Czy utrata wzroku (albo pogryzienie przez psa) mniej boli starszą osobę?

Czy można powiedzieć, że uszczerbek na zdrowiu mniej boli, im starsza jest osoba poszkodowana? Czy sąd powinien brać pod uwagę jak długo? oraz jak dobrze? (lub jak źle?) pożyje pokrzywdzony — nawet z uwzględnieniem obiektywnych (nie związanych z wyrządzoną krzywdą) — okoliczności? Słowem: czy wiek  poszkodowanego może mieć wpływ na wysokość zadośćuczynienia, czy takie stawianie sprawy świadczy o dyskryminacji osób starszych? (wyrok Sądu Najwyższego z 16 marca 2016 r., IV CSK 270/15).


wiek poszkodowanego wysokość zadośćuczynienia

Wiek poszkodowanego może mieć wpływ na wysokość zadośćuczynienia — zasądzenie niższego świadczenia osobie w podeszłym wieku nie jest dyskryminacją (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Zabieg usunięcia zaćmy oka u 74-letniego pacjenta skończył się błędem lekarskim i utratą wzroku w oku. Wskutek uszczerbku na zdrowiu mężczyzna, który wcześniej był samodzielny i aktywny życiowo, nie jest w stanie samodzielnie się poruszać, nie ma orientacji w przestrzeni, wymaga pomocy osób trzecich.

W pozwie przeciwko szpitalowi mężczyzna żądał 2 mln złotych zadośćuczynienia oraz odszkodowania, jednak sąd sąd prawomocnie zasądził na jego rzecz 350 tys. złotych zadośćuczynienia, 40 tys. odszkodowania oraz rentę po 500 złotych miesięcznie.

Zdaniem sądu utrata wzroku, która stanowi poważny, nieodwracalny uszczerbek na zdrowiu, pozbawiła powoda przyjemności i radości życia, zwłaszcza w kontraście z dotychczasowym aktywnym trybem życia. Jednakże krzywda doznana przez osobę starszą, spełnioną życiowo, o stabilnym źródle dochodów (emerytura) nie może być porównywana z analogicznym uszczerbkiem na zdrowiu, który dotknąłby człowieka młodszego — który utraciłby szanse nauki i pracy, przeżycia młodości, etc. Mężczyzna takie etapy życia ma za sobą, jego aktywność życiowa z naturalnych przyczyn wygasa — toteż zaawansowany wiek poszkodowanego jest istotnym kryterium przemawiającym za miarkowaniem (zmniejszeniem) wysokości zadośćuczynienia.
Stąd też nie ma podstaw do zasądzenia od szpitala wyższego zadośćuczynienia niż 350 tys. złotych, zwłaszcza, że wysokość odsetek sięga 130 tys. złotych.

Poszkodowany mężczyzna wniósł skargę kasacyjną do SN, wskazując m.in., iż obniżenie zadośćuczynienia stanowi niedopuszczalną dyskryminację ze względu na wiek. Odmowa zasądzenia kwoty objętej żądaniem naruszała prawo do godnego życia. Zdaniem powoda nie można też obniżać zadośćuczynienia „doliczając” do nich odsetki.

Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną: po pierwsze odwołanie się do naruszenia dóbr osobistych było o tyle nietrafne, że przepisy te nie były podstawą orzekania, albowiem sprawa nie dotyczyła naruszenia dóbr osobistych, zaś będący podstawą zasądzenia zadośćuczynienia art. 445 par. 1 kc nie odnosi się do sposobu naprawienia roszczeń z art. 23 kc.

Zdaniem SN nie doszło także do — skądinąd nieuprawnionego — „miarkowania” zadośćuczynienia ze względu na wiek pokrzywdzonego. Miarkowanie jest dopuszczalne wyłącznie w przypadkach określonych przepisem prawa. W zaskarżonym wyroku nie tyle doszło do „obniżenia” zadośćuczynienia ile do uwzględnienia wieku pokrzywdzonego jako jednej z okoliczności określenia „odpowiedniej” sumy tytułem zadośćuczynienia pieniężnego (art. 445 par. 1 kc). Takie działanie sądu jest uprawnione, a „czynnik wieku należy do powszechnie branych pod uwagę przy orzekaniu o zadośćuczynieniu za skutki uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia”.

Nie jest też prawdą, iżby do obniżenia zadośćuczynienia doszło ze względu na naliczenie relatywnie wysokich odsetek, a z pewnością stwierdzenie, że realne świadczenie zwiększyło się o odsetki nie doprowadziło do zmniejszenia zasądzonego zadośćuczynienia.

Tytułem komentarza: kwestia jest autentycznie kontrowersyjna. Z jednej strony nie można przecież powiedzieć, że starszemu ból doskwiera mniej — i np. za pogryzienie przez psa też należy mu się mniej — z drugiej jednak skoro zadośćuczynienie ma być także rekompensatą przyszłych (negatywnych) przeżyć, to zważywszy, że 74-latkowi pozostało ich mniej niż 23-latce, coś chyba jest na rzeczy…

  • b52t

    5 latek za oko, pardon, oczko – „miliard”. 75 latek za oko, na, które przecież i tak ledwo widzi – tysiąc.
    Czyli, że są będzie antycypował ile przeżyje osoba starsza, a zatem czy skutki zdarzenie będą uciążliwe dłużej czy krócej (a dziecko weźmie jakiś syntetyczny syf w wieku 17 lat w związku z czym kopnie w kalendarz). Statystycznie i transcendentalnie to się wszystko zgadza, Leonie.

