Mandat za psie kupy?

Przy sobocie krótko i na temat: czy można dostać mandat za psie kupy? — a jeśli tak to jak wyglądają wówczas kwestie dowodowe (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Toruniu z 1 sierpnia 2016 r., XII W 468/16).


pies w lesie

Okazane zdjęcie psa w lesie ma charakter czysto ilustracyjny (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Dwie kobiety (ciotka i bratanica) zostały obwinione o to, że przychodząc z psami (rasa zanonimizowana) na działkę nie zachowały nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu psa — czyli puszczały je bez smyczy (art. 77 kw) — oraz o niesprzątanie odchodów po swoich psach w sposób zgodny z regulaminem obowiązującym na obszarze Torunia (art. 10 ust. 2a ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach).

Zdaniem sąsiadów-działkowców (będących z ciotką w konflikcie) psy często były puszczane bez smyczy, przez co swobodnie biegały po terenie ogródków, przy czym wielokrotnie wbiegały na ich działkę. Na tę okoliczność przedstawili nawet wykonane zdjęcia.

art. 10 ust. 2a ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach
Karze określonej w ust. 2 [aresztu lub karze grzywny] podlega także ten, kto nie wykonuje obowiązków określonych w regulaminie.

Właścicielki psów twierdziły, że są niewinne: psy puszczają zwykle nad rzeką, tylko jak nie ma ludzi, na działkach przebywają na ogrodzonym terenie. Psy są łagodne, kochają ludzi, nikogo nigdy nie zaatakowały. Co do psich kupek to obwinione nie przyznały się: odchody nie należały do ich psów, po terenie ogródków biega wiele innych zwierząt, można się pomylić, po swoich psach sprzątają.

Sąd uznał kobiety winnymi zarzucanego wykroczenia niezachowania wymaganych środków ostrożności przy wyprowadzaniu psów wymierzył ciotce 100 zł grzywny, zaś wobec bratanicy orzekł karę nagany. Uchwała nr 416/12 rady Miasta Torunia z 25 października 2012 r. w sprawie regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy Miasta Toruń zobowiązuje posiadacza psa do wyprowadzania go na smyczy (agresywnego w dodatku w kagańcu — por. „O tym, że obowiązek prowadzenia psa na smyczy musi uwzględniać obiektywne kryteria zagrożenia (oraz inne przepisy)”), a obwinione nie stosowały się do tego obowiązku, zatem nałożone kary są adekwatne do stopnia społecznej szkodliwości czynu (wobec bratanicy ograniczono się do kary nagany ze względu na młody wiek i sytuację finansową).

Obwinione zostały jednak uniewinnione od zarzutu niesprzątania po psach, a to dlatego, że nie przedstawiono wiarygodnych dowodów wykroczenia — po prostu świadkowie dysponowali licznymi zdjęciami swobodnie biegających psów, ale nie udokumentowano faktu defekowania.

Wprawdzie dokumentacja fotograficzna sporządzona przez świadka obrazuje zanieczyszczenia terenów działek, ale nie ma pewności, że odchody pochodzą od psa obwinionej. Nadto z materiału dowodowego zgromadzonego w toku postępowania wynika, że w miejscach ogólnodostępnych dla wszystkich działkowców przebywały także inne psy.

Całkiem na marginesie: mandat za psie kupy nie oznacza, że przewodnik może być ukarany za to, że pies się załatwia — chodzi o kwestie sprzątania po swoim zwierzęciu — jednak w dalszym ciągu mam też wrażenie, że nie powinno być tak, że wykroczeniem (penalizowanym na podstawie ustawy) jest czyn określony w akcie prawa miejscowego (por. rozważania w tekście „Naruszenie przepisów porządkowych — choćby lokalnych uchwał gminnych (art. 54 kw)”).

Natomiast nadal mnie dziwi, że nigdy nie ma takiego krzyku o ten nasz zwykły, codzienny otaczający nas syf, który robią ludzie…

  • KLJ

    ‚rasa zanonimizowana’
    Akurat zwierze może być dana osobową i nie ma w tym nic dziwnego. Charakterystyczny piesek na spacerze i ludzie nas kojarzą. W małych społecznościach to wystarczy żeby kogoś zidentyfikować.

  • Koncepcja niezła: Bergamasco z Berchtesgaden lub Podengo z Poznania pewnie mogą dać namiary na przewodnika. Feler taki, że nazwy miejscowości w orzeczeniu też „zamazane” — no ale to mogła być nawet dzielnica Rudak :)

  • Mike

    Zaprawdę uważam karanie za kupy za durne. Co komu szkodzi trochę psich czy kocich odchodów? Pierwszy deszcz zmyje.
    Wlazłem w takowe? Poirytowało mnie to? Nieraz, trudno, takie gapowe.
    Nasza cywilizacja zeszła na psy. ;-P

  • Też tak myślałem, dopóki nie nabyłem psa i nie spróbowałem z nim w mieście wyjść – zacząłem zwracać uwage gdzie mój pies łazi i wielu miejscach jest po prostu szambo – pies musi dokonywać niezłej ekwilibrystyki żeby stanąć w miejscu którego nie dotknęła obca kupa. Mi jest trudniej – mam o wiele większe nogi.

    I ani pierwszy ani drugi deszcz tego nie zmyje.

  • b52t

    To prawda, psy mają swoje kloaki, z tym, że ziemią tego nie zakryjesz. A teraz, gdy zacznie się robić ciepło, smród będzie niemiłosierny.

    I nawet biorąc pod uwagę, że ludzie śmiecą bardziej, to cóż to za argument? Będziemy czekać kto pierwszy zacznie sprzątać? Skoro inni śmiecą to ja też mogę.

