Czy windykacja nieistniejącej wierzytelności może naruszać dobra osobiste dłużnika?

A skoro niedawno było o tym, że wpisanie spornego długu do KRD może skończyć się zadośćuczynieniem, to dziś chyba dobry moment poszukanie odpowiedzi na kolejne pytania: czy windykacja nieistniejącej wierzytelności — na przykład jeśli usługodawca myśli, że zdanie „proszę przesłać ofertę” oznacza „tak, chcę waszą usługę” — może naruszać dobra osobiste windykowanego dłużnika? Czy wierzyciel może podejmować dowolne, byle skuteczne, środki w celu odzyskania swojej należności? A może windykacja pozasądowa jest w ogóle zakazana? 


 

windykacja nieistniejącej wierzytelności

Windykacja nieistniejącej wierzytelności to po prostu ładne kwiatki (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 6 grudnia 2016 (sygn. akt I ACa 2022/15)
Prawo wierzyciela do windykowania wierzytelności nie oznacza, że ma on całkowitą swobodę w doborze środków. Nadmierne działania wierzyciela mogą stanowić naruszenie dóbr osobistych dłużnika.

Energoterapeutka wystąpiła przeciwko dwóm firmom żądając solidarnego zasądzenia 5 tys. złotych zadośćuczynienia za naruszenie jej dobrego imienia, prawa do niezakłóconego spokoju, wolności od strachu, prawa do ochrony i rzetelnego przetwarzania jej danych osobowych i obawy skierowania przeciwko niej postępowania sądowego, czy egzekucyjnego — a to poprzez prowadzenie windykacji nieistniejącej wierzytelności. (W toku procesu powódka rozszerzyła żądanie o kolejne 5 tys. złotych — albowiem niepokojąca windykacja prowadzona była mimo wniesienia powództwa o ochronę dóbr osobistych.)

Spór dotyczył rzekomego zamówienia na wykonanie strony internetowej: firma internetowa (pozwana nr 1) wykonała zlecenie, a ponieważ powódka nie zapłaciła wynagrodzenia, skierowała sprawę do windykatora (pozwana nr 2).

art 66 kc
§ 1. Oświadczenie drugiej stronie woli zawarcia umowy stanowi ofertę, jeżeli określa istotne postanowienia tej umowy.
§ 2. Jeżeli oferent nie oznaczył w ofercie terminu, w ciągu którego oczekiwać będzie odpowiedzi, oferta złożona w obecności drugiej strony albo za pomocą środka bezpośredniego porozumiewania się na odległość przestaje wiązać, gdy nie zostanie przyjęta niezwłocznie; złożona w inny sposób przestaje wiązać z upływem czasu, w którym składający ofertę mógł w zwykłym toku czynności otrzymać odpowiedź wysłaną bez nieuzasadnionego opóźnienia.
art. 66(1) § 1 kc
Oferta złożona w postaci elektronicznej wiąże składającego, jeżeli druga strona niezwłocznie potwierdzi jej otrzymanie.

Do rzekomego złożenia zlecenia doszło przez telefon: zaczęło się od klasycznego „zajmujemy się kompleksowo tworzeniem stron oraz indeksacją, wypromowaniem”, a następnie od słowa do słowa — w odpowiedzi na prośbę o wzory dokumentów („a może pan mi te wszystkie dokumenty wysłać na maila?”) przedstawiciel handlowy przesyła umowę abonencką i regulamin, gratulacje z powodu zawarcia umowy, ponaglenie — a następnie (skoro domena została zarezerwowana): faktura, wezwanie, cesja wierzytelności i windykacja — a także zapowiedź wpisania długu do KRD (por. „20 tys. złotych zadośćuczynienia za wpisanie spornego długu do KRD”). Wszystko to mimo, że powódka cały czas tłumaczyła, że nie zawierała żadnej umowy przez telefon, że nie potwierdziła akceptacji warunków — i mimo jej próśb, by przedstawiono nagranie, z którego wynika, że zgodziła się na propozycję wykonania dla niej strony internetowej.

Tymczasem windykator skierował pozew w postępowaniu elektronicznym… przeciwko synowi powódki, który miał imię na tę samą literę („A.”) oraz prowadził — własną, odrębną — działalność gospodarczą.

Wszystko to wywołało u powódki (stwierdzone przez psychologa) zaburzenia lękowo-depresyjne na tle obaw przed grożącą windykacją i egzekucją długu wynikającego z niezaciągniętego zobowiązania.