  • keiran

    Kwestii wielkości zadośćuczynienia nie będę się czepiał, ale skoro : „mężczyzna, który wcześniej był samodzielny i aktywny życiowo, nie jest w stanie samodzielnie się poruszać, nie ma orientacji w przestrzeni, wymaga pomocy osób trzecich.” to renty powinien dostać tyle, żeby za to miał opłaconą opiekę 24/7. Za 500 będzie trudno znaleźć kogoś na 2 godziny dziennie.

    A wyzłośliwiając po namyśle uwzględnianie wieku. Jeśli ktoś oślepnie w młodym wieku to jest szansa (młody rozwijający się mózg), że pozostałe zmysły nadgonią i będzie działał całkiem sprawnie. W starszym wieku szanse na to raczej marne. To chyba jednak u człowieka starszego jest to większa dolegliwość?

  • Jak widać można znaleźć wistujący argument w każdą możliwą stronę. Myślę jednak, że w przypadku tego młodego, który musi wyrobić w sobie nawyk korzystania z innych zmysłów też traktuje się to jako niedogodność.

  • mall

    Argumentacja sądu jest, moim skromnym zdaniem bardzo, ale to bardzo, ograniczona. Wychodzi z założenia „więcej czasu” = „więcej przeżyć” a zapomina o tym, że przeżycia przeżyciom nierówne. Długo nie szukając mogę wskazać przykłady losów nastolatka i starszego człowieka, dla których zadośćuczynienie liczone wedle powyższego założenia sądu budzi opór:
    – młody człowiek popada w uzależnienie od chińskich dopalaczy i rujnuje swój organizm do tego stopnia, że gwarantuje mu to ból do końca życia i inwalidztwo (słynny crocodile z Rosji?); ma wypadek jak w wyroku; zasądzone zadośćuczynienie bierze pod uwagę przyszłe życie i przyszłe przeżycia- których szczególnie dużo może nie być po uwzględnieniu wcześniejszego stanu, nieprawdaż?
    – starszy pan znalazł miłość swojego życia po 40 latach samotności; ma wypadek, który uniemożliwia mu niemal czerpanie przyjemności z ostatnich szczęśliwych lat swojego życia.

    I co?

  • Cóż, sąd nie ma szklanej kuli, więc posługuje się pewną statystyką.

    A o tym czy takie meandry są uwzględniane w przyszłości, może napiszę — w przyszłości (mam w notkach orzeczenie, które pośrednio odnosi się do skutków zdarzenia sprzed kilkunastu lat, już osądzonego).

  • mall

    Zgadzam się: sąd nie ma szklanej kuli. Ale z tego samego powodu nie powinien móc stwierdzić, że ten pan już i tak nie miałby fajnego życia.

  • Cóż, statystycznie rzecz ujmując 75-latek ma mniej widoków na lepszą przyszłość niż 22-latka. Może się mylę, ale taka jest chyba reguła.

  • ajax

    Niekiedy tak bywa, że u osoby starszej uszczerbek spowodowany urazem jest mniej dotkliwy niz u osoby mlodej. Ale zawsze trzeba ocenić problem całościowo z uwzględnieniem wcześniej istniejących ubytków sprawności oraz możliwości kompensacji powstałego ubytku innymi funkcjami. Ot podam jako przykład osobę z którą miałem bardzo „dogłębny” kontakt, bowiem sam grzebałem temu człowiekowi w glowie i dzięki mnie żyje. Przyjmuje się w orzecznictwie, że afazja (zaburzenie polegające najogólniej na utracie funkcji komunikacyjnych o różnym nasileniu spowodowanych uszkodzeniem mózgowia) skutkuje poważnym uszczerbkiem na zdrowiu. Otóż bohater mojej historii przez kilka lat cierpiał na częściowa pourazowa afazję motoryczną nie mając o tym zielonego pojecia. Był obcokrajowcem osiadłym w Polsce, a w wyniku wypadku utracił zdolność mówienia w ojczystm języku przy zachowanej zdolności rozumienia mowy ojczystej oraz przy zachowanej umiejetności zarówno czytania jak i pisania we własnym języku. Dopiero po kilku latach, gdy wybrał sie w odwiedziny do rodziny zorientował się, że co prawda rozumie wszystko ale mowic nie umie nadal mając znakomicie opanowany zarówno język francuski jak polski – oba były dla niego językami obcymi, choc ten pierwszy w jego ojczyźnie był językiem urzedowym. Zresztą dlatego nie zorientował się wczesniej podczas kontaktów telefonicznych z rodziną – mówili po francusku. Jak do tego podejść – człowiek żyje z istotnym ubytkiem funkcji nie mając o tym pojęcia.
    W kraju slepców jednooki królem. W kraju dwuocznych – kaleka.
    Albo z innej beczki. Czy utrata – w wyniku urazu – możliwości zgiecia kolana ponad 90 stopni jest bardziej dotkliwa dla 20-latka czy dla 80-latka? Mało prawdopodobne aby 80-latek uprawiał balet lub wspinaczkę czy gimnastykę artystyczną. Do chodzenia, siadania, nawet biegania ten zakres właściwie nie jest potrzebny. Do codziennego życia taki ruch całkowicie wystarcza – sprawdźcie sami.
    Albo z jeszcze innej działki. Kodeks karny wraz z ciężkimi uszczerbkami na zdrowiu wymienia w tym samym paragrafie utratę zdolności prokreacyjnych. Czy większym problemem bedzie utrata macicy u kobiety 20-letniej czy u 50-letniej (nadal miesiączkującej)? Przecież i jedna i druga może jeszcze zajść w ciążę i urodzić. To nie są łatwe sprawy.
    Rozpisałem się i pewnie przynudzam

  • Nie, rozpisałeś się, ale nie przynudzasz — nie ma to jak dobry komentarz osoby, która naprawdę ma coś ciekawego do powiedzenia (tak jest zawsze).