Czy Igor Stachowiak może być współczesnym Grzegorzem Przemykiem?

Nie chciałem pisać na łamach Czasopisma o śmierci Igora Stachowiaka — nawet nie dlatego, że wydaje mi się, że wystarczająco sprawę rozgrywają politycy — ale tak po prostu; jednak poniekąd wywołany do tablicy pytaniami P.T. Czytelników postanowiłem przelać na klawiaturę kilka moich wątpliwości i przemyśleń.

Po pierwsze trzeba rozdzielić wątki: niezależnie od tego czy Igor Stachowiak był poszukiwany za jakieś czyny, które popełnił (lub nie popełnił, bo jak się okazuje zatrzymano go ze względu na podobieństwo do osoby, która… uciekła policji), policja nie jest od wymierzania samosądu w toalecie. Po drugie bez znaczenia jest czy Igor Stachowiak był pod wpływem narkotyków lub dopalaczy — jeśli za to jest paragraf, to proszę realizować te paragrafy i nic więcej.

Stąd też chamskie i idiotyczne jest tłumaczenie się policji, której zdaniem zatrzymanie było prawidłowe, bo Igor Stachowiak był poszukiwany (za rzekome oszustwo), a przyczyną zajścia było stawianie oporu. Chamskie jest tłumaczenie ministra Ziobro, że przyczyną śmierci nie było użycie paralizatora, lecz narkotyki — nawet jeśli rzeczywiście ofiara była pod wpływem tego rodzaju środków, nie usprawiedliwia to żadnych tortur. Warto też zauważyć, że na filmie nie ma żadnego oporu — jest chłopak, który leży i prosi o spokój, a „policjanci” zabawiają się w katów…
Są też dodatkowe fakty, które obciążają władze: wszystko wskazuje na to, że sprawie próbowano ukręcić łeb, i można stawiać pytania czy w tym ukręcaniu łba nie brali udziału politycy?

Dostrzegam w sprawie jeszcze drugie dno: ustawodawca od lat skupia się wyłącznie na poszerzeniu i pogłębieniu uprawnień różnych służb. Przysłowiowe psy służbowe i akwalungi dla policji skarbowej czy innej KAS brzmią jak anegdota, jednak wyposażenie straży gminnych w broń palną, permanentna i totalna inwigilacja — przy iluzorycznej kontroli sądowej — a nawet brak elementarnej jawności jeśli chodzi o wprowadzanie stopni alarmowych, czy też wysyłanie policjantów przeciwko demonstrantom — to posępna rzeczywistość.

Tymczasem nie byłoby tak łatwo o nadużycie władzy, gdyby ustawodawca nie wychodził z założenia, że panaceum na wszystkie negatywne zjawiska społeczne jest zwiększanie uprawnień służb. Wiadomo, że mentalnie łatwiej jest „przekroczyć uprawnienia”, zwłaszcza jeśli nie są one jednoznacznie określone, a zachęta do łamania prawa idzie z góry (vide pogwałcenie autorytetu Trybunału Konstytucyjnego, vide nie-wykonanie wyroku w sprawie inwigilacji) — niż po prostu popełnić jednoznaczne przestępstwo.

Sprzyja temu język prawa: przecież to nienormalne, że w takim przypadku mówi się o „przekroczeniu uprawnień”, nie o — pobiciu, torturach, naruszeniu tajemnicy korespondencji (teraz trzeba było Adama Bodnara, żeby nazwać rzeczy po imieniu — „Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że nagranie pokazane w TVN wskazuje w sposób jednoznaczny na stosowanie tortur przez funkcjonariuszy Policji”).

Wszystko to oznacza, że władza jasno daje nam do zrozumienia, że w relacjach z jej „bijącym sercem” obywatel ma być bezsilny, niezależnie od tego jakiego rodzaju zalegalizowanym szykanom zostanie poddany. Zalegalizowanym, bo przecież cokolwiek władza wymyśli, opublikuje się w Dzienniku Ustaw, a protesty są wyśmiewane i bagatelizowane.

Kończąc smutny felieton: czy tylko ja widzę w sprawie śmierci Igora Stachowiaka istotne podobieństwa do zabójstwa Grzegorza Przemyka? Pobity na śmierć przez stróżów prawa; funkcjonariusze działający z najniższych pobudek (zemsta); ukręcanie łba sprawie (za śmierć Przemyka odpowiedzialność zrzucono na sanitariuszy, śmierć Stachowiaka miała zniknąć wśród proceduralnych formalizmów).

Minęły 33 lata i 1 dzień, nie ma już Milicji Obywatelskiej, nie obowiązuje już zasada, że władza ma zawsze rację — a czasem jakby nic się nie zmieniło…

  • sjs

    Obecna władza tak bardzo nie lubi PRL-u, że czerpie z niego garściami, poczynając od przywracania programów telewizyjnych do takich właśnie zdarzeń.