Sąd prawomocnie uwzględnił powództwo: nie doszło do zawarcia żadnej umowy na wykonanie strony internetowej, albowiem zgody na przesłanie oferty współpracy nie można traktować jako zgody na zawarcie umowy o świadczenie usług.

Skoro zatem powódka wielokrotnie prosiła o przedstawienie treści rozmowy, z której wynikałoby, że zgodziła się na usługi, a mimo to windykacja była kontynuowana, to przyjąć należy, że strona pozwana miała świadomość fikcyjności roszczeń — zatem podejmowane działania były rażąco sprzeczne z dobrymi obyczajami i zasadami współżycia społecznego. Także późniejsze — po cesji nieistniejącej wierzytelności — prowadzenie natarczywych (nękanie, uporczywe niepokojenie) działań windykacyjnych narusza dobra osobiste rzekomego dłużnika.

Owszem, zgodnie z art. 60 par. 1 kc wola osoby dokonującej czynności prawnej może być wyrażona przez każde zachowanie wyrażające jej wolę w sposób dostateczny, jednakże żadnego zachowania powódki nie można kwalifikować jako choćby dorozumianego oświadczenia o zgodzie na umowę. Ba, skoro powódka podczas rozmowy cały czas tłumaczyła, że jej działalność jest dopiero w fazie rozruchu, zaś przedstawiciel handlowy podkreślał, że nie ma pośpiechu z decyzjami — zatem nie można wywodzić wyrażenia zgody na usługę.
Usługodawca nie może przy tym powoływać się skutecznie na własny regulamin świadczenia usług, w myśl którego zawarcie umowy jest możliwe każdy sposób przewidziany prawem, w tym w formie pisemnej, poprzez przesłanie oświadczenia listelem, a także akceptację złożoną przy pomocy środków umożliwiających porozumienie się na odległość — z tego, że powódka mogła wyrazić wolę w każdy sposób nie oznacza, że ją wyraziła.

Nie można także wywodzić zawarcia umowy z art. 66(1) par. 1 kc w zw. z art. 66 kc: przepisy te mówią o terminie związania oferenta złożoną ofertą, nie zaś o sposobie zawarcia umowy w trybie ofertowym, zarazem nadal pozostaje kwestia skuteczności oświadczenia powódki o zgodzie na przedstawione warunki.

Oczywiście nie oznacza to, iż zabronione jest prowadzenie działań zmierzających do pozasądowej windykacji należności — wierzyciel ma nie tylko takie prawo, ale wręcz obowiązek, który pośrednio wynika z art. 187 par. 1 pkt 3 kpc (por. „Konsekwencje braku informacji o podjętych próbach mediacji w pozwie”) — jednak prawo to nie oznacza, że wierzyciel ma pełną swobodę w doborze środków zmierzających do wyegzekwowania należności.

Działania te były obiektywnie bezprawne i zawinione — także ze względu na intensywność windykacji i jej styl (przed każdym esemesem był telefon, a później znów telefon, przy czym zawsze dzwoniła osoba niezorientowana w sprawie, której powódka musiała od nowa tłumaczyć całą sprawę…) oraz treść wezwań przesyłanych przez firmę windykacyjną (w tym fałszywa informacji o uzyskaniu orzeczenia przeciwko powódce), a także w świetle tego, że doszło do skierowania pozwu przeciwko synowi powódki oraz groźby wpisania dłużniczki do KRD — zatem roszczenia były zasadne.

Q.E.D.

  • kjonca

    Normalnie jakby opisywali moje przygody z DT Partners (teraz jakieś PRA group) :)
    Może też się skuszę na pozew …

  • Jacek

    Tak przy okazji zwracam uwagę na publikowanie pełnych danych osobowych wraz z adresem dłużnika na i portalach windykacyjnych, stronach komorników itp. (np. http://www.wsipolska.com.pl/gielda_wierzytelnosci_3_dluznicy_zadluzeni.html) Czy takie dane można w taki sposób zamieszczać często na zasadzie kopij i wklej na innych portalach?

  • Windykacja nieistniejącego długu to wyłudzenie. Czemu prokurator nie wchodzi?

  • Adam314

    Skoro już pojawił się temat, ciekawi mnie taka sytuacja – co jeśli telefon w firmie odbierze sprzątaczka, przechodzący akurat kurier itp. po czym wyrazi zgodę na zawarcie umowy? Czy umowa zostanie zawarta czy jednak nie? Usługodawca zacznie windykować umowę która nawet się nagrała ale czy jest wiążąca?