    Rozumiem, bo sam to robiłem, że w miejscach odludnych, mało uczęszczanych, daleko z boku traktów (ciągów komunikacyjnych; ubitych, wylanych czy wydeptanych), nie sprząta, bo tam to nie razi estetycznie.

  • Teraz, jak się zrobiło ciepło, kupa „znika” w ciągu 24-36 godzin (poranne szybciej, wieczorne dłużej). Kwietniowe-majowe będą miały max. 24-godzinny cykl przeżycia.

    Niemniej rzeczywiście najwygodniej mieszkać na uboczu, a psa nauczyć wypróżniania się na uboczu ubocza.

  • b52t

    Ale pamiętamy jak to było przy Zachodniej przy murze koło jednostki …?

  • No tak, tam cykl życia równy 1-1,5 doby multiplikował się x200 psów x2 przejścia na dobę ;-)

  • b52t

    I to nawet biorąc pod uwagę że było tam w pewnym (od pewnego) czasie (czasu) kilka śmietników ustawionych. Bo przecież to takie zwyczajowe miejsce, gdzie psy się załatwiają.

  • W warunkach mniej więcej takich jak teraz, bo jesiennych, przeprowadziłem eksperyment i przestałem sprzątać po psie na własnej działce. Na fragmencie ok. 500mkw po tygodniu już był taki syf że eksperyment trzeba było przerwać. A to tylko jeden pies i powierzchnia która jest większa niż niejeden trawnik w mieście.

    Jedną sztukę jednak zostawiłem dla dalszego eksperymentu i jej czas życia był znacznie dłuższy niż 36h. Powiedziałbym że po ok. 2 tygodniach można było powiedzieć że znikła i się wchłonęła.

    Może to kwestia osobniczej wrażliwości na odchody, bo nie sądze żeby nasze psy miały tak różny metabolizm ;)

  • Rozpad całkowity pewnie następuje później, jednak „forma agresywna” IMHO zanika wcześniej.

    Trzeba też wziąć pod uwagę co pies je, no i być może otoczenie miejsca zbrodni (pewnie inaczej „pracuje” trawnik w dużym mieście, inaczej na łące na peryferiach, etc.).

  • jako gość i nie gość ;)

    a tak z ciekawości zapytam, po co komu pies w mieście, zwłaszcza dużym? Bo mam taką zachciankę, bo jest taki miły w dotyku, czy jak? Mogę zrozumieć kogoś kto ma dom (najlepiej na wsi) z ogrodem i czuje się bezpieczniej z psem, ale w bloku wielorodzinnym w dużym mieście? Pies to nie maskotka i jak go ktoś „bierze” bo taki miły etc. to zwykły idiota/ignorant i tyle.
    Ludzie wykorzystują zwierzęta bo są zwykłymi egoistami. Udomowienie zwierząt to też egoizm a nie próba polepszenia tym zwierzętom. Teraz problem bo pies „sra” za przeproszeniem, ale ptaki, inne zwierzęta „miejskie” srają gdzie popadnie, czasem na głowę delikwenta. Karanie za kupy uważam za kierunek nie trafiony (dla mnie karanie jest ostatecznością, a w PL stosuje się karę jako panaceum na wszystkie bolączki – PL robi się takim państewkiem quasi totalitarnym, subiektywne odczucie), zwłaszcza na ogródkach działkowym – niezłych tam mają „działkowiczów”.
    Mam psa i jak z nim wychodzę to staram się go chronić przed ludźmi, choć ludzie lgną do niego (bo taki fajny, potrafią go(psa) zaczepiać na spacerze), dzieciaki w okolicy go znają i większość go lubi. Jednak to jest tylko pies i zdarzyło mu się bezlitośnie zagryźć inne zwierzęta (najbardziej zabawne jest to jak pytam się opiekuna psa dlaczego go trzyma na smyczy, a on/ona na to, że ucieknie he, he, he, jak trzeba psa traktować by uciekał od opiekuna i czy taki osobnik powinien opiekować się psem?). I tej min. świadomości brakuje potencjalnym opiekunom.

    ps. pies został mi w spadku, mieszkam w małym mieście i pies niestety w takim miejscu też nie ma za dobrze a o tyle lepiej, że blisko jest do „za miastem”.

  • Ale na czym ma polegać problem z psem w dużym mieście? Koń to byłby problem, krowa, kury, gęsi — ale pies?

  • b52t

    Ciekawa wypowiedź. Dlaczego człowiekowi pies w dużym mieście jako może sobie kupić kalarepę? Pewnie dlatego, że chce mieć towarzysza, nie zawsze, nie koniecznie ludzkiego. Może dlatego, że skoro się pojawił na świecie, to człek go weźmie, bo jest, żeby był, bo ma ochotę, pragnienie, zachciankę, a może marzenie.
    Się wie, świnie, krowę czy kurę nie hoduje się dla przyjemność tylko dla zabicia i zjedzenia, na buty, obicie kierownicy – czysta zachcianka, w świecie, gdzie doszliśmy do etapu, że wiele rzeczy da się zrobić jako produkt nie zwierzęcy.
    A są rasy psów, które biegają, bo tak mają, często rasy (początkowo) łowcze potrafią biec za zapachem kilometry. Husky mają duże poczucie niezależności i idą na giganta. Żaden z tych przypadków nie mówi o relacji człowieka z psem, traktowanie drugiego przez pierwszego.

  • A po co komu rybki akwariowe. Rozumiem jak ktoś ma staw i ma uzupełnienie diety albo wręcz handluje rybami. Ale takie gupiki albo mieczyki w akwarium?