„Kradzież” znaku towarowego i pomysłu na nowy produkt (Oshee vs. Foodcare)

Stare lecz zawsze dobre: czy w sporze o pomysł na biznes — o to kto pierwszy miał koncepcję nowego produktu, kto od kogo ściągał i kto wymyślił znak towarowy — można nazwać kogoś „złodziejem” pomysłu? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 17 maja 2016 r. (sygn. akt I ACa 144/16).


oshee foodcare wyrok

„Złodziej” znaku towarowego i koncepcji produktu narusza dobra osobiste pomówionego (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Dwóch ex-członków zarządu spółki Foodcare sp. z o.o. wystąpiło przeciwko spółce oraz jej prezesowi zarządu z żądaniem opublikowania w prasie przeprosin za wypowiedź w udzielonym w serwisie „Portal Spożywczy” wywiadzie, iż „rozważa podjęcie kroków prawnych przeciwko dawnym współpracownikom” oraz za rozpowszechnianie nieprawdziwej informacji o rzekomej kradzieży własności intelektualnej w postaci koncepcji znaku towarowego („FoodCare rozważa podjęcie kroków prawnych przeciwko dawnym współpracownikom”). Ponadto żądanie obejmowało zakazanie rozpowszechniania nieprawdziwych informacji, że autorem spornej koncepcji napojów izotonicznych i znaków towarowych była spółka, zaś powodowie dopuścili się skopiowania pomysłu — oraz zapłatę po 50 tys. złotych na zbożny cel.

Spór dotyczył działalności podjętej przez powodów po odejściu z Foodcare: wobec braku zakazu konkurencji po rozwiązaniu umowy powodowie założyli spółkę Oshee sp. z o.o. i podjęli działalność w branży reklamowej i spożywczej. W 2008 r. wprowadzili na rynek napój izotoniczny — chociaż pozwana Foodcare podjęła działalność tego rodzaju dopiero rok później, zaczęła sobie przypisywać autorstwo koncepcji znaku towarowego.

Jednak w toku postępowania o udzielenie prawa ochronnego na znak towarowy („Perfect Day”) pozwana przestawiła w Urzędzie Patentowym RP nieprawdziwą informację, że przeciwko powodom toczy się postępowanie karne — a jej prezes w wywiadzie udzielonym popularnemu czasopismu branżowemu skłamał, że nielojalni ex-pracownicy wykradli tajemnice przedsiębiorstwa oraz namawiali Dariusza Michalczewskiego do zerwania współpracy z Foodcare, w tym wykorzystali pomysł na produkt. Tymczasem zdaniem powodów prawda była taka, że jeszcze w czasie pracy w Foodcare powodowie proponowali podjęcie produkcji napoju, który uważali za perspektywiczny (nie indywidualizując projektu, a zwłaszcza nie podając jego nazwy), jednak prezes nie był zainteresowany pomysłem.

Zdaniem pozwanego prezesa powództwo powinno zostać oddalone: wywiad nie był autoryzowany, zatem nie ponosi zań odpowiedzialności, zaś zawiadomienie o przestępstwie zostało złożone przez profesjonalnego pełnomocnika, a postępowanie zostało wszczęte. W ocenie Foodcare sp. z o.o. powództwo było o tyle niezasadne, że osoba wskazana jako jej prezes nie jest już w zarządzie, lecz w radzie nadzorczej, zatem żaden z jej reprezentantów nie udzielał informacji o osobach powodów. Skoro wywiad nie był autoryzowany przez zarząd Foodcare, to spółka nie może ponosić odpowiedzialności za ewentualne naruszenie dóbr osobistych.

Sąd I instancji uwzględnił powództwo w części i zasądził od pozwanego ex-prezesa na rzecz fundacji 15 tys. złotych.

