Victorinox Nomad One Hand [krótki test scyzoryka]

Przygotowanie testu scyzoryka Victorinox Picnicker zajęło mi lat 20… w tym tempie daleko nie zajadę, zatem omówka scyzoryka Victorinox Nomad One Hand (model 0.8351.MWC) pojawia się na łamach „Czasopisma Lege Artis” już po kilku miesiącach od jego zakupu.


Victorinox Nomad One Hand test

Victorinox Nomad One Hand (0.8351.MWC) w pełnej krasie (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Zacznijmy od początku, czyli skąd właściwie kolejny scyzoryk w mojej kieszeni? Odpowiedź jest prostsza niż się wydaje: otóż pomyślałem sobie, że dwie dekady pracy to dobry moment by staruszek przeszedł na zasłużoną emeryturę. Rychło okazało się, że stary Vicek nie ma takich zamiarów — po kilku tygodniach w szufladzie wślizgnął się jakoś do mojego rowerowego plecaka; Nomad wędruje po górach i dolinach, Picknicker stara się być pod ręką w tych momentach, kiedy myślałem, że żaden przyrząd nie będzie potrzebny.

Już na pierwszy rzut oka widać, że scyzoryk Victorinox Nomad One Hand to młodszy — modniejszy, nieco bardziej krzykliwy — kuzyn Picknickera. Wprawniejsze oko dostrzeże pewne różnice, ale czy te różnice przekładają się na większą wygodę użytkowania?


Victorinox Nomad One Hand vs. Picknicker

Nomad One Hand dość podobnie do stareńkiego Picknickera. Diabeł tkwi w szczegółach i ogonem na mszę dzwoni… (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Parametry scyzoryka Victorinox Nomad One Hand prezentują się następująco:

  • 11,1 cm długości — dla mnie to jest właśnie ten klasyczny rozmiar Vicków. Nie przepadam (także wizualnie) za ich największymi scyzorykami (13 cm), które wydają mi się nieco karykaturalnie napompowane, natomiast to co producent nazywa scyzorykami średniej wielkości (91 mm) nie przekonuje mnie ze względu na brak blokady ostrza;
  • kompozytowe okładziny wykonane z czerwonego nylonu z gumowymi paskami antypoślizgowymi –nie będę ukrywał, że Nomad zdobył moje serce, już w sklepie, przez dotyk; pewność chwytu (także mokrą dłonią) na pewno nie sięga wysokich standardów noża Mora Eldris, ale naprawdę jest super. Na dziś uważam, że kompozyt bije na głowę poliamid, z którego wykonana jest oprawa Picnickera, aczkolwiek zdaję sobie sprawę z tego, że liczy się także trwałość po latach. (Ceną wygodnych okładzin jest brak białego krzyża greckiego, ikonicznego symbolu marki Victorinox — krzyż jest, ale ma postać grawerunku);

Victorinox Nomad One Hand test

Szwajcarska precyzja: jeśli nie wiesz jak zamknąć ostrze zabezpieczone systemem liner-lock, naciśnij „PRESS” (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


  • ostrze: ząbkowane, otwierane jedną ręką, blokowane liner-lockiem (o długości 95 mm) — kolejny „bajer”, którym Nomad wygrywa z Picknickerem. Otwieranie nie jest tak szybkie jak na przykład w przypadku noża RAT-1 — mimo sporego otworu na palec posługiwanie się scyzorykiem jedną ręką jest dość trudne, wygodne złożenie wymaga użycia obu dłoni — ale stalowy liner-lock blokujący ostrze budzi większe zaufanie niż plastikowy suwaczek. Ząbkowane ostrze tnie świetnie… i na razie nie staram się myśleć jak będzie wyglądało jego ostrzenie…;
  • otwieracz do kapsli z blokowanym śrubokrętem 6 mm oraz przyrządem do zdejmowania izolacji — także tutaj widać wyraźne różnice: montowany w modelu Picknicker przyrząd jest wyraźnie mniejszy, śrubokręt ma szerokość 5 mm, nie jest też w żaden sposób blokowany;

Victorinox Nomad One Hand test

Scyzoryk bez korkociągu jest jak chlebak bez granatów (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


  • pozostałe funkcje są identyczne jak w scyzoryku Victorinox Picknicker: korkociąg (nie istnieją dla mnie scyzoryki bez tego użytecznego narzędzia), otwieracz do konserw ze śrubokrętem 3 mm i otwieraczem do konserw, szydło ze szpikulcem;
  • nie wszystkiego jest jednak więcej lub lepiej: scyzoryk Victorinox Nomad One Hand 0.8351.MWC nie posiada pincety oraz wykałaczki, które są na wyposażeniu modelu Picknicker.

