Czy parkujący pod oknem TIR może naruszać dobra osobiste sąsiada?

Życie sąsiedzkie nie zawsze jest sielanką. Dziś zatem szukamy odpowiedzi na pytania: czy ulokowanie bazy transportowej (parkujące i naprawiane TIR-y, etc.) na działce sąsiada może naruszać prawo do świętego spokoju? Czy fakt, że działalność gospodarcza jest zarejestrowana wyklucza odpowiedzialność za ewentualne inne bezprawne działania? Czy wreszcie immisja sąsiedzka może być traktowana jako naruszenie dóbr osobistych sąsiada? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 8 marca 2017 r., sygn. akt I ACa 1319/16).

Proces dotyczył relacji dwóch sąsiadek: pozwana prowadzi działalność gospodarczą w zakresie transportu międzynarodowego, zaś bazę ma na własnym podwórku, płot w płot z sąsiadami. Przez kilka lat TIR-y pozwanej parkowały, były naprawiane i tankowane pod oknami powódki, co powodowało uciążliwości (hałas smród) oraz zasłaniało jej widok z kuchni.

Zaczęło się od próśb o ograniczenie uciążliwości powodowanych przez ciężarówki, skończyło na złośliwościach, wzajemnym fotografowaniu, świeceniu sobie po oknach reflektorami, montażu kamer (powódka ma ich 6, pozwana też kilka; jak pozwana zbudowała wysoki płot, to powódka podniosła jedną z kamer na dach domu, żeby lepiej widzieć), kierowaniu wyzwisk i obraźliwych gestów, skargach na policji i w innych urzędach (US, PIP, ZUS, PINB, PSP, WIOŚ).
W konflikt między kobietami wdali się członkowie ich rodzin: pozwana „wymachiwała rękami, pokazywała środkowy palec, krzyczała, wykonywała „dziwne” tańce”; ale przecież też syn powódki „często prowokował pozwaną wykonując nieprzyzwoite gesty środkowym palcem licząc na to, że pozwana się zdenerwuje i odpowie mu tym samym gestem a on to nagra telefonem komórkowym i wykorzysta to później jako dowód przeciwko pozwanej”.

Ba, są nawet sprawy karne, m.in. po tym jak powódka doniosła na nielegalne tankowanie pojazdów u pozwanej, ta na suszonej bieliźnie napisała KAPUŚ — zdjęcia majtek stanowią dowód w sprawie o zniesławienie (II K 708/14).

Stąd też powódka zdecydowała się na wytoczenie powództwa o ochronę naruszonych dóbr osobistych — zażądała (solidarnie od powódki, jej sióstr i męża) 10 tys. złotych zadośćuczynienia oraz przeprosin („Ja [pozwana] wraz z moimi siostrami [inicjały sióstr pozwanej], mężem [inicjały męża pozwanej] pragnę serdecznie i szczerze przeprosić moich sąsiadów Państwa [inicjały powódki i jej męża] za wszelkie szykany zarówno słowne jaki i czynne, na które zostali narażeni przez nas. Wyrażamy żal i skruchę oraz zapewniamy, że nigdy więcej nie będziemy narażać naszych sąsiadów na ciągły stres związany ze złośliwym ich nękaniem, zakłócaniem ciszy i spokoju, zaczepianiem, wyśmiewaniem, kierowaniem rozmaitych pomówień, fałszywymi donosami do wszelkich urzędów, składaniem nieprawdziwych zeznań i wyjaśnień przed funkcjonariuszami Policji, blokowaniem przejazdu. Wiemy, że to co robiliśmy dotychczas wykracza poza ramy prawidłowego współżycia sąsiedzkiego i społecznego. Zrozumieliśmy również, że nasi sąsiedzi mają prawo w miejscu zamieszkania czuć się bezpiecznie i pewnie, a nasze dotychczasowe działania im to uniemożliwiały. Chcemy aby nasze przeprosiny stanowiły chociaż częściowe zadośćuczynienie za krzywdy, które spowodowaliśmy oraz żeby nasi sąsiedzi mogli chociaż trochę lepiej poczuć się w miejscu, w którym zamieszkali szukając swego miejsca na ziemi.” — a wszystko to w lokalnej gazecie, a także na tablicy urzędu gminy, do komendanta policji, do pracodawcy powódki oraz do ustnego odczytania na rozprawie (!).

art. 144 kc
Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

Sąd I instancji powództwo oddalił: pozwani nie naruszyli dóbr osobistych powódki — prawa do wypoczynku, spokoju, poczucia bezpieczeństwa, wolności od hałasu w dni świąteczne — oraz prawa do prywatności, albowiem konflikt został zapoczątkowany przez powódkę po tym, jak pozwana zaczęła budowę garażu. Dopiero po donosie do nadzoru budowlanego sąsiadka (której działalność jest legalna i prowadzona w sposób zgodny z prawem) zaczęła odnosić się do powódki w nieuprzejmy sposób, zaś za eskalację niechęci winę ponoszą obie strony — a przecież „konflikty sąsiedzkie nie są spowodowane tylko przez jedną ze stron, ale są wypadkową działań wszystkich uczestników”. Także to powódka pierwsza zainstalowała monitoring, który wprawdzie początkowo miał chronić jej posesję, ale z czasem zaczął rejestrować obraz zza płotu.

