Potajemne nagranie prywatnej rozmowy jako dowód przestępstwa

Stare dobre pytanie internetów brzmi: czy nagranie prywatnej rozmowy może posłużyć jako dowód przestępstwa? Czy jednak sąd powinien zakwestionować dowód pozyskany bez wiedzy innych rozmówców — jako naruszający prawo do prywatności innych osób? 


nagranie prywatnej rozmowy dowód przestępstwa


postanowienie Sądu Najwyższego z 20 października 2016 r. (III KK 127/16)
1. Artykuł 19 i art. 19a ustawy o Policji, jak i przepisy zawarte w rozdziale 26 Kodeksu postępowania karnego nie dotyczą prywatnego gromadzenia dowodów. Dopuszczalne jest więc w postępowaniu karnym przeprowadzenie dowodu z nagrania rozmowy utrwalonej, nawet potajemnie, przez jednego z jej uczestników.
2. Ocenę tzw. dowodu prywatnego w postaci nagrania powinna cechować szczególna wnikliwość, zwłaszcza gdy nagranie nie ma charakteru przypadkowego, a jest dokonywane celowo. Wówczas utrwalone w taki sposób wypowiedzi powinny być oceniane — z wykorzystaniem kryteriów określonych w art. 7 kpk — pod kątem ewentualnych prowokacji lub sugestii stosowanych w toku rozmowy przez nagrywającego, a ocena taka powinna też uwzględniać stan, w jakim znajdował się nieświadomy nagrywania rozmówca.

Burmistrz jednego z miast został prawomocnie skazany m.in. w postaci uzależnienia pozostawienia na stanowiskach trzech członków rady nadzorczej gminnej spółki od łącznej 500-złotowej „diety” wypłacanej przez zainteresowanych (łapownictwo, art. 228 par. 4 kk) oraz o zmuszenie dyrektorów podległych szkół do podpisania niekorzystnej umowy na szkolenie, które się nie odbyło.

Zdaniem obrony oskarżenie burmistrza miało podtekst polityczny, zaś użyte w postępowaniu potajemne nagranie prowadzonej rozmowy, podczas której burmistrz został sprowokowany nie może być dowodem zastosowanym przeciwko oskarżonemu.

Sąd Najwyższy nie uwzględnił kasacji obrońcy: niezależnie od tego, że rozmowa nie została zarejestrowana w ramach czynności operacyjno-rozpoznawczych przez funkcjonariusza policji (a więc nie stosuje się przepisów o inwigilacji), nie można przyjąć, iżby dowód w postaci potajemnego nagrania rozmowy był nielegalny. Istnieje istotna różnica pomiędzy utrwaleniem rozmowy przez osobę trzecią (podsłuch) — a potajemną rejestracją dokonaną przez jednego z uczestników rozmowy. Prywatne nagranie dokonane przez rozmówcę nie stanowi naruszenia tajemnicy komunikacji; zarazem nie można utożsamiać tajemnicy komunikowania się z ewentualnym obowiązkiem zachowania w tajemnicy treści konwersacji (niedyskrecja rozmówcy może być oceniana jako pogwałcenie prawa do prywatności, ale nie naruszenie tajemnicy).

W obowiązującym porządku prawnym nie występuje zakaz nagrywania rozmowy, w której się uczestniczy (nawet bez wiedzy rozmówcy) ani wykorzystywania takiego nagrania jako dowodu.

Osobną sprawą jest oczywiście kwestia wiarygodności takiego dowodu: tu rzecz jasna sąd ma obowiązek ocenić m.in. intencje osoby, która zarejestrowała rozmowę — czyli na ile słowa były prowokowane, czy wypowiedzi są szczere czy są kłamstwem (za które przecież kłamca odpowiedzialności nie ponosi).

Q.E.D.

  • Igor

    jeśli sąd takiego nie osądzi, to ja będę miał dowód rzeczowy na potwierdzenie własnych słów! a wtedy już otoczenie samo na takim paszkwilu wyrok zasądzi. ja nie rozumiem jak można się bać takich rozwiązań, skoro chroni się własny dom czy firmę. sam w firmie mam monitoring ze spy shopu zamontowany przy ciężarówkach ale to już dla dobra kierowców.

  • jakiś czas temu pamiętam z prasy, telewizji a także z pl.soc.prawo płynący przekaz że w Polsce nie ma zasady zatrutego drzewa.

    Czy ta zasada jakoś pełznąco osadza się w naszej rzeczywistości prawnej?

  • Ponoć była przejściowo, wskutek tej głośnej nowelizacji kpk z 2015 r. Nawet nie zdążyłem odnotować jak to szło w praktyce, bo PiS rzecz raz-dwa odwołał:

    http://czasopismo.legeartis.org/2016/09/owoce-zatrutego-drzewa-wyrok-sn.html

    Ale ludzie zawsze próbują przekonywać, wolno im :)

    PS dodać warto, że nawet gdyby był zakaz korzystania z owoców zatrutego drzewa, to nic by to nie dało w tej sprawie — bo nagrywanie i ujawnianie nagrań własnych rozmów nie jest przestępstwem.