„Polskie obozy zagłady” naruszają zindywidualizowane dobra osobiste — byłych więźniów tych obozów

„Polskie obozy zagłady” zawsze (mnie) wkurzają — ale czy to oznacza, że śmiało mogę iść do sądu przeciwko każdemu wydawcy prasowemu (zwłaszcza niemieckiemu) i domagać się zadośćuczynienia wyrządzonej w ten sposób krzywdzie — czy też należy spodziewać się oddalenia powództwa? (por. „Sąd stwierdził, że „polskie obozy koncentracyjne” w niemieckiej gazecie naruszają dobra osobiste Polaków — ale powództwo oddalił”).

wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 22 grudnia 2016 r. (sygn. akt I ACa 1080/16)
Takie wartości jak tożsamość narodowa, czyli poczucie przynależności do Narodu Polskiego oraz godność narodowa, mieszczą się w kategorii dóbr osobistych w rozumieniu art. 23 kc.

Orzeczenie wydano w następującym stanie faktycznym: były więzień niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz i Flossenbürg (wyzwolony dopiero 8 maja 1945 r.), aktywnie działający od lat na rzecz pamięci ofiar zbrodni hitlerowskich, wystąpił z powództwem przeciwko wydawcy niemieckiego portalu informacyjnego, który zapowiedzi filmu napisał o „polskich obozach zagłady”. Działanie takie naruszyło jego tożsamość narodową rozumianą jako poczucie przynależności do Narodu Polskiego, przywiązanie do dziedzictwa, spuścizny i utożsamianie się z dokonaniami i wartościami reprezentowanymi przez przodków, a także godność narodową — czyli poczucie dumy z przynależności do określonego narodu. Sformułowanie „polskie obozy zagłady” nie było wprawdzie skierowane wprost przeciwko powodowi, jednak spowodowało ingerencję w zindywidualizowane dobra osobiste jednostki jaką jest powód.

Stąd powód zażądał zakazania posługiwania się w przyszłości sformułowaniem „polski obóz koncentracyjny” (we wszystkich językach) oraz opublikowania przeprosin.

Zdaniem pozwanego portalu sformułowanie „polski obóz koncentracyjny” było skutkiem błędu w tłumaczeniu z języka francuskiego, błąd pojawił się w materiale dostarczonym przez producenta filmu (stację telewizyjną), w portalu poprawiono opis natychmiast po otrzymaniu pisma z polskiej ambasady. Intencją wydawcy nie było fałszowanie historii, zaś niezależnie od powyższego tożsamość narodowa i godność narodowa nie stanowią samoistnych dóbr osobistych w rozumieniu art. 23 kc — lecz sprowadzają się do ochrony w zakresie interesu publicznego. Zdaniem pozwanego nie doszło także do indywidualizacji naruszenia dóbr osobistych powoda, nie można zatem mówić o wywołaniu dyskomfortu.

Niezależnie od powyższego działanie nie miało charakteru bezprawnego, albowiem nie doszło do naruszenia standardów rzetelności dziennikarskiej — bo błąd został od razu poprawiony. W dodatku powód został już za feralne zdanie indywidualnie przeproszony. (Kolejne przeprosiny zostały opublikowane na jeden dzień przed rozprawą  sądową.)

Sąd I instancji powództwo oddalił: niezależnie od tego, że doszło do naruszenia zindywidualizowanych — powód był więźniem niemieckiego obozu zagłady, zatem sprawa dotknęła go bezpośrednio — to strona pozwana już wcześniej — dobrowolnie i kilkukrotnie — przeprosiła za sformułowanie „polskie obozy zagłady”. Nie znaleziono też uzasadnienia dla zakazu posługiwania się tym zwrotem w przyszłości, a to dlatego, że powód nie wykazał, iżby portal kiedykolwiek jeszcze użył takiej frazy.

W apelacji do sprawy przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich, podnosząc m.in. niewłaściwe zastosowanie art. 24 par. 1 kc — bo skoro sąd ocenił, że dobra osobiste zostały naruszone, ale nie znalazł podstaw do wyłączenia bezprawności działania, to nie mógł po prostu oddalić roszczenia, zatem wydawca powinien przeprosić w takiej formule, w jakiej naruszył dobra osobiste powoda.

Sąd II instancji apelację częściowo uwzględnił: niezależnie od politycznej oceny sformułowania „polskie obozy zagłady”, sąd orzeka w oderwaniu od ocen, opinii i poglądów politycznych, także przedstawianych przez strony. Nie bierze także pod uwagę prawodawstwa lub orzecznictwa sądów zagranicznych.

