Świadczenie usług weterynaryjnych bez uprawnień

A skoro dziś opublikowano tekst jednolity ustawy o zakładach leczniczych dla zwierząt (Dz.U. z 2017 r. poz. 188), zaś jakiś czas temu było o tym, że reklamowanie się przez weterynarzy jest karalne — to dziś czas na parę zdań o tym, że podszywanie się pod lekarza weterynarii jest wykroczeniem, za które grozi grzywna do 5 tys. złotych.


świadczenie usług weterynaryjnych bez uprawnień

Świadczenie usług weterynaryjnych bez uprawnień jest wykroczeniem, za które grozi do 5 tys. złotych grzywny (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Rozchodzi się oczywiście o przepis, zgodnie z którym wykroczeniem jest świadczenie przez osoby nieuprawnione usług zastrzeżonych dla lekarzy weterynarii.

Definicję usług weterynaryjnych przynosi art. 2 ust. 1 ustawy, który wskazuje m.in. badanie stanu zdrowia zwierząt, rozpoznanie, zapobieganie i zwalczanie chorób zwierząt, ich leczenie, udzielanie porad i konsultacji — zaś świadczyć może je wyłącznie lekarz weterynarii posiadający prawo wykonywania zawodu i wyłącznie w ramach działalności zakładu leczniczego dla zwierząt. (Pewne czynności może wykonywać technik weterynarii, art. 3 ustawy — głównie pomocnicze, ale i w ramach pierwszej pomocy).

art. 30 ustawy o zakładach leczniczych dla zwierząt
1. Kto świadczy usługę weterynaryjną, nie mając do tego odpowiednich uprawnień,
podlega karze ograniczenia 
wolności lub grzywnie.
2. Orzekanie w sprawie o czyn określony w ust. 1 następuje w trybie przepisów Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia.

Przeczytawszy to co napisałem zacząłem się zastanawiać — skoro usługą weterynaryjną jest „udzielanie porad” mających na celu „poprawę zdrowia zwierząt” — czy rozmowy przewodników psów, którzy podczas spotkań naturalnie przerzucają się obserwacjami, spostrzeżeniami — poradami? — nie mogą być aby zakwalifikowane jako świadczenie usług weterynaryjnych bez uprawnień? Czy bezpieczniej zatem trzymać język za zębami — czy też przepis penalizuje wyłączne „jawne podszywanie się” pod weterynarza, a zatem sytuację, w której przebieraniec otwiera gabinet i bierze od klientów pieniądze?

Zwracam bowiem uwagę, że definicja usług weterynaryjnych nie mówi nic o wynagrodzeniu — owszem, w ustawie jest mowa o wynagrodzeniu za usługi, art. 25 ust. 4 i art. 27 ustawy, ale czy jawny szarlatan działający pro bono też powinien liczyć się z odpowiedzialnością?