Czy możliwe jest rozłożenie na raty opłaty od pozwu?

A teraz krótko i na temat: czy możliwe jest rozłożenie na raty opłaty od pozwu — zwłaszcza jeśli powodem jest osoba której nie stać na jednorazowy wpis sądowy — ale której nie przyznano zwolnienia od całości kosztów sądowych? (postanowienie Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 27 grudnia 2016 r., sygn. akt I ACz 2315/16).


rozłożenie raty opłaty pozew

Rozłożenie raty opłaty od pozwu jest niemożliwe (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Powód wniósł do Sądu Okręgowego powództwo przeciwko Skarbowi Państwa statio fisci jeden z Sądów Rejonowych, jednak nie wniósł opłaty od pozwu. Powód został zwolniony od kosztów sądowych w 92%, ale sąd wezwał do uiszczenia brakującej (pozostałej) opłaty od pozwu w kwocie 390 złotych pod rygorem zwrotu pozwu. Powód brakującej części opłaty nie wniósł, zatem pozew został zwrócony (art. 130 par. 2 kpc).

Powód wniósł zażalenie na zarządzenie o zwrocie pozwu, prosząc o rozłożenie rozłożenie kwoty 390 złotych na raty, uzasadniając prośbę trudną sytuacją materialną jego i rodziny (m.in. jest zadłużony w banku na przeszło 20 tys. złotych).

Zażalenie zostało oddalone: owszem, powód wnosił wcześniej o zwolnienie od kosztów sądowych, jednak jego wniosek został uwzględniony w części (w 92%).. Skoro jego sytuacja materialna nie uległa zmianie, ponowny wniosek oparty na tych samych przesłankach podlegał odrzuceniu (art. 107 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych).

Natomiast nie ma możliwości wnioskowania o rozłożenie na raty opłaty od pozwu: powołany przez skarżącego art. 119 uksc zezwala na rozłożenie na raty lub umorzenie „należności sądowych” (do których zalicza się nieuiszczone koszty sądowe oraz grzywny orzeczone w postępowaniu sądowym) — przy czym sąd może rozłożyć należności sądowe na raty w szczególnych przypadkach.

W sprawie będącej przedmiotem sporu nie doszło jeszcze do orzeczenia o kosztach sądowych — sąd nie podjął wszakże żadnych czynności (art. 126(2) par. 1 kpc) — zatem nie ma mowy o nieuiszczonych należnościach sądowych, które podlegałyby rozłożeniu na raty lub umorzeniu. Sąd mógłby zwolnić przegrywającego (lub rozłożyć należność na raty) gdyby w orzeczeniu nakazano pobranie nieuiszczonej opłaty od pozwu (po zwolnieniu powoda z kosztów sądowych) — ale w sprawie do tej fazy było daleko.

Q.E.D.

  • W sumie postanowienie w przedmiocie zwalniania z kosztów mogłoby przybierać formę „zwalniamy w ten sposób, że opłata będzie uiszczana w 12 miesięcznych ratach […]”. To by miało nawet więcej sensu niż zwalnianie „na pałę” z 90% opłaty. Jak uchybi terminowi raty, to się pozew odrzuca w tym czasie i koniec. Tylko nakazu nie wydawać do czasu uiszczenia ostatniej raty (jeśli powód chce nakazu, to niech sprawa przeczeka do spłaty rat, a korzyścią z wytoczenia powództwa będzie choćby sprawa przerwania przedawnienia) – to tak de lege ferenda zapewne.

  • Ale jeśli sąd rozłożyłby w ten sposób na raty i zaczął procedurę to jak chcesz odrzucić pozew po powiedzmy 6 ratach i 2 rozprawach? W przypadku nakazu to by jeszcze może przeszło — pod warunkiem jak sądzę doręczenia pozwanemu (taki dodatkowy „czas na zastanowienie”) — ale w normalnym procesie?

  • Normalnie odrzucić. Miałem sprawę z weksla, gdzie pozwany nie uiścił opłaty od zarzutów, a sąd to przeoczył. Zwróciłem na to uwagę na drugiej rozprawie, sąd wysłał wezwanie, pozwany nie odebrał (awizacja), pozew odrzucono, w systemie sprawę zakończono „jako omyłkowo założoną”. Dosyć zabawna dla mnie sytuacja, opisałem ją tutaj: http://www.remitent.pl/wyrolowany/7852

  • Jaja :)

    Ale fakt, że mi się prawie udało załatwić odrzucenie pozwu ze względu na to, że pełnomocnik powoda był leniem i zamiast się podpisać — przybijał faksymilę. OIDP tylko dlatego sąd nie odrzucił pozwu, bo… zginęły akta, więc pracował na kserówkach i uznał, że teraz już nie jest w stanie ocenić podpisu.

  • Adam314

    Zastanawia mnie zupełnie bezemocjonalna wzmianka o tym, że zginęły akta. Czyżby bałagan w sądach był codziennością? Wystarczyłoby mieć zaprzyjaźnioną osobę pracującą w sądzie, która umiejętnie „ginęłaby akta” i każda sprawa wygrana!

  • Nie wiem jak teraz ale kilkanaście lat temu w ówczesnym IV Wydziale Pracy ginęło na oko 3-5% pism — między biurem podawczym a aktami.

    Stąd zawsze poradzam: papierek w łapkę i z buta do biura podawczego — przynajmniej będzie w zapasie kwit z prezentatą (zdarzało mi się oświecać sąd na rozprawie: „tu jest moje pismo, ma prezentatę! — ojej, to proszę pożyczyć, skopiujemy do akt”.