Psy się pogryzły — czy to także wykroczenie z art. 77 kw?

I kolejne dobre pytanie na sobotni poranek: załóżmy, że pies pogryzł psa — czy za to także wiąże się z odpowiedzialnością z art. 77 kw? (nieprawomocny wyrok zaoczny Sądu Rejonowego w Olsztynie z 25 listopada 2016 r., sygn. akt IX W 2969/16).


pogryziony pies odpowiedzialność

Jeśli pies pogryzł psa, odpowiedzialność właściciela, który nie zachował środków ostrożności wynika z art. 77 kw (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Mężczyzna szedł z psem na poranny spacer obok posesji sąsiadki, która trzyma dwa duże psy. Kobieta często wypuszcza psy luzem poza podwórko, co jest powodem częstych skarg. Także tego dnia jeden z psów był puszczony wolno — korzystając z braku nadzoru zaatakował psa mężczyzny. Zwierzęta udało się rozdzielić, człowiek poszedł dalej.
Po jakimś czasie wracał tą samą drogą, zobaczył, że sąsiadka stoi przed swoim domem, zwrócił więc jej uwagę na brak nadzoru. W odpowiedzi sąsiadka zwyzywała mężczyznę i… celowo otworzyła furtkę, przez co jej oba psy zaatakowały psiaka mężczyzny, dotkliwie go kąsając.

Kobieta, która na etapie czynności wyjaśniających zrzuciła wszystko na psa poszkodowanego — a jej zwierzęta przecież się tylko bawiły — została obwiniona o niezachowanie nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu psów (art. 77 kw), za co ukarano ją grzywną w wysokości 250 złotych. Wezwana na pierwszą rozprawę przysłała zwolnienie lekarskie, na kolejne już nie stawiła się bez usprawiedliwienia (stąd wyrok zaoczny).

Sąd przesłuchał w sprawie pięciu świadków, którzy potwierdzili, że — duże i groźne — psy kobiety bardzo widywane są poza posesją, tak w dzień jak w nocy, wywołując przestrach u sąsiadów. Dotąd atakowane były tylko zwierzęta, ale istnieje zagrożenie, że kiedyś ofiarą agresji psów mogą paść przechodzący ludzie.

Argument, że odpowiedzialność za zdarzenie ponosi pokrzywdzony — bo to jego pies sprowokował atak — jest całkowicie chybiony: pogryziony pies był prowadzony na smyczy, zaś psy obwinionej były puszczone luzem poza posesję. Po pierwsze nawet gdyby zaatakowany pies prowokował, obowiązkiem kobiety było zapewnienie nadzoru nad swoimi psami, po drugie wreszcie niezależnie od tego czy jej psy się „tylko bawiły” — przewodnik ponosi odpowiedzialność za konsekwencje takiej zabawy.

Sąd wskazał, że nałożył grzywnę w maksymalnej dopuszczalnej wysokości (por. „Grzywna za brak smyczy to maksymalnie 250 złotych”), ze względu na znaczną szkodliwość społeczną czynu — obwiniona toleruje atakowanie innych psów przez jej zwierzęta, psy są coraz bardziej agresywne, może dojść do tragedii. Tymczasem kobieta nie wykazała żadnych oznak skruchy — ba, raczej podeszła do sprawy lekceważąco. Być może 250 złotych grzywny uczuli ją na przyszłość.

Q.E.D.

  • kjonca

    https://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/150515250004506_IX_W_002969_2016_Uz_2016-12-15_002

    Mam wrażenie, że coś tam się ucięło :)

    „Sąd uznał, zatem, że zebrany materiał dowodowy, w tym również w pełni
    wiarygodne dowody w postaci materiału fotograficznego, pozwala na
    przypisanie obwinionej popełnienia zarzucanego jej wykroczenia z art. 77
    kw. Obwiniona najpeierw wypuszcza ” <- o tu

  • Uff, wreszcie nie u mnie ;-)

    To są tylko przeklejki z .doc-ów, pewnie robi to jakiś protokolant/sekretarz wieczorami — może mają do tego jakiegoś CMS, ale ludzka ręka czasem zawodna jest.

  • Tervueren

    Głupota ludzka zaiste jest bezkresna. Baba ma szczęście, że nie ucierpiał właściciel psa prowadzonego na smyczy. Z drugiej strony, jeśli zaatakowany pies był „wystawowy” i hodowlany, to te prawie 400 PLN może być tylko początkiem dolegliwości pieniężnych (bo prawdę mówiąc 400 PLN to mało dolegliwa kwota jak na taki wymiar głupoty).

  • Ba, nawet w tym przypadku poszkodowany może żądać zwrotu wydatków na szycie psa, koszty leczenia, etc.

  • Borek

    Nie popadaj w samozachwyt zbyt szybko, szanowny RedNaczu. Sorry, ale musiałem. ;)

    „psy kobiety bardzo widywane są poza posesją”

  • Tervueren

    To potraktowałem niejako „w pakiecie” z wyrokiem – trudno żeby gość nie ubiegał się o zwrot, szczególnie że u weta nie ma „na NFZ”. Nie wiadomo nic na temat ważnych szczepień psów tej kobiety – w przypadku pogryzienia człowieka na pewno byłaby kwarantanna, nie wiem jak w przypadku pogryzienia innego psa (który był szczepiony przeciwko wściekliźnie). To też są dodatkowe koszty dla tej kobiety.

  • Ładnie :)

    Od samozachwytu na pewno dzieli mnie „bynajmniej” tydzień świetlny ;-)

  • ajax

    RedNacz aluzyę czynił antoimiów używając. W zamyśle miało pewnikiem być, że „psy kobiety mało widywane są na posesji”, a Ty tak się czepiasz ;-)

  • Niestety automatyzmu nie ma, sąd nie orzekł o obowiązku naprawienia szkody, więc trzeba iść jeszcze raz do sądu (cywilnego).

    A w dodatku skazujący wyrok dot. wykroczenia nie ma skutku z art. 11 kpc, więc opisane powyżej ustalenia nie wiążą sądu cywilnego.

  • b52t

    Ludź głupi a psinki tylko cierpiały (przy czym jedna bardziej).
    Takie zachowanie wskazuje na jakąś mocną labilność emocjonalną właścicielki psa-bez-smyczy. Psiny pod jej opieką jak widać mogą być niebezpieczne dla otocznia.