Awantura na Facebooku i wzajemne naruszenie dóbr osobistych w komentarzach

Krótko i na temat: czy spór na Facebooku, w toku którego strony przerzucają się oskarżeniami w komentarzach, może być uznany za wzajemne naruszenie dóbr osobistych? (prawomocny wyrok Sądu Okręgowego w Gliwicach z 8 lipca 2015 r., sygn. akt X GC 508/14).


Spór Facebook naruszenie dóbr osobistych

Awantura na Facebooku nie zawsze oznacza naruszenie dóbr osobistych w komentarzach (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sprawy miały się następująco: przedsiębiorca prowadzący działalność transportową wykonał na rzecz klienta usługę, ale klient zapłacił wyłącznie wynagrodzenie w kwocie netto (bez podatku VAT).

Odmowa spełnienia należności skończyła się awanturą na Facebooku: od „Gdyby firma płaciła należności tak szybko jak kasuje posty na facebooku to zasłużyłaby sobie na miano płatnika roku” oraz „Zapewne zmiana ubarwienia wynika z chęci maskowania się przed wierzycielami. Szkoda, że zamiast spłacać dług zgodnie z harmonogramem robią zakupy za m.in. moje pieniądze” (przewoźnik o kliencie) do „UWAGA NA FIRMĘ!!! FAKTURY NIGDY NIE SĄ WYSTAWIANE. PRZEZ FIRMY!!!!!! nicht zeigen behaupten, dass eine solche. werden!!! COMPANY does not show confirmation police escort claiming that!!!” oraz „Jak widać firma nie może przeboleć nowych zakupów firmy. Jakby postępowała zgodnie z prawem to pewnie świeżo powstała MAŁO doświadczona firma dostała by zapłacone przed czasem jak reszta pieniędzy które zarobiła dzięki firmie w kwocie opiewającej na ok. 50 000 Eur. Reasumując: NIE MOŻNA domagać się zapłaty pieniędzy za eskortę policji nie mając faktury potwierdzającej eskortę przez policję bo przecież takie faktury jak nam Wszystkim wiadomo policja wystawia Po 6 miesiącach doczekaliśmy się zdobycia trochę większego doświadczenia przez właścicieli firmy nadesłali nam pięknie wystawioną fakturę ze zdobytym potwierdzeniem przez policję a więc Panie R. jednak się da a tak Pan zaprzeczał Pytanie jest następujące: który klient zapłaci za policję po 6 miesiącach czasu od daty realizowanego transportu? Przecież wiadomo, że Policja są refakturowane dodatkowo po wykonaniu transportu z ładunkiem ponadnormatywnym. Żeby nie zaprzeczać również słowom rzuconym Szanownym właścicielom przez firmę potwierdzam ponownie, iż zapłata za nieprofesjonalne wykonanie usługi będzie uiszczona żeby zaprzestać dziecinnym zagrywkom Państwa” (klient o przewoźniku, nazwy przedsiębiorstw zanonimizowane).

A później strony nawzajem się powzywały do zaniechania naruszania dóbr osobistych, usunięcia obraźliwych postów i przeprosin, aby następnie:

  • wytoczyć powództwo o ochronę dóbr osobistych (przewoźnik przeciwko klientowi) – m.in. o usunięcie komentarza na Facebooku, o opublikowanie przeprosin na Facebooku oraz na łamach czasopism Transport Manager i TSL Biznes Miesięcznik Profesjonalistów Branży Transport-Spedycja-Logistyka oraz 10 tys. złotych zadośćuczynienia — bo działania klienta naruszyły jej dobre imię, renomę i reputację oraz naraziło na utratę zaufania w branży;
  • wnieść pozew wzajemny (klient przeciwko przewoźnikowi) — m.in. o usunięcie dwóch postów z Facebooka, opublikowanie przeprosin na Facebooku oraz zasądzenie kwoty 10 tys. złotych „z tytułu odpowiedniej kwoty pieniężnej” — bo spór sporem, ale zapłaty należności nie odmawiał (oczekiwał tylko faktur za pilotaż policji), zaś publiczny zarzut, iż nie płaci należności i ukrywa się przed wierzycielami było uporczywym działaniem na szkodę, albowiem kontrahenci nie chcieli robić z nim interesów.

Sąd oddalił powództwo przewoźnika przeciwko klientowi — i oddalił powództwo wzajemne klienta przeciwko przewoźnikowi, a to dlatego, iż:

  • wpis zamieszczony przez klienta był prawdziwy — przedsiębiorca rzeczywiście nie przedstawił potwierdzeń za eskortę policji, zaś z korespondencji wynika, że odpowiednie rachunki przedstawi dopiero po tym jak klient zapłaci całość należności;
  • wpisy klienta były odpowiedzią na wcześniejsze (o jeden dzień) komentarze przewoźnika;
  • pozwany szybko usunął zakwestionowany komentarz (po otrzymaniu postanowienia o zabezpieczeniu roszczenia) — natomiast to przewoźnik sam „zadbał” o odpowiednie nagłośnienie niekorzystnych dla niego opinii, upowszechniając komentarze na własnym profilu i umożliwiając zapoznanie się z nim większej liczbie użytkowników Facebooka;
  • treść postów pozwanego nie zawierała treści obraźliwych, ośmieszających lub napastliwych wobec strony powodowej;
  • prawdziwy był też wpis zamieszczony przez przewoźnika — faktu tego pozwany nie kwestionował (ba, uznał dług, ale nie płacił);
  • we wskazanych przez klienta postach przewoźnika nie użyto sformułowań obraźliwych, ośmieszających lub napastliwych;
  • użycie słowa „zapewne” oznaczało, że sformułowania powódki nie stwierdzały faktów, a jedynie wyrażały opinię.

A skoro każda ze stron przegrała sprawę, to każda zwraca koszty przeciwnikowi: przewoźnik klientowi 1577 złotych, zaś klient przewoźnikowi 1577 złotych (rzecz jasna wniesionych opłat nikt im nie zwróci).

Zapewne po takim orzeczeniu przyszła chwila refleksji — żadna ze stron nie apelowała.

  • Adam314

    Przypomina to stary dowcip o bacach, którzy sobie nawzajem dawali 100 zł w zamian za… no, dalej jest nieco niecenzuralnie.

  • Najlepsze jest to, że BARDZO WIELE osób myśli, że to ma sens…