Czy krytyka ex-pracodawcy narusza dobra osobiste ex-pracownika?

A skoro parę dni temu było o tym, że ma być łatwiej odzyskać pieniądze omyłkowo przesłane na nieprawidłowe konto bankowe — dziś kilka akapitów o tym czy publikacja artykułu opisującego przekręt firmy może naruszać dobra osobiste pracownika kiedyś pracującego w tej firmie? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 28 czerwca 2016 r., VI ACa 233/15).

Ex-pracownik (zastępca dyrektora) jednego z biur usług płatniczych poczuł się urażony opublikowanym w 2008 r. gazecie artykułem, w którym opisano oszustwa dokonane przez jego pracodawcę — ludzie wpłacali pieniądze za rachunki, które nie trafiały do odbiorców, a po jakimś czasie kasa została zamknięta. W artykule zacytowano wypowiedź powoda, który powiedział, że jeśli ktoś się niepokoi o swoje pieniądze, to powinien złożyć reklamację — a później był wyrok 7 lat pozbawienia wolności za oszustwo (na marginesie: z uzasadnienia wynika, że wyrok karny nie dotyczył powoda, jednak omówienie uzasadnienia I instancji wskazuje, że to on był uznany sprawcą oszustwa… ot taka precyzja orzeczeń sądowych).

Zdaniem mężczyzny zmanipulowana publikacja sugerowała, że jest oszustem, zatem doszło do naruszenia jego czci i dobrego imienia — w związku z czym (w 2012 r.) wniósł przeciwko wydawcy gazety pozew o ochronę dóbr osobistych, żądając 150 tys. złotych zadośćuczynienia, 150 tys. złotych na zbożny cel oraz 50 tys. złotych odszkodowania.

art. 41 ustawy prawo prasowe
Publikowanie zgodnych z prawdą i rzetelnych sprawozdań z jawnych posiedzeń Sejmu i rad narodowych oraz ich organów, a także publikowanie rzetelnych, zgodnych z zasadami współżycia społecznego ujemnych ocen dzieł naukowych lub artystycznych albo innej działalności twórczej, zawodowej lub publicznej służy realizacji zadań określonych w art. 1 i pozostaje pod ochroną prawa; przepis ten stosuje się odpowiednio do satyry i karykatury.

Sąd prawomocnie oddalił roszczenia: powód nie udowodnił (art. 6 kc) naruszenia dóbr osobistych, a zwłaszcza nie wskazał, które informacje były nieprawdziwe. Nie wykazał nawet na czym polegać miało naruszenie dóbr osobistych, oprócz tego, że po publikacji musiał tłumaczyć się obecnemu pracodawcy.

Działanie pozwanego wydawcy nie było bezprawne, albowiem krytyka prowadzonej przez spółkę działalności mieści się w konstytucyjnych ramach wolności słowa, a także nie wykraczała poza ustawowe ramy krytyki prasowej (art. 41 prawa prasowego). Publikowane informacje o nieprawidłowościach — wszakże opłaty rachunków nigdy nie trafiły do celu — miały na celu ochronę uzasadnionego interesu publicznego.

Nie można także utożsamiać krytyki pracodawcy z naruszeniem dóbr osobistych pracownika zatrudnionego przez danego pracodawcę, nawet jeśli dziennikarz cytuje wypowiedź owego pracownika . Stąd zdaniem sądu brak było przesłanek uzasadniających zarzut niezachowania standardów dziennikarskiej staranności i rzetelności (art. 12 prawa prasowego), który mógłby uzasadniać zarzut naruszenia dóbr osobistych.

Co więcej powództwo było przedawnione — tekst został opublikowany w kwietniu 2008 r., a pozew wpłynął w lutym 2012 r. — zatem przekroczony został 3-letni termin przedawnienia roszczeń deliktowych (art. 442(1) kc). Nawet gdyby się okazało, że tekst został udostępniony w internetowym wydaniu gazety w późniejszym okresie (wiele miesięcy po publikacji w wydaniu papierowym), to termin przedawnienia roszczenia należy liczyć od daty pierwotnej publikacji materiału prasowego naruszającego dobra osobiste.