Oddalono roszczenia wobec spółki Foodcare, która nie ponosi odpowiedzialności za przedstawienie w UPRP informacji o popełnieniu przestępstwa. Chociaż zawiadomienie o przestępstwie stanowi naruszenie dóbr osobistych, to nie jest działaniem bezprawnym: w pismach do organów władzy publicznej każdy ma większą swobodę wypowiedzi, niezależnie od tego czy zarzuty się potwierdzą (por. „Czy zawiadomienie o przestępstwie — jeśli sprawa została umorzona — stanowi naruszenie dóbr osobistych?”).
Spółka nie może także ponosić konsekwencji za treść wywiadu udzielonego przez jej ex-prezesa zarządu, a także za jego wypowiedzi o powodach kierowane do innych pracowników spółki — bo w dacie jego udzielenia pozwany nie pełnił funkcji w jej zarządzie.

Podobnie nietrafne okazała się część zarzutów wysuwanych pod adresem byłego prezesa. Po pierwsze treść wywiadu nie naruszyła dóbr osobistych założycieli Oshee, a na pewno powodowie naruszenia takiego nie wykazali: wypowiedzi nie zawierały sformułowań pejoratywnych, miały charakter wybitnie ocenny, nie było w nich nieprawdy. Niezależnie od okoliczności zerwania współpracy pomiędzy Foodcare i Dariuszem Michalczewskim pozwany miał prawo mówić o współpracy „Tigera” z założycielami Oshee. Stąd też wszystkie wypowiedzi mieściły się w granicach wolności słowa, zaś zdania o lojalności były oceną, która nie podlega kryteriom prawdy i fałszu.

Za naruszające dobra osobiste uznano jednak fakt, iż pozwany nazywał powodów „złodziejami” koncepcji znaku towarowego i pomysłu na napój izotoniczny — i chociaż wypowiedzi te formułowane były wyłącznie w rozmowach z innymi pracownikami przedsiębiorstwa, to powodom przysługuje ochrona także przed takimi zagrożeniami dla czci i dobrego imienia.

Stąd zasądzenie na cel społeczny 15 tys. złotych oceniono jako adekwatne do zakresu naruszonych dóbr — bo zarzut „kradzieży” jest zarzutem ciężkim — jednak nie znaleziono przesłanek ani do zakazania rozpowszechniania informacji o tym, że pomysł na napój powstał w Foodcare — ponieważ wypowiedzi takie padały w przeszłości i nic nie wskazuje, iżby miały się powtarzać („gdyż, jak stwierdził, pozwany już powiedział co myśli na temat powodów i wszyscy, którzy mieli usłyszeć słowa pozwanego na ich temat, już je usłyszeli”).
Żądanie opublikowania przeprosin zostało ocenione przez sąd jako domaganie się zasądzenia ponad żądanie — powodowie domagali się przeprosin za wypowiedzi i sformułowania użyte w wywiadzie, a za to ex-prezes nie może odpowiadać — natomiast przeprosin za „złodziei” domagano się od Foodcare, która za to naruszenie dóbr osobistych odpowiedzialności nie ponosi.

Od wyroku apelowali obaj powodowie oraz pozwany ex-prezes Foodcare — jednak sąd II instancji przychylił się do części argumentów powodów. Zdaniem sądu powodowie wykazali, że pozwany mówił o nich per „złodzieje” nie tylko przy pracownikach spółki, ale i przy kontrahentach, zatem sformułowania takie mogły narazić na szwank ich zaufanie w środowisku biznesowym. Zwiększony zakres naruszenia dóbr osobistych w postaci czci i dobrego imienia uzasadnia żądanie zwiększenia kwoty zasądzonej na cel społeczny do 30 tys. złotych — a zważywszy, że bezpodstawne nazwanie kogoś złodziejem zawsze stanowi czyn bezprawny, zaś w tym przypadku wina pozwanego nie budziła wątpliwości, zachodziły przesłanki do zasądzenia kwoty pieniężnej wskazane w art. 448 kc.

Q.E.D.