Hodowla 87 psów tosa inu — bez rodowodu, poza ZKwP

Dziś temat ciężkawy z racji niejednoznaczności, niemniej i z takich świat się składa. Zatem: czy powielanie przez media niezweryfikowanych informacji — na przykład o poza-związkowej hodowli (sic!) psów rasy tosa inu, w której było 87 zwierząt (sic!) — może naruszać dobra osobiste hodowcy? Czy uszczerbek na zdrowiu psychicznym wywołany negatywną kampanią prasową może skutkować zasądzeniem zadośćuczynienia? Czy hodowca może żądać wielotysięcznego odszkodowania za „spadek wartości” — mający źródło w negatywnej opinii — psów bez rodowodu? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi 20 stycznia 2016 r., sygn. akt I ACa 1054/15).


brak staranności dziennikarskiej zadośćuczynienie

To nie jest tosa inu. To jest Staro-Cerkiewny Pies Pasterski (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sprawy miały się następująco: w 2007 r. mężczyzna kupił nieruchomość, na której prowadził hodowlę psów rasy tosa inu (87 sztuk, psy bez rodowodu, hodowla prowadzona poza związkiem przez ex-członka ZKwP — a jednak z przeszłymi osiągnięciami — sic!). Hodowla była zarzewiem konfliktu sąsiedzkiego, w ramach którego pojawiły się wzajemne oskarżenia: o trucie psów (przez sąsiada) i o utrzymywanie zwierząt w bardzo złych warunkach (sąsiad o hodowcy). M.in. przedstawił film, na którym widać jak dwa tosa inu zagryzają trzeciego psa.

Nagranie trafiło do organizacji społecznej zajmującej się ochroną zwierząt, ta zaś wystąpiła do burmistrza o odebranie psów, które są hodowane w sposób urągający zasadom (np. zwłoki padłych psów są wyrzucane przez płot). W toku postępowania ustalono, że psy mają książeczki zdrowia, są pod nadzorem weterynarza, ich kondycja nie budziła wątpliwości (w tym momencie były tam 32 dorosłe psy oraz 1 suka z 5 szczeniakami).

Tematem zainteresowały się media: dziennikarzom jednej z telewizji nie udało się wejść na posesję — rozmowę z właścicielem psów przeprowadzono przed płotem, zaś z wyemitowanego programu wynikało, że psy są zagłodzone, pogryzione i przebywają w skandalicznych warunkach. O sprawie szeroko rozpisywała się prasa, w której pojawiło się szereg wzajemnie inspirowanych artykułów („Makabra w hodowli psów urodzonych do zabijania”, w tekście np. „W ramach treningu szczuje psy na siebie, a te się zagryzają (…) Nie ma wątpliwości, że psy szkolone są do zabijania i walk za pieniądze. – Ten człowiek szkoli je do walki, bo chyba nie na pokaz mody”).

Później za rzekome nieprawidłowości w hodowli tosa inu wzięła się prokuratura i Powiatowy Inspektorat Weterynarii, jednak nie stwierdzono szczególnych uchybień, zaś psy były w dobrej kondycji — nie stwierdzono zatem przesłanek do odebrania zwierząt, a także umorzono postępowanie ws. znęcania się nad zwierzętami.

Po serii publikacji do mężczyzny dzwonili ludzie pytać czy prowadzi walki psów, wytykali go palcami inni hodowcy. Najprawdopodobniej pod wpływem tych przeżyć przeszedł na rentę z uwagi na schorzenia psychiatryczne (cechy osobowości paranoicznej.

Powództwo o naruszenie dóbr osobistych trafiła do sądu, który w I instancji zobowiązał wydawcę i redaktora naczelnego do opublikowana przeprosin — także w mediach, które omawiały opublikowane informacje — oraz zasądził 30 tys. złotych zadośćuczynienia.

