Jak to było, że nauczycielka zdjęła krzyż ze ściany pokoju nauczycielskiego i rozpętało się piekło

Na poniedziałek proste pytanie: jak to się stało, że nauczycielka zdjęła krzyż zawieszony w pokoju nauczycielskim — i rozpętało się piekło? (wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 31 stycznia 2017 r., sygn. akt III APa 33/16).


Hvezda w Broumowskich Stenach

Hvezda w Broumowskich Stenach — barokowa kaplica ze złotą gwiazdą na szczycie kopuły. Takie rzeczy tylko w Czeskiej Republice (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Głośny spór dotyczył zdjęcia krzyża ze ściany pokoju nauczycielskiego przez nauczycielkę matematyki — zawieszonego w szkole w Krapkowicach przez księdza, bez zgody rady pedagogicznej.

Afera pt. „nauczycielka zdjęła krzyż” trafiła na radę pedagogiczną, a w protokole znalazły się sformułowania „rada została zwołana w związku z zabraniem z pokoju nauczycielskiego krzyża”, „zwołania RP zażądała większość nauczycieli oburzona zniknięciem krzyża”, „wiemy już, kto ośmielił się ściągnąć krzyż”, „zdecydowaną większością głosów (ponad 90%) rada zadecydowała o zawieszeniu krzyża (luty 2012 r.)”.
Ogólnie rozpętało się piekło (świadkowie nazwali to „linczem”):  a to jedna z nauczycielek powiedziała, że w szkole giną różne rzeczy, może magnetofony też zabrała nauczycielka matematyki; poza tym np. „powódce się nie podoba w szkole, to się może zwolnić, jak jej nie było w szkole to było lepiej, robi zamęt, należy zawiadomić Prokuraturę, Policję, Kuratorium oraz służby BHP, ponieważ zdjęcie krzyża wymagało wejścia na krzesło” oraz „większość ma decydujący głos i jej prawa są ważniejsze niż prawa mniejszości, jeżeli się w Boga nie wierzy to wszystko wolno”.

Na awanturę nie reagowała dyrektorka szkoły, jednak po tym jak kilka tygodni później grupa nauczycieli wystosowała do dyrektorki skargę (na „niezachowanie wewnętrznych procedur, samowolne dwukrotnie zdjęcie krzyża”), dyrektorka udzieliła nauczycielce kary upomnienia („za nieprzestrzeganie procedur wewnątrzszkolnych i naruszenie norm etycznych będących jednocześnie naruszeniem powszechnie obowiązującego prawa”).
Po wniesieniu sprzeciwu kara została uchylona, jednak kampania trwała w najlepsze — jakiś czas później w lokalnym piśmie pojawiło się oświadczenie 44 nauczycieli („samowolnie, bezprawnie, dwukrotnie zdjęła krzyż zawieszony zgodnie z wolą znaczącej większości nauczycieli. Poza tym notorycznie i świadomie pomijała i pomija nadal zasady postępowania obowiązujące nauczycieli w szkole. Przedstawianie siebie jako osobę skrzywdzoną w tej sytuacji należy uznać za manipulację. Działanie nauczycielki niszczą dobry wizerunek szkoły”).

art. 18(3a) kp
§ 1. Pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych, w szczególności bez względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także bez względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy.
§ 2. Równe traktowanie w zatrudnieniu oznacza niedyskryminowanie w jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio, z przyczyn określonych w § 1. (…)
§ 5. Przejawem dyskryminowania w rozumieniu § 2 jest także:
1) działanie polegające na zachęcaniu innej osoby do naruszenia zasady równego traktowania w zatrudnieniu lub nakazaniu jej naruszenia tej zasady;
2) niepożądane zachowanie, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności pracownika i stworzenie wobec niego zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery (molestowanie).

Pozew nauczycielki trafił do sądu, który ocenił, że w szkole doszło do dyskryminacji, zatem zasądził na rzecz nauczycielki zadośćuczynienie w kwocie 5 tys. złotych oraz nakazał publikację przeprosin (wyrok Sądu Okręgowego w Opolu z 15 września 2016 r., sygn. akt V P 40/14).

Dyrekcja Zespołu Szkół Sportowych nr 1 w Krapkowicach przeprasza [nauczycielkę matematyki] za bezprawne dopuszczenie się względem niej działań dyskryminujących oraz naruszenie jej godności osobistej.

Podstawą rozstrzygnięcia była ocena, że działanie dyrekcji szkoły oznaczało tolerowanie i akceptację zachowań innych nauczycieli, które stanowiły dyskryminację ze względu na światopogląd, a mianowicie:

  • niewłaściwym działaniem pracodawcy było wałkowanie tematu zdjęcia krzyża na posiedzeniu rady pedagogicznej — dyrektorka szkoły powinna załatwić sprawę w warunkach kameralnych, tymczasem to jej „zagajenie” ustawiło nastrój zebrania. W ten sposób pracodawca otwarcie stanął po jednej ze stron konfliktu, zamiast reagować, np. w momencie, kiedy powódce zarzucano kradzież krzyża i magnetofonu;
  • nałożona na nauczycielkę kara porządkowa „zawiera całkowicie kuriozalne uzasadnienie: „naruszenie powszechnie obowiązującego prawa”, bez opisu czynu — ale wyłącznie za podburzeniem innych nauczycieli. W takie sytuacji dyrektorka szkoły powinna była zareagować na niestosowne zachowanie niektórych nauczycieli, np. żądanie nałożenia na nauczycielkę zakazu wypowiadania się w sprawie;
  • wywołanie wokół powódki atmosfery wykluczenia, m.in. napominanie się, by nie rozmawiać z nauczycielką — przez co temat podchwyciły dzieci wznosząc okrzyki „gdzie jest krzyż?”.

