Habánské Sklepy Frankovka 2014 — bo wino to nie olimpiada

Cóż za koincydencja: nie minął jeszcze kwartał jak na łamach „Czasopisma” ukazała się recenzja wina Habánské sklepy Frankovka 2015 (dla przypomnienia: pretekstem były dywagacje nad zbawiennym wpływem picia czerwonego wytrawnego wina na nasze zdrowie) — a tu przyszedł czas na nieco starsze Habánské Sklepy Frankovka 2014.


Habánské Sklepy Frankovka 2014

Habánské Sklepy Frankovka 2014 (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Racjonalnie przeprowadzona próba porównania dwóch różnych roczników jednej marki wymagałaby zapewne dość równoczesnego spróbowania… ale przecież smakowanie dobrych trunków to nie olimpiada. Toteż nie będę się zamartwiał niepamięcią (na pewno nie wynikającą z poziomu cholesterolu) — oraz brakiem rzetelnego porównania barwy, bukietu, etc.
Ba, przecież zgodnie z pradawną zasadą, że nie jest dobre to co jest dobre, lecz to co komu smakuje, nie mógłbym obiektywnie powiedzieć, że Habánské Sklepy Frankovka 2014 jest lepsza lub gorsza od rocznika 2015.

Jakie zatem mam subiektywne wrażenia po skosztowaniu kolejnego trunku pochodzącego z Moraw? Tak, to już jest pewna zauważalna reguła: ichnie najtańsze czerwone wytrawne wina można scharakteryzować jako dość lekkie i łagodne –relaksacyjno-rekreacyjne — w smaku, o relatywnie jasnej, dość rubinowej barwie i nienachalnym aromacie. Niewątpliwie nie ma tej złożoności, którą zapewnić może nawet średnio drogie wino z polskiego dyskontu — ale też i raczej nie rozczaruje, jeśli złożoność okaże się być tylko cuchnącą politurą.

Tę butelkę wina Habánské Sklepy Frankovka 2014 (alko 12,5%) nabyłem podczas jednego z górskich wojaży za ok. 100 koron co wydaje się ceną naprawdę bardzo przyzwoitą.
Ale najlepsze jest to, że wszystko wskazuje na to, że już niedługo powrócimy — po kilkunastotygodniowej, wymuszonej okolicznościami przerwie — na szlak.