  • Krzysztof Olszak

    Sprawę zamordowania Przemyka pamiętam bardzo dobrze.
    Inne były przyczyny (Przemyk był synem związanej z ówczesną opozycją i podziemie poetki) i to jest jedyna różnica sprawy Przemyka od tej aktualnej.
    Reszta włącznie ze sposobem opisywania zdarzenia przez polityków z PIS-u jest bardzo podobna.

  • Art

    Porównanie ze sprawą Przemyka trafne, ale moja pierwsza myśl była inna, bo dla tych stosunkowo młodych policjantów metody z PRL nie mogły być inspiracją. Mimo to panom policjantom wydawało się, że mają ciche przyzwolenie zwierzchników, inaczej zabraliby chłopaka do lasu albo prywatnej piwnicy, a nie na komisariat. No i pomyślałem sobie o więzieniach CIA w Starych Kiejkutach, gdzie tortury były równie okrutne. Brudną robotę wykonali Amerykanie, ale potrzebowali cichego przyzwolenia polskich władz. Nie jest to więc tylko pisowska mentalność, wszak więzienia CIA w Polsce były za rządów SLD (i Busha w USA). Różnica jest tylko taka, że jak za tortury odpowiadają inteligentni ludzie ze służb specjalnych, to nikt nie poniesie konsekwencji, a jak za torturowanie biorą się szeregowi kretyni z policji to nie tak łatwo ukręcić sprawie łba. Ważne jest to, że to ci pierwsi dali przykład tym drugim.

  • Mike

    „Porównanie ze sprawą Przemyka trafne, ale moja pierwsza myśl była inna,
    bo dla tych stosunkowo młodych policjantów metody z PRL nie mogły być
    inspiracją.”
    tzn. młodzi nie uczyli się swojej pracy od starych? wolne żarty
    a ubezwłasnowolnienie obywateli i uprawnienia służb sprawiają, że mamy do czynienia z państwem totalitarnym de facto…. a czy to PO czy PIS to nie ma najmniejszego znaczenia… pod tym względem się akurat nie różnią.
    „Wszystko w państwie, nic poza państwem, nic przeciwko państwu” – jak u Mussoliniego

  • “zabójstwa Grzegorza Przemyka” – jakiego znowu “zabójstwa”? Mimo szczerych wysiłków jego kolegów jedynym wnioskiem z wielokrotnych sekcji pozostał upadek po pijanemu. Coś się tu zmieniło? Czego kłamie?
    (Skądinąd, większy interes z zamordowaniu go mieli jego koledzy, że przypomnę panią którą mało co nie zamordowano w 1968…)
    .
    “obywatel ma być bezsilny”. Guzik prawda. To po prostu oznacza, że jest bajzel; bo nie może być że policjant bije kogo chce. On ma bić, kiedy dostanie rozkaz.
    Dokładnie to pasuje nieudolności w ściganiu plagiatorów, czyż nie? A do pani od 3 ligi hokeja nie? A do tego co wygrał w ruletkę nie pasuje? A do pani profesor http://studioopinii.pl/ernest-skalski-o-tempora/ nie?
    .
    Cóż, jeżeli do władzy dochodzą ludzie, którzy ‘pierwszy milion muszą ukraść’…

  • b52t

    Polityczna jatka jaką robi z tego opozycja i media nie-proPIS jest piękna. Dokładnie to samo działoby się, gdyby ta sprawa działa się za czasów innego rządu.

    Czy tłumaczenia i próby zamiatania sprawy pod dywan byłyby inne, gdyby rządziła inna partia (koalicja, obóz)? Szczerze, wątpię. Mentalność obozu władzy jest zawsze taka sama – oblężona twierdza.

    Rozciąganie władzy i uprawnień służb specjalnych nie jest domeną jedynie tego rządu, to proces, który – i na który jest pewien sposób przyzwolenia – zaczął się po 9/11 – to tutaj widzę źródło permanentnego ograniczania praw jednostek pod płaczem terroryzmu i zagrożenia.

    Ta sprawa jest oczywiście ohydna, jak każdy tak rażący przypadek nadużywania władzy przez osoby, które mają pełnić funkcję, służbę publiczną, a nie wyładowywać swoją frustrację, pokazywać swoją wyższość i pogardę tylko dlatego, że mają mundur, mają legitymację służbową i służbową broń. Tylko, że tak to niestety wyglądało, wygląda i będzie wyglądać. To nie jest efekt przyzwolenia tej konkretnej władzy, jakaś efekty przykładu wypływającego z jej pogardy dla władzy sądowniczej.

    Chciałoby się widzieć władzę, która chce, ma wolę, możliwości i środki na zmianę mentalną podejścia do policji. Pojawia się jednak problem: jeśli będą chcieli zrobić wrogów z policji (bo przecież próba zmiany to przyznanie, że jest nie tak jak powinno być i to w skali, która wymaga podjęcia takich działań, czyli atak, czyli konieczność pokazania, że są przypadk iw takiej ilości i częstotliwość, że potrzebna jest ta drastyczna zmiana), a to nie jest żadnej władzy na rękę. Do tego trzeba zapytać, czy takie działania to problem strukturalny, systemowy, czy jednak czarne owce, które trzeba bezwzględnie eliminować, nadając odpowiedni przekaz. Zasłanianie się za procedury to niestety nic nowego. I nie jest to tylko domena sfery publicznej (w szczególności prym wiedzie sektor finansowy).