W tej sytuacji należy przyjąć, iż doszło do dyskryminacji powódki w postaci molestowania polegającej na takich zachowaniach pracodawcy oraz innych nauczycieli, które naruszyły godność powódki, stworzyły wokół niej atmosferę wrogości, zastraszania, upokorzenia i wykluczenia (art. 18(3a) par. 5 pkt 2 kp w zw. z art. 18(3a) par. 1 i 2 kp). Pracownik, wobec którego pracodawca naruszył zasadę równego traktowania, ma prawo do odszkodowania nie niższego niż minimalne wynagrodzenie za pracę (art. 18(3d) kp) — odszkodowanie to pełni w istocie formę rekompensaty niemajątkowej (zadośćuczynienia) za krzywdę (art. 448 kc). Odszkodowanie to może być zasądzone nawet bez wykazania poniesionej szkody lub jej wysokości (por. wyrok SN z 3 kwietnia 2008 r., II PK 286/07).

Od wyroku apelacje wniosła szkoła (której zdaniem sąd niewłaściwie ocenił zarzut „braku wrażliwości powódki, która nie szanuje praw osób wierzących w Boga” (!) — oraz Prokurator Okręgowy w Opolu, którego zdaniem działanie dyrektorki oznaczało korzystanie z jej kompetencji w celu zakończenia wywołanego przez powódkę (!) konfliktu, który objął — „przy czynnym udziale powódki” — większą część nauczycieli, zatem nie można oceniać zdarzeń jako niepożądanego zachowania skutkującego naruszeniem godności powódki, zastraszeniem, wrogością, upokorzeniem i wykluczeniem.

Sąd II instancji oddalił obie apelacje: zdarzenia, które nastąpiły w szkole po tym jak nauczycielka zdjęła krzyż zostały prawidłowo ocenione jako molestowanie (forma dyskryminacji), bowiem nie prowadziły one do wyjaśnienia okoliczności sporu i uspokojenia konfliktu. Zwołanie zebrania nauczycieli należy do kompetencji dyrektorki szkoły — ale już treść wprowadzenia, a także forma i stylistyka rady wykraczała poza te kompetencje, prowadząc do bezprawnych skutków.

Powinnością dyrektorki była mediacja — podjęcie próby wyjaśnienia sporu w spokojnej atmosferze — z poszanowaniem praw większości, ale bez pogwałcenia praw mniejszości — bo przecież zakaz dyskryminacji dotyczy praw mniejszości, nie zaś potępienie nauczycielki, która zdjęła krzyż w szkole.

Co do zasady rację ma prokuratura, twierdząc w apelacji, że dyskryminacja nie polega na wyrażeniu przez pracodawcę własnego zdania — chodzi o sposób prezentacji tego stanowiska, o którym świadkowie mówili tak: „z tej rady zapamiętałam tyle, że paraliżował mnie taki strach ogromny strach, że nie miałam odwagi podnieść nawet głowy na koleżankę, żeby spojrzeć na koleżankę, która siedziała naprzeciwko mnie” oraz „to było wystąpienie pani dyrektor, w którym jawnie wyraźnie potępiła czyn koleżanki no i mogę powiedzieć tylko tyle, że atmosfera, jaka zapanowała po tym, po tym wystąpieniu, powiem co czułam grozę, grozę, czułam grozę” czy też „powodem zebrania nas wszystkich było zdjęcie krzyża i w sumie takiego upokorzenia dla, moim zdaniem pani [powódki], co później odczułam no to zastanawiałam się, jako osoba wierząca i katoliczka, czemu miało to służyć skoro mój symbol mojej wiary uczy mnie szacunku do drugiego człowieka, a w mojej obecności poniżono, odebrano godność pani [powódce] i sparaliżowało mnie po prostu to (…), bardzo się bałam, wystraszyłam się mocno tej całej sytuacji”.

Podobnie oceniono fakt nałożenia na nauczycielkę kary porządkowej, którą oczywiście pracodawca może zastosować, jednak wyłącznie w sytuacji i w sposób określony art. 110 kp — nie ze względu na chęć spełnienia oczekiwań innych nauczycieli — oraz nie w celu wytworzenia wrogiej i zastraszającej atmosfery.

Reasumując — wciąż opierając się na uzasadnieniu wyroku — problem nie w tym, że nauczycielka zdjęła krzyż, problem nie w tym, że naskoczyły na nią koleżanki, problem nie w tym, że nie wiadomo czy potencjalna mediacja doprowadziłaby do załatwienia sprawy — sęk w tym, że dyrektorka nie podjęła żadnych działań zapobiegających molestowaniu, zwłaszcza, że światopogląd powódki był znany.

  • Mariusz H

    A podobno mamy państwo świeckie, a nie wyznaniowe i wieszanie symboli religijnych w miejscu użyteczności publicznej czy jak je zwał nie powinno być praktykowane, bo, jak wskazuje życie, innych symboli jak krzyża wieszać nie wolno.

  • Czasem mawiałem, że religia jest o tyle dobra, o ile „przekona” jednostki złe (i za głupie, by to zrozumiały), że jeśli będą czyniły zło, spotka je GNIEW BOŻY.

    A teraz widać, że być może da się wierzyć w ów GNIEW BOŻY, ale i tak się nie bać czynienia zła…

  • Mariusz H

    Gdyby tak dało się przekonać ludzi byłoby … cudownie. Szkoda, że nie działa. Szkoda, że, przynajmniej na Śląsku, wiele przemocy jest właśnie w rodzinach „pokoleniowo głęboko wierzących”.

  • To na pewno niemożliwe.
    Chyba że na Górnym Śląsku ;-)