Polska Press spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Warszawie i Robert Sakowski — Redaktor Naczelny Dziennika Łódzkiego przepraszają Krzysztofa Zakrzewskiego za to, że naruszyli jego dobra osobiste w ten sposób, ze opublikowali na stronach internetowych www.naszemiasto.pl, www.dzienniklodzki.pl oraz w wydaniu Dziennika Łódzkiego w dniach 24 i 27 marca 2009 roku artykuły zawierające nieprawdziwe dane, jakoby w miejscowości Kuźnica w gminie Zelów, w powiecie bełchatowskim prowadził hodowlę psów rasowych tosa inu szkolonych przez niego do zabijania, a ponadto by zwierzęta były głodzone, agresywne i przetrzymywane w skandalicznych warunkach”. (za http://belchatow.naszemiasto.pl/artykul/oswiadczenie,3653774,art,t,id,tm.html)

Opublikowanie nieprawdziwych informacji o hodowcy psów naruszyło dobre imię i cześć powoda — wydawca, który opublikował tekst oparty wyłącznie na rozmowach z sąsiadami (sprawa o pomówienie), przedstawicielką organizacji społecznej (sprawa o pomówienie warunkowo umorzona) i prokuratorem (który ograniczył się do stwierdzenia, że sprawa jest badana) jest winny rozpowszechnienia nierzetelnej, niesprawdzonej i niezweryfikowanej informacji (art. 12 ust. 1 prawa prasowego) — zaś naruszenie obowiązku zachowania szczególnej staranności prowadzi do konstatacji, iż naruszenie dóbr osobistych było bezprawne (art. 23 kc). Ba, przy późniejszych publikacjach dziennikarz znał już wyniki oględzin psów i pomieszczeń, a jednak nadal pisał o „dramacie zwierząt”, „ponurej tajemnicy”, „wstrząsającym nagraniu” (w tekście pt. „Nauczył psy skutecznie zabijać”). Tymczasem także tytuł artykułu musi odnosić się do rzeczywistości, być oparty na prawdziwych i obiektywnie sprawdzalnych faktach.

Żądanie zadośćuczynienia uzasadnione było szczególnego rodzaju dotkliwością zarzutów dla powoda. Publikacje przysporzyły mu poważnych cierpień psychicznych (potwierdzili to biegli z zakresu psychologii i psychiatrii) miały one wpływ na jego przyszłe funkcjonowanie i pogorszenie stanu zdrowia. Powód czuł się szykanowany, także na wystawach psów, zaś zwiększenie zainteresowania społecznego jego osobą spowodowało pogorszenie stanu psychicznego, tak, że obecnie wymaga systematycznego leczenia.

Odmówiono jednak zasądzenia odszkodowania w wysokości 50 tys. złotych — skoro z hodowli nie uzyskiwał żadnych dochodów (jak sam twierdził utrzymywał psy wyłącznie w celu uzyskania psa, który będzie wygrywał światowe konkursy), a równocześnie nie był członkiem ZKwP, to nie można powiedzieć, iżby jego tosa inu były psami rasowymi — zatem wszelkie rozważania nt. ewentualnych pieniędzy z ich sprzedaży nie mają realnych podstaw (sąd w uzasadnieniu mówi o psach „rasopodobnych”, ponieważ brak im było metryki lub rodowodu).

Od wyroku wpłynęły apelacje obu stron, zaś sąd II instancji częściowo uwzględnił rację pozwanych: ani wydawca, ani autor artykułu, którego treść naruszyła dobra osobiste powoda, nie mogą ponosić konsekwencji „przepisywania” informacji przez inne media, zatem nie można ich zobowiązywać do opublikowania przeprosin w portalach, za których linię wydawniczą nie mają wpływu. Działanie innych osób pod wpływem publikacji nie stanowi „skutku” naruszenia dóbr osobistych w rozumieniu art. 24 kc — owszem, zachowanie innych dziennikarzy mogło naruszać dobra osobiste powoda, ale za tę okoliczność odpowiedzialności nie ponoszą pozwani.

