„W sieci opinii” vs. „wSieci” — czy przeciętny czytelnik może pomylić tytuły różnych wydawców?

Spór wydawców „W sieci opinii” oraz „wSieci” wydaje się interesujący sam w sobie, nawet jeśli nieco na poziomie ploteczek. Jednak pytanie czy wydawanie medium o podobnym tytule — lecz całkowicie innej winiecie — oraz rejestracja podobnego w części warstwy tekstowej znaku towarowego słowno-graficznego może być oceniana jako czyn nieuczciwej konkurencji jest zawsze ciekawe na poziomie meta (wyrok Sądu Najwyższego z 16 listopada 2016 r., I CSK 777/15).


wsieci opinii spór wydawców prasowych

Niezależnie od tego, że znaki „W SIECI OPINII” oraz „wSIECI” wizualnie różnią się dość mocno…

 


Wydawca prasowy wystąpił przeciwko swojemu konkurentowi z pozwem o zakazanie korzystania z oznaczenia „wSieci” — „niezależnie od sposobu zapisu, samodzielnie lub jako elementu oznaczeń złożonych, jako tytułu czasopisma o tematyce społeczno-politycznej lub innej publikacji periodycznej, w tym serwisu internetowego o takiej tematyce, w formie papierowej, internetowej lub innej formie cyfrowej, w tym korzystania z tego oznaczenia w reklamie takiego czasopisma lub innej publikacji periodycznej, lub w innych działaniach promujących działalność wydawniczą pozwanej, w tym jako domena internetowa, związana z tematyką społeczno-polityczną”, a także zażądał złożenia stosownego oświadczenia (w tym w postaci płatnych ogłoszeń w ogólnopolskiej telewizji) oraz zasądzenia 50 tys. złotych na cel społeczny.

Żądanie wynikało z przyjęcia, że przyjęte przez konkurencyjnego wydawcy oznaczenia wydawanego mogło wprowadzać czytelników w błąd (art. 10 ust. 1 UoZNK), zaś prowadzona reklama stanowiła czyn nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy (art. 16 ust. 1 pkt 1 UoZNK).


wsieci opinii spór wydawców prasowych

…zdaniem SN może się jednak okazać, że ich odbiorca widzi podobieństwo i nie dostrzega różnic


Powód prowadzi działalność od 1991 r., wydaje kilka dzienników, miesięcznik, w 2011 r. stworzył serwis internetowy „W sieci opinii” funkcjonujący pod adresem http://wsieci.rp.pl/, w listopadzie 2012 r. zgłosił w UPRP znak towarowy „W SIECI OPINII” (kilka miesięcy później ogłaszał chęć sprzedaży tych znaków), w marcu 2013 r. uzyskał rejestrację tytułu prasowego dla dzienników wydawanych w formie elektronicznej.

Pozwana spółka została powołana w 2012 r., we wrześniu 2012 r. złożyła wniosek o zarejestrowanie dwutygodnika pod tytułem „wSieci”, w listopadzie 2012 r. zarejestrowała domenę internetową, kilka tygodni później odkupiła kolejną (wszystkie domeny kręcą się wokół oznaczenia „wSieci.pl”). W grudniu 2012 r. wystąpiła o rejestrację znaku towarowego „W SIECI”, zaś samo czasopismo ukazuje się od listopada 2012 r.

art. 10 ust. 1 UoZNK
Czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie towarów lub usług albo jego brak, które może wprowadzić klientów w błąd co do pochodzenia, ilości, jakości, składników, sposobu wykonania, przydatności, możliwości zastosowania, naprawy, konserwacji lub innych istotnych cech towarów albo usług, a także zatajenie ryzyka, jakie wiąże się z korzystaniem z nich.

Sąd prawomocnie oddalił roszczenia: ocena podobieństwa znaków towarowych nie może ograniczać się do badania tylko jednego z elementów tworzących znak złożony i porównywania go z innym znakiem — porównanie musi dotyczyć całości przeciwstawianych sobie oznaczeń. Tylko wówczas jeśli pozostałe elementy są nieistotne, porównanie może ograniczać się do zestawienia składnika dominującego. Ocena prawdopodobieństwa wprowadzenia odbiorcy w błąd wskutek podobieństwa wizualnego, fonetycznego lub koncepcyjnego znaków towarowych powinna opierać się na całościowym wrażeniu, niezależnie od oceny przeciętnego konsumenta, który może zapamiętywać dominujące i odróżniające cechy znaku towarowego.

Skoro więc oznaczenia stron nie były identyczne — nawet na pierwszy rzut oka różnią się kształtem, kolorami, etc. — nie mogło to prowadzić do konfuzji konsumentów, niezależnie od tego kto pierwszy podjął działalność pod tą nazwą, zarejestrował tytuł, wystąpił o rejestrację znaku towarowego, zarejestrował konto na Facebooku czy Twitterze. Nie ma też znaczenia, iż nowy tytuł powołały osoby wcześniej zatrudnione przez stronę powodową.