Jednak zdaniem sądu II instancji „takie wartości jak tożsamość narodowa, czyli poczucie przynależności do Narodu Polskiego oraz godności narodowej, mieszczą się w kategorii dóbr osobistych w rozumieniu art. 23 kc” — chociaż nie zostały przywołane wprost w (otwartym, przykładowym) katalogu dóbr osobistych, to najtrafniejsze jest wiązanie pojęcia dóbr osobistych z prawami podmiotowymi jednostki. Stąd też przypisywanie Polakom tworzenia i prowadzenia obozów zagłady może obrażać byłego więźnia takiego obozu jako jednostki (nb. w uzasadnieniu dość swobodnie miesza się pojęcia obozu koncentracyjnego i obozu zagłady — a przecież Niemcy jako naród bardzo dokładny, mieli to dość dobrze podzielone).

W przypadku obowiązku dopełnienia czynności potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych (art. 24 par. 1 kc) kluczowe zawsze jest pojęcie wyboru sposobu adekwatnego do sposobu, w jaki dobra osobiste zostały naruszone.
Wobec tego żądanie przeprosin w imieniu całego Narodu Polskiego narusza istotę adekwatności sposobu ochrony dóbr osobistych — bo chociaż poczucie przynależności narodowej może być dobrem osobistym, to nie jest to przymiot całego narodu, lecz poszczególnych jednostek.

Zdaniem sądu opublikowane wcześniej przez wydawcę portalu przeprosiny („i przepraszamy wszystkie osoby, które czują się przez to zranione w swych uczuciach”), chociaż obejmują także powoda, mogły nie dać powodowi stosownej satysfakcji. Podobnie przesłanie przeprosin listownie w przypadku naruszenia dóbr osobistych w publikacji internetowej zostało ocenione jako niewystarczające (art. 24 par. 1 kc). Podobnie oceniono treść przeprosin opublikowanych na krótko przed rozprawą — nb. sąd zakwalifikował jego treść raczej jako sprostowanie. Z tych samych względów nie można domagać się przeprosin na łamach różnych dzienników — bo nie doszło do naruszenia dóbr osobowych poprzez publikację w tych mediach.

Prawidłowe będzie jednak takie określenie obowiązków pozwanego wydawcy:

Nakazuje pozwanemu przeproszenie powoda, poprzez zamieszczenie w języku niemieckim, na portalu internetowym […] (i pozostawienie przez okres 1 miesiąca), na stronie głównej w ramce na własny koszt oświadczenia o treści: „wydawca portalu internetowego (…) wyraża ubolewanie z powodu pojawienia się w dniu 15 lipca 2013 r. na portalu (…) w artykule pt. „(…)”, nieprawdziwego i fałszującego historię Narodu Polskiego określenia, sugerującego, jakoby obozy zagłady w (…) został wybudowane i prowadzone przez Polaków i przeprasza [powoda] który był więziony w niemieckim obozie koncentracyjnym, za naruszenie jego dóbr osobistych w szczególności tożsamości narodowej (poczucia przynależności do Narodu Polskiego) i jego godności narodowej”.

 

Q.E.D.

  • sjs

    Godność narodową to rzeczywiście może naruszać, ale w jaki sposób to sformułowanie narusza tożsamość narodową? Czytam fałszywą informację o swoim narodzie i przestaję się czuć jego członkiem?

  • Mike

    eeech, to nie żadna tam pomyłka (chyba freudowska?) tylko akcja propagandowa godna nomen omen Józefa G.

  • Himmler nieprzypadkowo budował obozy zagłady wyłącznie na ziemiach polskich — bardzo możliwe, że pośmiertnie udało mu się uzyskać jeszcze jeden skutek…

  • b52t

    Ciekawostką, którą usłyszałem niedawno, ale je nie zweryfikowałem, jest to, że ówczesne Auschwitz było wyłączone spod GG i oficjalnie były terytorium III Rzeszy. Czyli jedynie leżało na terytorium obecnej (i przedwojennej) II/III RP (po drodze PRL).

  • Być może tak — nie chcesz już być Polakiem. Nie wiem :)

  • Mike

    Pan Karski lubił koloryzować i przesadzać, żeby nie powiedzieć dosadniej. Chlapnął a spece podchwycili.

  • Sformułowanie „Polish Death Camps” pojawia się tylko w tytule artykułu. Nie wiem jak w 1944 r. ale do dziś jest praktyką, że dziennikarz nadsyła tekst, ale tytuł może mu nadać (lub zmienić) redaktor.

    http://www.unz.org/Pub/Colliers-1944oct14-00018