Odpowiedzialności dziennikarzy nie wyłącza także brak danych osobowych powoda w tekście, a to dlatego, że materiały zebrane w artykułach były wystarczające do ustalenia jego tożsamości: nazwano miejscowość, w której prowadzona była hodowla, podano nazwisko sąsiada, opisano posesję i drogę dojazdową, opublikowano fotografię bramy, rasa tosa inu jest bardzo rzadka — dzięki temu można było zidentyfikować powoda nie tylko w lokalnej społeczności, ale i wśród innych miłośników psów (por. wątek w serwisie Dogomania.pl).

Do naruszenia dóbr osobistych doszło także przez kompozycję i tytuły publikacji, które były nastawione wyłącznie na sianie sensacji wśród czytelników. Oceny intensywności naruszenia nie zmienia fakt, że później zostały opublikowane teksty o niepotwierdzeniu się zarzutów i umorzeniu postępowania — zwłaszcza, że skandal był anonsowany jako „temat tygodnia”, zaś późniejsze publikacje są napisane mniejszą czcionką i umieszczono je na dalszych stronach gazety, co ograniczyło krąg odbiorców informacji.

Bezprawności działania dziennikarzy nie wyłącza podanie źródła informacji — zgodnie z art. 12 ust. 1 prawa prasowego prasa ma obowiązek m.in. chronić dobra osobiste wszystkich osób, zarazem od dziennikarza oczekuje się szczególnej — podwyższonej — staranności przy zbieraniu materiałów. Z obowiązku weryfikacji zebranych informacji nie zwalniają dziennikarza trudności w zebranku dodatkowych danych — nigdy jednak wyłącznym źródłem wiedzy nie może być nierzetelny (skonfliktowany) informator.

Poprzestanie na zacytowaniu opisu danego zdarzenia przedstawionego przez jedną ze stron bez sprawdzenia, czy zdarzenie takie miało miejsce, czy chociażby bez umożliwienia drugiej stronie przedstawienia własnej wersji, z pewnością nie spełnia wymogu staranności i rzetelności dziennikarskiej.

Pierwszy z tekstów został napisany wyłącznie na podstawie telefonicznej rozmowy z sąsiadem i hodowcą, nikt nie pojawił się nawet w miejscowości, w której prowadzona była hodowla psów. Ba, sąsiad, zeznający jako świadek powiedział, że dziennikarz „upiększył” jego słowa. Zacytowano także wypowiedź prokuratora („psy są bardzo zaniedbane”), której w rzeczywistości nie było. Przedstawione przez świadka nagranie gryzienia się psów potraktowano bezkrytycznie, chociaż w żaden sposób z samego obrazu nie wynikało, że zdarzenia miały miejsce w opisywanej hodowli. Nie można także osobę za wiarygodną „z urzędu” traktować przedstawicielki stowarzyszenia, nawet jeśli statutowo zajmuje się ona ochroną zwierząt — taka osoba nie staje się przez to osobą zaufania publicznego.

Powód nie może jednak obciążać dziennikarzy utratą rzekomej pozycji w branży hodowlanej — raz, że nie utrzymywał się on ze sprzedaży szczeniąt (prowadził sklep ze skórami), sukcesy na wystawach miały miejsce jeszcze w XX wieku, co nie przekłada się na oczekiwania wobec późniejszych szczeniąt, a w dodatku medalistka suka Murena nie pochodziła z jego hodowli (powód był jej właścicielem, ale pochodziła z innej hodowli). W dodatku powód od wielu lat nie należał już do ZKwP, mioty nie były rejestrowane w związku kynologicznym, zaś żaden pies nie miał rodowodu, zatem nie był psem rasowym w rozumieniu stosownych regulacji (ba, powód nie posiadał także wymaganego zezwolenia na posiadanie i hodowlę psa rasy uznawanej za niebezpieczną).
Stąd też powód nie miał obiektywnej możliwości wyhodowania czempiona, którego potomstwo mogłoby być korzystnie sprzedawane — zaś publikacje pozbawiły go takiej możliwości (lucrum cessans). (Co ciekawe już po sprawie (w 2011 r.) powód został ponownie przyjęty do ZKwP, jednak obecnie utrzymuje psy innej rasy — żadne z wcześniejszych zdarzeń nie przeszkadza mu na prowadzeniu działalności związanej z hodowlą psów.)