Sprostowanie

Dawno nie było nic o sprostowaniu prasowym. Dziś zatem garść odpowiedzi na garść pytań:

  • czy można wysłać dwa (albo cztery) takie same sprostowania — i czy wówczas redaktor musi opublikować dwa lub cztery sprostowania?
  • czy sprostowanie może podpisać pełnomocnik? 
  • czy można żądać sprostowania artykułu przez jego autora?
  • czy redaktor naczelny może odmówić publikacji sprostowania — bo przecież w artykule nie było błędów?
  • czy treść sprostowania musi zawierać adres osoby zainteresowanej?
  • co to znaczy, że sprostowanie nie może być dłuższe niż dwukrotność artykułu?
    (bazując na wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 19 października 2016 r. (sygn. akt I ACa 1446/16).

sprostowanie wprost

To jest przykładowe sprostowanie.


W portalu internetowym napisali, że w związku z aferą podsłuchową funkcjonariusze CBA weszli do mieszkania wydawcy tygodników i zajęli nośniki elektroniczne zawierające istotne informacje dotyczące podsłuchiwania polityków przez kelnerów. W artykule zacytowano jednak wypowiedź rzecznika prasowego prokuratury — że przeszukanie miało związek z nieprawidłowościami w postępowaniu upadłościowym jakiejś spółki.

Zainteresowany zwrócił się do redaktora naczelnego portalu z 2 wnioskami zamieszczenie sprostowania: CBA nie przekroczyło progu jego mieszkania, nie było żadnego przeszukania, nie zajęto żadnych nośników informacji, zaś sprawa dotyczyła dawnych relacji biznesowych z inną spółką. Analogiczne sprostowania złożył w jego imieniu upełnomocniony adwokat.

Redaktor naczelny odmówił zamieszczenia sprostowań przesłanych przez zainteresowanego: artykuły zostały częściowo zaktualizowane, zatem zawierają nową, poprawioną treść — skoro zatem nadesłane sprostowanie stanowi nierozerwalną całość, a w części informacje są już sprostowane, to portal ma prawo oddalić sprostowanie w całości. W odniesieniu do drugiego sprostowania naczelny odpowiedział, że jego treść zawiera uchybienia (ale nie wyjaśnił jakie uchybienia), ale skoro zainteresowany nie podał adresu, to odpowiedź zostanie mu udzielona po uzupełnieniu treści sprostowania (sic!).

Powództwo o opublikowania sprostowania — przeciwko redaktorowi naczelnemu portalu oraz autorowi tekstów — trafiło do sądu, który prawomocnie nakazał naczelnemu opublikowanie sprostowania nieprawdziwej wiadomości o wejściu funkcjonariuszy CBA do mieszkania i jego przeszukaniu.

Zdaniem sądu sprostowania zostały nadane w prawidłowym terminie, były rzeczowe, odnosiły się do faktów, miały na celu sprostowanie nieścisłej lub nieprawdziwej informacji. Nie ma przy tym znaczenia, że sprostowania przychodziły parami, a ich treść była identyczna — w takim przypadku redaktor naczelny ma obowiązek opublikować jedno sprostowanie.

Ani redaktor naczelny — ani sąd — nie jest jednak uprawniony do badania prawdziwości nadesłanego sprostowania. Redaktor naczelny może wyłącznie do zbadać przesłanki pozwalające na odmowę publikacji sprostowania, ale ale odmowa nie może być podyktowana przekonaniem, że tekst był prawdziwy, więc błądzić musi osoba domagająca się opublikowania sprostowania.

Nie można też odmówić opublikowania sprostowania podpisanego przez pełnomocnika, albowiem zgodnie z art. 95 kc każda czynność może być dokonana przez przedstawiciela (chyba że przepis szczególny wyklucza taką możliwość) — zaś samo sprostowanie należy odróżnić od wniosku o jego zamieszczenie (do którego nie stosuje się wymogów określonych art. 31a-33 prawa prasowego). Nie jest także dopuszczalne żądanie doręczenia pełnomocnictw do sporządzenia sprostowania prasowego w oryginale (lub potwierdzenia ich kopii za zgodność z oryginałem) — albowiem wymogi pełnomocnictw procesowych (art. 89 kpc) nie mają zastosowania do pełnomocnictw nieprocesowych.

Sąd wskazał, że redaktor naczelny nie miał prawa odmówić publikacji sprostowania z tego względu, iż jego treść nie zawiera adresu wnioskodawcy — adres ten jest kluczowy ze względu na możliwość prowadzenia ew. korespondencji z zainteresowanym, ale nie jest wówczas elementem sprostowania i nie podlega publikacji wraz ze sprostowaniem. Sąd wyjaśnił, iż art. 31a ust. 4 prawa prasowego określa zatem to co powinien zawierać wniosek o publikację sprostowania, nie sama treść sprostowania.

Stąd też w odniesieniu do redaktora naczelnego powództwo o opublikowanie sprostowania było zasadne, oprócz passusu odnoszącego się do rzekomej sugestii, iż najście służb miało związek z aferą podsłuchową — a to dlatego, że w dalszej części artykułu opublikowano wypowiedź rzecznika prasowego prokuratury, który wyjaśniał czego dotyczyły podejmowane czynności.

Nie można jednak żądać sprostowania informacji, które w inkryminowanym tekście nie zostały podane — sprostowanie oznacza prawo wypowiedzenia się na określony temat, nie jest to wypracowanie na dowolny temat.
Jedno ze sprostowań przekroczyło także dwukrotność objętości materiału prasowego — w artykule napisano „M. L. od dwóch dni nie odpowiedział na nasze pytania” (63 znaki), zaś w sprostowaniu napisano, iż „Nieprawdą jest, że M. L. nie odpowiedział na pytania (…) W jego imieniu odpowiedzi natychmiast udzieliła (…)” (co daje 127 znaków, podczas gdy zgodnie art. 31a ust. 6 ustawy sprostowanie nie mogło mieć więcej niż 126 znaków. Sąd nie jest uprawniony do poprawiania za powoda treści sprostowania, dopasowywania jego długości, etc.

Oddaleniu natomiast podlegało powództwo przeciwko autorowi tekstów — nie można bowiem domagać się od dziennikarza opublikowania sprostowania, wyłącznie zobowiązanym w tym zakresie może być tylko redaktor naczelny.

Q.E.D.