Owszem, charakter prowadzonej przez pozwaną działalności jest subiektywnie uciążliwy dla powódki (hałas, spaliny, krzyki kierowców) — ale jest ona prowadzona w sposób zgodny z prawem, kolejne kontrole nie wykazały nieprawidłowości — zaś obiektywnie skutki dla sąsiedztwa są obiektywnie typowe (powódka mogła wnioskować o dowód z opinii biegłego na okoliczność przekroczenia norm, ale skoro tego nie zrobiła, to okoliczność ta nie jest udowodniona). Co więcej baza nie funkcjonuje codziennie, lecz średnio dwa razy w miesiącu (w weekendy, kiedy TIR-y się zjeżdżają).
Prywatności powódki nie narusza zamontowany monitoring: firma ma prawo chronić swoje mienie w taki sposób, a powódka nie wykazała, iżby kamery rejestrowały także obraz z jej podwórka lub domu. Dóbr osobistych nie naruszają wreszcie kontr-zgłoszenia do różnych organów, albowiem pozwana korzystała z przysługujących jej prawem uprawnień.

Reasumując: nawet gdyby strona pozwana naruszyła dobra osobiste powódki, to bezprawność takich zachowań wyłącza wzajemne skonfliktowanie się rodzin, niemożność porozumienia się w sprawach sąsiedzkich, wzajemne złośliwości i utrudnianie życia oraz współudział w podtrzymywaniu konfliktu. Uznanie roszczeń powódki stanowiłoby zatem naruszenie zasad współżycia społecznego.

Nieco odmiennie ocenił spór sąd II instancji: argumentem przeciwko uciążliwości bazy transportowej nie może być fakt, że działalność jest wpisana do CEIDG. Tymczasem skoro sąd ustalił, że parkowanie i naprawianie TIR-ów 4 metry od okien powódki było trudno wytrzymać, nie mógł przejść nad tym do porządku dziennego, wychodząc z założenia, że to „subiektywne odczucia” — hałas, terkot silnika, zapach spalin są bowiem obiektywnie uciążliwe (podobnie jak oddziaływanie stacji benzynowej, drogi szybkiego ruchu czy lotniska).

Co więcej sąsiad powinien powstrzymać się z działaniami, które mogą zakłócić korzystanie z nieruchomości sąsiedzkich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych (art. 144 kc). Z przedstawionych zdjęć wynika, że strony mieszkają na terenie rolniczym, w pobliżu nie ma żadnego przemysłu — zatem nie ma przesłanek by twierdzić, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego przewidywał utrzymywanie bazy transportowej na podwórku domu mieszkalnego.

Odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych lub immisję sąsiedzką nie wyłącza uzyskanie pozwolenia na budowę lub pozytywny przegląd ekologiczny (art. 237 poś) — co w tym przypadku pozwoliło na konstatację, iż:

Doszło do naruszenia dóbr osobistych powódki w postaci prawa do spokoju i poczucie bezpieczeństwa, zdrowia i spokojnego korzystania z mieszkania, pod którego pojęciem rozumieć należy nieruchomość lub jej część wykorzystywaną na cele mieszkalne. Z kolei pozwani nie zdołali wykazać, że ich działanie w postaci emitowania uciążliwego hałasu i przykrego zapachu benzyny, nie jest bezprawne.

Podobnie nie sposób uznać, iż nie naruszają dóbr osobistych powódki zachowania pozwanych — obraźliwe gesty i słowa, celowe puszczanie głośno muzyki — nie są to bowiem przyjęte standardy, nawet w obliczu poważnego konfliktu sąsiedzkiego. Zaś prawo do prywatności powódki naruszyło m.in. wysłane do jej pracodawcy pismo, w którym pozwana opisywała prawomocny wyrok skazujący jej syna (za złośliwe nękanie pozwanej).

Odnosząc się do zasady wzajemności, której Sąd Okręgowy przypisuje zasadnicze znaczenie uznając, że zwalnia ona pozwanych od odpowiedzialności, należy podkreślić, że dla oceny zaistnienia naruszenia dóbr osobistych nie ma ona żadnego znaczenia. Nie można przyjąć, że jeśli ktoś zachowuje się obraźliwie względem drugiej osoby, to ta osoba zachowując się w taki sam obraźliwy sposób, nie narusza dóbr osobistych pierwotnego naruszyciela. Wzajemność naruszeń dóbr osobistych nie wyłącza także bezprawności i możliwości skorzystania ze środków ochrony wymienionych w art. 24 kc. Krzywda wyrządzoną przez jakąkolwiek osobę nie upoważnia innych osób do wyrządzania takiej samej krzywdy.

Z tego względu sąd zmienił zaskarżony wyrok i zasądził od pozwanych na rzecz powódki 10 tys. złotych zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych — ale odmówił nakazania przeprosin, albowiem objęta żądaniem treść oświadczenia nie była adekwatna do sytuacji.

  • Mariusz H

    I tego nie rozumiem. Zapłacili 10 tysięcy, a teraz będzie 2 x więcej tirów, bo „muszą odrobić straty”. Spór nie został rozwiązany, a raczej zaogniony. Czy wyrok nie powinien raczej kierować się w stronę rozwiązania sporu?

  • Rozwiązać problem można w mediacji. Oczywiście można zawrzeć ugodę przed sądem, ale czy ugody w takich sprawach są częste? myślę, że wątpię.

    Tak czy inaczej warto zwrócić uwagę na zdanie o wzajemności robienia sobie ku-ku. Niby jak „Bóg Kubie, tak Kuba Bogu”, ale jednak nie w sądzie ;-)

  • Piotr

    a czy po ustaleniu szkodliwość immisji na podstawie art. 144 KC nie można było zobowiązać pozwanej do powstrzymania się od problemowych działań ?

  • RYBY

    Przykro to pisać, ale to takie typowo polsko-zaściankowe.
    Zamiast sądzić się o zakaz działalności na podwórku, żeby mieć święty spokój, sądzą się o pieniądze i żeby sąsiadkę „oficjalnie” pognębić.