W praktyce: scyzoryk jest znacznie wygodniejszy, ładnie klei się do dłoni, dzięki czemu nie mam obaw, że się wyślizgnie. Otwarcie ostrza jest o niebo wygodniejsze, nawet na mokro lub w rękawicach. Liner-lock działa pewnie — tu też nie mam obaw, że go zapaćkam i nie zamknę. Ostrze tnie wszystko — wszystko co mu zadaję — aż miło; myślę, że to właśnie efekt ząbkowania, które powinno wybaczać więcej. Słowem: jeśli Victorinox Picknicker jest scyzorykiem bardzo dobrym, to Nomad One Hand jest narzędziem świetnym.


Victorinox Nomad One Hand test

Victorinox Nomad One Hand cechuje m.in. ciekawy sposób na otwieranie ostrza jedną ręką oraz „dwustrefowe” okładziny, które zyskują przy bliższym poznaniu (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


A zatem jeszcze raz: scyzoryk czy nóż składany? Pamiętając o ograniczeniach i potencjalnych problemach prawnych w niektórych państwach (por. „Scyzoryk czy nóż składany? (§ 42a WaffG)”) ponownie postawiłem na zwykły scyzoryk — znów wybrałem scyzoryk. Widząc jednak jego ograniczenia i przywary — z których za największą uważam relatywnie małą odporność na zabrudzenia — wydaje mi się, że niedługo zdecyduję się na jeszcze jedno narzędzie, tym razem z głownią stałą.
Ale o tym być może w następnym odcinku.

  • ajax
  • Przydatne gdybym w okolicach 1095 r. planował wycieczkę na Wschód ;-)

  • Adam314

    Każdemu pasuje inny Victorinox. Ja jestem bardzo zadowolony z CyberToola czyli Victorinox dla informatyków – małe śrubokręty, kombinerki itp bardzo się sprawdzają w moim życiu. :) Ciekawe że nie produkują jeszcze specjalnej wersji dla prawników. ;)

    A ostrze stałe – najlepszy i tak jest Bat’leth! :)

  • Ten Cyber faktycznie robi wrażenie, nawet w „najbiedniejszej” wersji.

    Dla prawników… każdy z korkociągiem :)

  • Adam314

    Właściwie to myślałem, że zamiast jednego z ostrzy byłby otwierany paragraf… ale ja się nie znam co tam prawnicy robią w pracy. ;)

  • Kiedyś stażyście w sądzie przydałoby się szydło — do szycia akt. Ale nie wiem czy dziś to się jeszcze odbywa (nawet mnie ominęło).

  • b52t

    Jak pracowałem w sądzie kilka lat temu, to były plastikowe wąsy, więc nie, ale to pewnie zależy od sądu. ;-)

  • A, faktycznie, zapomniałem o tym dobrodziejstwie ludzkości :)

  • ajax
  • Przypomina jakąś batorówkę, więc 500 lat później :)

  • ajax

    Ta druga jest opisana jako perski szamszir i faktycznie tak wygląda. Pierwsza mogłaby być batorówką z uchwytem karabelowym, choć to raczej coś współczesnej produkcji. Chodziło o szable ze wzgledu na wschodnie pochodzenie i Twoje ciągoty do podróży „tam [gdzie] musi byc jakaś cywilizacja”

  • wojakrob

    Ja używam Herculesa. To model z tych większych, ma kombinerki i nożyczki, a to przydaje się na trasach w górach i na rowerze.

  • Pamiętam jak kiedyś złapałem flaka na wale w okolicach Urazu. W dodatku:

    – zaraz po deszczu, palce mokre jak cholera (i cały mokry, nie miałem się w co wytrzeć),
    – a kapturki dętki się zapiekły…

    i wówczas faktycznie brakowało mi jakichś maluśkich kombinerek w kieszeni…

  • Michał Bok

    Gdy niepotrzebny scyzoryk to polecam Crater C33. Mały, lekki, poręczny, ostry, łatwo rozkładalny jedną ręką, z otwieraczem, średnio drogi – po prostu porządny nóż EDC :)

  • Kiedyś myślałem o tym nożyku Leathermana (na spółę z Kershaw Shuffle), ale stanęło na Ontario RAT-1 — jakoś nóż składany o niewielkim ostrzu mnie nie przekonuje (pewnie dlatego, że w scyzoryku i tak ostrze stawiam na 2 miejscu — bardziej ufam jednak nieco solidniejszym).

    Z maleństw natomiast bardzo mi się podoba Mora Eldris.