Rozpatrując skargę kasacyjną powoda SN podkreślił, że przy ocenie konfliktowych znaków towarowych należy skupiać się na całościowym wrażeniu — jednak punktem wyjścia jest podobieństwo, nie różnice. Odbiorca ma słabą pamięć — rzadko ma też okazję zestawić sobie oba znaki i wyłowić te elementy, które pozwalają mu na odróżnienie oznaczeń towarów. Zwykle jednak w przypadku znaków słowno-graficznych przyjmuje się, że dominuje jego część słowna, bowiem to dzięki niej można łatwiej przyswoić znak.
To warstwa słowna ma kluczowe znaczenie przy reklamie towaru.

Skoro zatem spór dotyczy wydawców prasowych, którzy oznaczają nim podobne towary (serwisy internetowe, prasę), zaś dominująca fraza w obu znakach brzmi „w sieci” — a zdaniem SN nie można przyjąć, iżby element ten miał charakter opisowy — to trzeba mieć na uwadze, że klient może nawet zwrócić uwagę na różnicę między znakami, ale tkwić w mylnym przekonaniu o źródle ich pochodzenia. Może się zatem okazać, że przedsiębiorca wprowadza na rynek towar celowo oznaczając go w taki sposób, by wywołać omyłkę wśród jego klientów.
Ocena takiej okoliczności wymaga jednak m.in. ustalenie o jakiego rodzaju produkt chodzi — rzecz w tym, że klientela towarów masowych i towarów kupowanych okazjonalnie różni się percepcją — zatem gdyby się okazało, że istnieje ryzyko, iż czytelnik sięga po konkretny tytuł bazując niejako na odruchu, nie uświadamiając sobie, że są to konkurencyjne tytuły — zarzut naruszenia zasad uczciwej konkurencji może być zasadny.

Ponieważ jednak sąd niższej instancji nie ustalił tych okoliczności, zaskarżony wyrok został uchylony, a sprawa wraca do ponownego rozpoznania.

  • RYBY

    „Nie ma też znaczenia, iż nowy tytuł powołały osoby wcześniej zatrudnione przez stronę powodową”
    Właśnie to jest wg mnie kluczowe zagadnienie.
    Gdyby taką nazwę wymyślili lokalni dziennikarze dla powiatowego medium, to (powiedzmy) nie mieli nic złego na celu.
    Jednak tu, gdy (najpewniej pokłóceni) byli (współ)pracownicy zakładają konkurencyjny tytuł, nie mam wątpliwości, że chodziło o zmylenie czytelników.

  • b52t

    Ale to chyba nie jest pole do badania – przesłanki, tło, konflikt. Chodzi o to, czy „wSieci” i „w sieci opinii” można ze sobą pomylić, oceniając przez abstrakcyjny pryzmat przeciętnego konsumenta.

  • Myślę, że spór z tymi osobami mógłby być podstawą do odrębnych roszczeń (niekoniecznie słusznych, nie o to mi chodzi) — jakiś czas temu takie roszczenia były wysuwane pod adresem jakiejś redaktorki pracującej nad koncepcją kolorowego magazynu (szczegółów nie pamiętam).

    Na odbiór czytelników raczej nie ma wpływu kto za tym stoi, zwłaszcza, że dziennikarze, zwłaszcza w ostatnim czasie, dość często zmieniają barwy klubowe.

  • b52t

    Dokładnie, do osobnego postępowania to by się może nadawało, tutaj nie ma, moim zdaniem, potrzeby babrać się w trzewiach.

  • maho

    wg mnie sąd zupełnie nie ma racji pisząc że liczy się wygląd i jak wygląd się rózni to nie ma mowy o podobieństwie. Czasopisma okresowo robią face&title lifting i z dnia na dzień wyglądają zupełnie inaczej. Często zmieniając nieco tytuł. Dośc przypomnieć sobie jak wyglądał kiedyś tytuł Wprost, jak sie potem zmienił i jak wrócił do starego tytułu.

    Jeżeli dodamy do tego te same nazwiska – mamy powód do tego żeby przeciętny czytelnik myślał że jedno jest kontynuacją drugiego.

    Gdyby to były przedsięwzięcia tego samego rodzaju. A nie są. „W sieci opini” to była jakaś cholera wie co, ni to blog, ni to kopalnia cytatów. Powiedziałbym że to była taka zrzutka tekstów które były za słabe żeby znaleźć się w wydaniu RP. Za to „wSieci” to jest jednak papierowa gazeta pełną gębą.

  • Zatem pojawienie się tytułu „Życie Warszawy” może zablokować ukazywanie się „Życia”, „Życia na gorąco”, „Życia serca”, etc.?

    Ku mojemu zdziwieniu SN powiedział, że fraza „w sieci” nie ma charakteru opisowego — a ja się z tym nie zgadzam, bo co ten zwrot oznacza? Albo że jest „z internetu” („w internecie”), albo że chodzi o jakieś powiązania („sieć”) — uważam, że w przypadku serwisu internetowego (sieciowego) to aż oczywiste.

  • BTW „Dziennik Internautów” — co z „Dziennikiem”, „Dziennikiem Polskim”, „Naszym Dziennikiem”, „Dziennikiem Bałtyckim”. Co z serwisami, które wpisałyby sobie „Internet” lub „Internautów” do tytułu?

  • No i jeszcze: to ten ni to blog ni to repozytorium złotych myśli chce zablokować gazetę pełną gębą :)