Kara za szczekanie psa

Stare i dobre pytanie: czy właścicielowi psa grozi jakaś kara za szczekanie psa, czyli czy całodniowe (całonocne) psie hałasy mogą być kwalifikowane jako wykroczenie z art. 51 par. 1 kw? (wyrok Sądu Okręgowego w Gliwicach z 24 stycznia 2017 r., sygn. akt VI Ka 1241/16).


kara szczekanie psa

Kuata raczej niewiele szczeka, nawet z radości w Górach Suchych (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Właścicielka psa została obwiniona o 11 wykroczeń (wszystkie w okresie od 24 listopada do 15 grudnia 2015 r.) polegających na niezachowaniu się do obowiązku dbania o psa w ten sposób, by nie stanowił uciążliwości dla otoczenia — słowem: trzymany w kojcu na podwórku pies uporczywie szczekał całe noce, co przeszkadzało w śnie sąsiadowi. Czyn taki został zakwalifikowany jako naruszenie art. 51 par. 1 kw w zw. z art. 14 ust. 1 pkt 2 uchwały nr XXVIII/513/2012 Rady Miejskiej w Gliwicach w sprawie regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Gliwice.

§ 14. 1. uchwały nr XXVIII/513/2012 Rady Miejskiej w Gliwicach
w sprawie regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Gliwice

Zezwala się na utrzymywanie zwierząt gospodarskich na terenach wyłączonych z produkcji rolniczej wyłącznie w zabudowie jednorodzinnej pod warunkiem:
1) spełniania wymogów sanitarnych, budowlanych, ochrony środowiska i ochrony zwierząt określonych odrębnymi przepisami,
2) niestwarzania uciążliwości dla innych osób zamieszkujących na nieruchomości lub nieruchomościach sąsiednich

Kobieta została uniewinniona w I instancji, jednak apelację od orzeczenia wniósł oskarżyciel posiłkowy, wskazując, iż sąd błędnie ustalił, że „okoliczności zachowania obwinionej, polegające na niedopełnieniu obowiązku dbania o swojego psa w ten sposób, aby nie stanowił uciążliwości dla otoczenia, nie nosi cech złośliwości, czy lekceważenia obowiązujących norm, podczas gdy prawidłowa ocena zachowania obwinionej oraz wszystkich jego konsekwencji prowadzi do wniosku przeciwnego”.

Sąd II instancji apelację uwzględnił: po pierwsze sąd niższej instancji powinien był uwzględnić przedstawiony dowód w postaci nagrania szczekania psa, nawet jeśli nagranie pochodziło z innego okresu — a to dlatego, że „obrazują one względnie typowe zachowanie psa a przez to w sposób pośredni świadczyć mogą o poziomie jego uciążliwości dla otoczenia” — zwłaszcza, iż „trudno przecież w zgodzie z zasadami doświadczenia życiowego utrzymywać, że szczekanie psa w sposób istotny zmieniło się w okresie 3 miesięcy”.

art. 51 par. 1 kodeksu wykroczeń
Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Błędnie też sąd I instancji ustalił, iż „okoliczność, że pies szczeka, świadczy jedynie o jego zwykłym — zgodnym z naturą zachowaniu a polegającym na reagowaniu na dobiegające z otoczenia odgłosy, w tym na ruch pojazdów, przechodzące osoby lub też odgłosy innych zwierząt i nie jest niczym nadzwyczajnym, a już z całą pewnością jego szczekanie nie jest skutkiem zachowania obwinionej, która — jak wykazało postępowanie dowodowe — nie drażni ani też nie znęca się nad zwierzęciem”. Nie można sprowadzać problematyki utrzymywania zwierząt w domu wyłącznie do uciążliwości, które są efektem bezpośredniego oddziaływania właściciela na stworzenie — stwierdzenie, że szczekanie psa jest jego naturalnym zachowaniem nie może wpływać na ocenę obowiązków przewodnika.

