierząt domowych (art. 4 pkt 17 UOZ).

art. 38 ustawy o ochronie zwierząt
1. Sąd przekazuje zawiadomienie o wydanym prawomocnym orzeczeniu o przepadku zwierzęcia organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, biorącej udział w postępowaniu lub innej organizacji o takim samym statutowym celu działania. (…)
4. Organizacja społeczna, o której mowa w ust. 2, przekazuje zwierzę nieodpłatnie:
1) schronisku dla zwierząt, jeżeli jest to zwierzę domowe, lub
2) gospodarstwu rolnemu wskazanemu przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta), jeżeli jest to zwierzę gospodarskie, lub
3) ogrodowi zoologicznemu lub schronisku dla zwierząt, jeżeli jest to zwierzę laboratoryjne lub zwierzę wykorzystywane do celów rozrywkowych, widowiskowych, filmowych, sportowych lub utrzymywane w ogrodach zoologicznych. (…)

Zdaniem SN ocena prawna psa rasy chart — oraz konsekwencji orzeczenia o przepadku zwierzęcia — nie może także wynikać ze względu na różny przedmiot ochrony przepisów prawa łowieckiego i ustawy o ochronie zwierząt. Owszem, ograniczenia w hodowli chartów nie wynikają ze względu na opiekę nad nimi, ale przecież także regulacja odnosząca się do hodowli psów ras uznawanych za niebezpieczne nie ma na celu ochrony tych zwierząt — a jednak nikt nie ma wątpliwości, że jest to materia regulowana ustawą o ochronie zwierząt (art. 10 UOZ, art. 37a UOZ).

Stąd też art. 38 UOZ stanowi lex specialis w stosunku do przepisów kodeksu karnego wykonawczego — w zakresie, w jakim wiąże się z orzeczonym przepadkiem zwierzęcia kręgowego — i ma zastosowanie do każdego przepadku, niezależnie od jego podstawy prawnej — także psa myśliwskiego, który też jest zwierzęciem domowym.

  • Maciek

    hart? naprawdę?

  • Tervueren

    Maciek, czepiasz się. Po prostu chart jest psem myśliwskim, a hart nie :) Każdemu może się zdarzyć :).

  • Jeden z ilu? Jak policzysz — będzie nagroda :)

    Na razie poprawiam :) Dzięki!

  • Inna sprawa, że faktycznie w ortografii najwięcej problemów miewam z „h” i „ch” — hodowla, harcerze, chuligan; jak się okazuje „hart” także (chociaż wolałbym nie wykluczać, że w tym 1 z bodajże 13 przypadków w tekście było to omsknięcie palca).

  • ajax

    Z ciekawości. Czy „hamowanie” na drodze i „chamowanie” na drodze też? Bo dla mnie to zupełnie inne znaczenie i zdecydowanie na drogach (i nie tylko) staram się nie chamować :-D
    Jenzyka polska tludna jest ;-P

  • Raczej nie — hamować umiem, z chamami też sobie jakoś zwykłem radzić.

    BTW być może to jest jakiś fantomowy ból po dawnej polszczyźnie — jak dziś pamiętam wykład, że mówimy „chleb” — i dla odróżnienia „HHerbata”.

  • ajax

    Tak sobie zapytałem, bo często widzę to na rozmaitych forach. Zwłaszcza jakieś smętne skargi o treści: „Widzi że chamuję to dlaczego na mnie trąbi?” Zawsze mam ochotę odpisać: Gdybyś hamował zamiast CHAMOWAĆ na drodze obeszłoby się bez trąbienia

  • Cóż, język polski pono do najłatwiejszych nie należy.

    Ale niehaj pierszy żóći kamjenjem ten, ktury nigdy błenduw niezrobił.

  • b52t

    Zwarzywszy, że z nie nacka dopadnie jeden „h” z drugim „ch”, w „ż” albo „rz” kopnąć chcą, a przedewszystkim karzdy innym błendy rat wypomńi, błendów tródno uniknońć.

  • BTW skupiłem się na ortografii, ale o nie-przecinku przed „ktury” zapomniałem ;-)

  • ajax

    Nei żuce, boś zam kszeżę. Ael ziem zdaram.

    Niekiedy staram sie też poprawiać. Przynajmniej te bardziej w oczy kolące

  • Oczywiście, że w poprawianiu błędów nie ma nic złego, a wręcz przeciwnie — zalew internetu i upadek czytelnictwa to chyba największe źródła problemu.

    Pewnie sam tak mam, że jak 101 razy widzę w sieci jakieś orty — koduję je jako wersję prawidłową.

    Ale gorzej przylepiają się chyba te nieszczęsne neo-frazeologizmy, które przenikają nawet do języka osób, które powinny najbardziej dbać o jego poprawność — te kalki z angielskiego, z żargonu korporacji, ze źle pojętej nowoczesności.

  • ajax

    Dobrze pisze! Dać Mu wódki!
    Tym nie mniej morzna siem zdarać ónigać błenduf. Słyszałem, rze z nie nacka to wyjerzdrza czołk ;-D