Czy sąd powszechny jest kompetentny do oceny powołania Prezesa Trybunału Konstytucyjnego?

Wczoraj gruchnęło, że grupa posłów PiS złożyła wniosek o zbadanie zgodności z konstytucją procedury wyboru I Prezesa SN — nie mniej interesujący wydaje się jednak zagadnienie prawne przedstawione Sądowi Najwyższemu przez Sąd Apelacyjny w Warszawie — czy w przypadku wątpliwości co do zgodności z konstytucją sposobu powołania prezesa Trybunału Konstytucyjnego sąd powszechny ma kompetencję do oceny trybu powołania? oraz czy osoba powołana na prezesa TK w sposób niewłaściwy może być traktowana jako „upoważniona do dokonywania czynności” za prezesa TK? (sprawa ma w SN sygnaturę III CZP 15/16):

Czy sąd powszechny jest kompetentny do oceny umocowania osoby objętej aktem jej powołania na wolne stanowisko Prezesa Trybunału Konstytucyjnego do dokonywania czynności za Prezesa Trybunału Konstytucyjnego jako stronę albo uczestnika postępowania cywilnego, jeżeli z kopii dokumentów złożonych do akt wynikać mogą wątpliwości co do przewidzianej w art. 194 ust. 2 Konstytucji RP przesłanki przedstawienia przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego kandydatów na to stanowisko –

a na wypadek udzielenia pozytywnej odpowiedzi na to pytanie:

Czy osoba objęta aktem jej powołania przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na stanowisko Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, po przeprowadzeniu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego na podstawie art. 21 ustawy z 30 listopada 2016 r. przepisy wprowadzające ustawę o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym oraz ustawę o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego z dnia 13 grudnia 2016 r. (Dz.U z 2016 r., poz. 2074), jest upoważniona do dokonywania czynności za Prezesa Trybunału Konstytucyjnego będącego stroną albo uczestnikiem postępowania cywilnego w sytuacji, gdy:
– nie została podjęta uchwała Zgromadzenia przedstawiająca kandydatów na to stanowisko, przewidziana w art. 21 ust. 8 powołanej ustawy, zaś osoby uznane za kandydatów nie uzyskały większości głosów Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału, o którym mowa w art. 21 ust. 2 powołanej ustawy;
– w Zgromadzeniu nie uczestniczyli wszyscy sędziowie Trybunału, którzy złożyli ślubowanie wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej;
– w Zgromadzeniu nie uczestniczyły osoby wybrane na stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez Sejm VII kadencji, uczestniczyły i oddały głos osoby, które zostały wybrane przez Sejm VIII kadencji na obsadzone stanowiska sędziowskie, zaś jedna z tych osób została uznana przez Prezydenta za drugiego kandydata na stanowisko Prezesa Trybunału Konstytucyjnego;
– Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego, przeprowadzone bez udziału wszystkich sędziów, którzy złożyli ślubowanie wobec Prezydenta RP, nie zostało zwołane przez Wiceprezesa Trybunału oraz przeprowadzone pod jego przewodnictwem, wobec nieobsadzenia stanowiska Prezesa Trybunału, lecz przez sędziego, któremu Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej powierzył obowiązki z art. 21 ust. 1 powołanej ustawy, oraz z udziałem tego sędziego jako przewodniczącego?​

Z uzasadnienia postanowienia Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 8 lutego 2017 r. (sygn. akt I ACz 52/17) wynika, iż sprawa dotyczy złożonego przez Andrzeja Rzeplińskiego (jeszcze jako prezesa TK) wniosku o zabezpieczenie powództwa w kwestii wyboru Mariusza Muszyńskiego, Henryka Ciocha i Lecha Morawskiego na obsadzone stanowiska sędziowskie.
Wniosek ten cofnęła Julia Przyłębska — zaraz po rzekomym powołaniu jej na prezeskę TK — no i teraz Sąd Najwyższy ma zmierzyć się z pytaniem czy wobec wątpliwości co do zgodności z prawem trybu jej powołania może ona podejmować czynności w imieniu Trybunału…

Skomplikowane? Nałóżmy zatem na to dodatkowe wątki — złożony przez Zbigniewa Ziobrę wniosek o zbadanie trybu wyboru 3 sędziów TK w 2010 r. (ten wątek już skutkuje zrywaniem spraw w Trybunale, por. K 24/14) oraz wczorajszy wniosek o sprawdzenie zgodności procedury obsadzenia stanowiska I Prezesa SN — a wychodzi na to, że jak nie kijem go to pałką…