Owszem, obwiniona zdecydowała się założyć psu „antyszczekacza”, jednak jego skuteczność (lub rzeczywiste użycie) budzi wątpliwości, skoro zeznania interweniujących policjantów potwierdzają, że pies cały czas hałasuje. Kobieta mogłaby zresztą przenieść kojec na przeciwną stronę domu, przez co budynek byłby przeszkodą dla emisji dźwięków; nie wiadomo też dlaczego pies w nocy także przebywa w kojcu, a przecież mógłby być w domu (samej właścicielki najprawdopodobniej prawie nigdy nie ma w domu).

art. 9 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt
Zabrania się trzymania zwierząt domowych na uwięzi w sposób stały dłużej niż 12 godzin w ciągu doby lub powodujący u nich uszkodzenie ciała lub cierpienie oraz niezapewniający możliwości niezbędnego ruchu. Długość uwięzi nie może być krótsza niż 3 m.

Skoro zatem obwiniona właścicielka psa nie podjęła żadnych kroków w celu zapobieżenia uporczywemu szczekaniu — konflikt sąsiedzki trwa już dłuższy czas i to nie jest pierwsza tego rodzaju skarga — to należy przyjąć, iż jej działanie jest złośliwe i zawinione, a zatem uniewinnienie było zbyt pochopne, zatem sprawa wraca do ponownego rozpoznania.

A skoro media mają obowiązek oddzielenia informacji od komentarza: to jeden z tych wyroków, po których myślę, że sąd odwoławczy to ma klawe życie — coś tam sobie nawymyśla, nawypisuje, nie czasem rozsądnie ale zawsze na temat, a niższa instancja musi się z tym borykać. Mianowicie:

  • uchwała podjęta przez samorząd Gliwic dotyczy zwierząt gospodarskich — a przecież pies to nie zwierzę gospodarskie, albowiem pies jest zwierzęciem domowym (art. 4 pkt 17-18 UOZ) — tedy przyjęta od początku kwalifikacja jest błędna, co sąd II instancji powinien zauważyć zamiast nawiązywać do gminnego regulaminu;
  • nie wiem czy będzie powołany psi behawiorysta, ale rozważania o tym, że pies na pewno nie mógł oduczyć się szczekania w ciągu 3 miesięcy dowodzą, że sąd nie tylko nie zna się na ustawie o ochronie zwierząt, ale i na samych zwierzętach (myślę, że wyrokowanie na podstawie statystyki — „względnie typowych” — zachowań psa też jest błędem).

Natomiast co do samej kwestii czy należy się kara za szczekanie psa, wydaje mi się, że wyrok może być przyczynkiem do niewłaściwych konkluzji: skoro pies był (cały czas?) w kojcu i tego kojca sąsiadce nie chciało się nawet przestawić (aczkolwiek też nie wiemy jak wyglądałoby miejsce po drugiej stronie domu, czy nie ma innego sąsiada, czy jest tam daszek chroniący zwierzaka od deszczu i słońca) — oraz skoro redakcja art. 9 ust. 2 UOZ nie pozwala na stwierdzenie czy zakaz trzymania zwierząt domowych w sposób „niezapewniający możliwości niezbędnego ruchu” odnosi się do samego „trzymania” czy do trzymania na uwięzi (to pierwsze pozwoliłoby zakwalifikować 24-godzinny kojec jako wykroczenie z art. 37 UOZ) — bo ja mam taką koncepcję, że gdyby pies nie siedział cały czas w kojcu, to by mniej szczekał — to właściwie już nic nie wiadomo.

 

  • ajax

    „…to właściwie już nic nie wiadomo.”
    Aj tam. Wiadomo chodzi albo o kasę albo o dowalenie. Zresztą wyciagniecie kasy od sąsiada-przeciwnika to też metoda na dowalenie

  • sjs

    Jeśli właścicielki prawie nigdy nie ma w domu to pewnie dlatego pies szczeka. Ale i tak trudno mi to uznać za działanie złośliwe czy za inny wybryk zakłócający spoczynek nocny.