  • Nawet nie chcę oskarżać PiS — o nic więcej niż to, że akurat są przy władzy, więc akurat się tłumaczą. Metody są takie same od początków policji — inne niż za milicji, ale jednak.

    Inna sprawa, że mając za sobą ileś tam konfrontacji z policją wiem, że pyskowanie nie ma sensu. Trzeba poważnie i zdecydowanie, ale bez głupiego oporu.

  • To są czarne owce, z tym, że owe czarne owce są nie tylko wśród krawężników. Dlatego nie byłoby takiej afery gdyby przełożeni bandziorów nie kryli sprawy, lecz raz-dwa wyjaśnili sprawę.

    Mnie się przypomina taka sytuacja sprzed 21 lat:

    http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/533737,wroclaw-kto-i-po-co-wymyslil-napad-na-redute,id,t.html

    http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35771,17856496,Antyterrorysci__ktorzy_atakuja_klub_jak_bandyci__AKTA.html

  • b52t

    No tak, ale tutaj jest ten element wspólnotowy. (To nie jest tłumaczenie ich z takiego działania, tylko wytłumaczenie oczywistości).
    Jasne jest, że zwierzchnikom i tym siedzącym przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, i ul. Podwale we Wrocławiu powinno zależeć na jednym – na wyjaśnieniu. Tylko taki powinien być przekaz: przeprowadzimy czynności wyjaśniające w tej sprawie, a wykryci winni zostaną ukarani. Nie może być zgody na takie działania policjantów.
    No, ale to jest ten wyjątek – PIS nie udaje, że dba o takie rzeczy jak wizerunek, są butni, aroganccy. A udało im się osiągnąć taki poziom arogancji niezwykle szybko. No, ale póki jest kasa na 500+ będziemy mieli PIS u sterów władzy. Bo przecież opozycji nie ma.

  • Art

    Nikt ich tego nie uczy, sami improwizują. Inicjatywa liczy się tam bardziej od procedur. Zachowanie tych policjantów jest właśnie efektem braku szkolenia. Taser to całkiem dobre narzędzie tortur pod warunkiem, że umie się go prawidłowo obsługiwać. Kretyn z policji naciskał spust paralizatora zbyt często w krótkich odstępach czasu, przez co nie tylko uniemożliwił człowiekowi mówienie, ale wręcz go zabił, a przecież celem tych tortur miały być zeznania, nie śmierć. Poza tym skoro nagranie wyciekło to zakładam, że policjant nawet nie wiedział, że kamera z tasera automatycznie wszystko nagrywa.

  • emil

    Czy was już całkiem pogięło? Gościa , który był na cenzurowanym, notowany, znany dobrze policji i to bynajmniej nie za działalność opozycyjną porównujecie z chłopakiem, który zginął na wskutek walki z ustrojem? Co z Wami nie tak?

  • b52t

    Poleciłbym przeczytać, bo tytuł (jako łapacz na „klik”) to jedno, a treść, to drugie.

  • Przypomina mi się stare pytanie internetów: czy mogę bezkarnie rozjechać pieszego, który przechodzi w niedozwolonym miejscu w sznurze aut?

    Stachowiak ponoć był poszukiwany (mówię ponoć, bo w sprawie mało rzeczy wydaje się jasnych, a na pewno są zaciemniane), ponoć pod wpływem środków — ale jakie to ma znaczenie? Zginął przez to, że był do kogoś podobny; Przemyk zginął, bo matka się nie podobała władzy.

    Poza tym odsyłam do hasła na Wikipedii (o Przemyku):

    „Od samego początku władze (Jerzy Urban, Czesław Kiszczak) oraz Służba Bezpieczeństwa prowadziły działania dezinformacyjne, mające na celu odwrócenie uwagi od milicji i zrzucenie winy na lekarzy. Do tuszowania sprawy zaangażowano funkcjonariuszy Biura Śledczego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (jego dyrektorem był wówczas Hipolit Starszak). Konsultantami SB w zakresie dezinformacji i oczerniania ofiar oraz świadków byli profesorowie Włodzimierz Szewczuk oraz Józef Borgosz. W rezultacie tych działań w grudniu 1983 winą obciążono sanitariuszy oraz lekarkę, którzy wieźli Przemyka z domu do szpitala. Tę wersję wydarzeń potwierdzono w zakończonym w 1984 procesie w wyniku nacisków Czesława Kiszczaka (notatka: „Ma być tylko jedna wersja śledztwa – sanitariusze”). Milicjanci Ireneusz Kościuk i Arkadiusz Denkiewicz zostali uwolnieni od zarzutów.”

  • Mike

    spadł z krzesła i się zabił…. uuups
    zawsze mógł popełnić samobójstwo w celi monitorowanej 24h :p