Czy 150 pism policjanta o nieprawidłowościach narusza dobra osobiste jego przełożonego?

Ten teks miał iść za jakiś czas, ale temat „donosów na policji” jakoś wpisuje mi się w sprawę śmierci Igora Stachowiaka. Zatem krótkie pytanie: czy policjant, który wysłał do różnych organów i instytucji 150 pism, zawiadomień i skarg na przełożonego — oskarżając go (nie tak bezpodstawnie) o nieprawidłowości w pracy, może ponosić odpowiedzialność za naruszenie jego dóbr osobistych? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 11 sierpnia 2016 r., sygn. akt VI ACa 464/15).


odpowiedzialność donosy policja

Ex-komendant szkoły policji w Szczytnie nie może oczekiwać przeprosin za 150 zawiadomień o nieprawidłowościach wysłanych przez jednego z podwładnych (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Spór dotyczył dwóch pracowników dydaktyczno-naukowych Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie (por. wystąpienie dwóch posłów PiS z 2009 r.): podwładny, przekonany o nieprawidłowościach jakich dopuszczał się komendant szkoły, skierował blisko 150 pism do różnych instytucji i urzędów, w których informował o niewłaściwym nadzorze nad projektami badawczymi, pobieraniu nienależnego wynagrodzenia w wysokości 200 tys. złotych, zaniżaniu poziomu nauczania, niewłaściwym wykonywaniu obowiązków wynikających z funkcji kierowniczej, etc. Zawiadomienie trafiło nawet do prokuratury, ta jednak umorzyła postępowanie z art. 231 par. 2 kk, ale już wystąpienie NIK z 2013 r. potwierdziło szereg zarzutów.

Zdaniem (już odwołanego) komendanta szkoły działania podwładnego naruszyły jego dobra osobiste w postaci dobrego imienia, godności oraz czci, zatem wystąpił z powództwem o ochronę dóbr osobistych, żądając opublikowania w prasie przeprosin („W związku z licznymi pismami kierowanymi do instytucji państwowych oświadczam, że przepraszam [ex-komendanta Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie] za naruszenie jego dobrego imienia poprzez posądzenie go o bezprawny pobór wynagrodzenia, niewłaściwie wykonywane obowiązki służbowe i dopuszczanie się nieprawidłowości przy zatrudnianiu pracowników związku z pełnionymi przez niego funkcjami i praca zawodową. Oświadczam jednocześnie, że rozpowszechniane przeze mnie informacje dotyczące [ex-komendanta Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie] są nieprawdziwe i były insynuacjami”) oraz zapłaty 20 tys. złotych na cel społeczny.

Sąd prawomocnie oddalił roszczenia: wysyłanie pism w których pozwany informował różne organy państwa o zaobserwowanych nieprawidłowościach w Szczytnie nie naruszyło żadnych dóbr osobistych byłego komendanta szkoły policji.

Żadna z wypowiedzi nie miała charakteru obraźliwego, treść pism nie zawierały żadnych uwłaczających sformułowań ad personam, zaś krytyka skupiała się nie na osobie ex-komendanta, lecz na jego nieprawidłowych działaniach. Pozwany swoje zarzuty formułował w oparciu o własne obserwacje lub o dokumenty, do których uzyskał dostęp w oparciu o przepisy o informacji publicznej. Wszystkie pisma były kierowane według drogi służbowej, w szczególności do organów sprawujących nadzór nad szkołą policyjną, nic nie było upubliczniane w celu zdyskredytowania osoby ówczesnego komendanta (a nie ma dowodów, iżby enuncjacje prasowe dotyczące nieprawidłowości były inspirowane przez pozwanego).

Owszem, doszło do naruszenia dobrego imienia powoda, jednak działania podjęte przez pozwanego nie były bezprawne — skoro zawiadomienia miały na celu zwrócenie uwagi na nieprawidłowości w funkcjonowaniu szkoły, należy przyjąć, iż działania te były podjęte w obronie uzasadnionego interesu społecznego.

Pracownikowi zawsze przysługuje prawo do zadawania krytycznych pytań dotyczących pracodawcy, zwłaszcza jeśli jego działanie ma na celu ochronę prawnie uzasadnionego interesu jednostki. Natomiast nawet rzadko spotykana gorliwość w wysyłaniu pism z zawiadomieniami nie zmienia oceny takiego działania jako zgodnego z prawem, niezależnie od tego, że dochodzenia prokuratorskie zostały umorzone.

Co więcej część zarzutów się potwierdziła, skutkiem czego komendant został odwołany ze stanowiska, po czym prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków służbowych — poświadczenie nieprawdy w dokumentach.

Sumarycznie oznacza to, że powód — wbrew obowiązkowi wynikającemu z art. 24 par. 1 kc — nie wykazał przesłanek warunkujących udzielenie ochrony rzekomo naruszonym dobrom osobistym, zatem roszczenia nie mogły zostać uwzględnione

Reasumując: odpowiedzialność za donosy to chwytliwe hasło, ale rzecz jasna nikt — także policjant, który ma odwagę mówić o nieprawidłowościach w swojej jednostce — nie może ponosić konsekwencji działania zgodnego z prawem, a może i niezgodnego z poczuciem solidarności zawodowej.

  • b52t

    Reasumując: odpowiedzialność za donosy to chwytliwe hasło, ale rzecz jasna nikt — także policjant, który ma odwagę mówić o nieprawidłowościach w swojej jednostce — nie może ponosić konsekwencji działania zgodnego z prawem, a może i niezgodnego z
    brak kropki mnie konfunduje – albo nie dokończone zdanie, albo tylko brak kropki.
    Swoją drogą, to człek, który złożył te blisko 150 pism nie będzie miał życia w policji.

  • Dzięki, racja — chodziło mi właśnie o ową „solidarność zawodową”, która sprawia, że 150 pism jest nie do pomyślenia ;-)

  • Flis

    Całkiem normalny to on nie był.
    Złośliwość nacechowana zazdrością. Ot tyle….

  • Ale czemu zazdrość?

  • b52t

    200K zł „nienależnego” wynagrodzenia, jak zgaduję.

  • No fakt, nie pomyślałem, mnie też zżera zazdrość ;-)