Czy można plotkować o każdej osobie publicznej?

A teraz coś z tej samej beczki: skoro wczoraj było o prywatności ex-posła naruszonej wskutek publikacji w biuletynie sejmowym oraz o „ślepym pozwie”, który ma chronić przed anonimowymi trollami — dziś kilka akapitów o tym czy istnieje prawo do prywatności osoby publicznej? czyli czy skoro jeden celebryta lubi plotkować o sobie, to można plotkować o wszystkich innych celebrytach? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 27 kwietnia 2016 r., sygn. akt VI ACa 554/15)

Jeden z plotkarskich serwisów internetowych opublikował tekst o intymnych szczegółach życia bardzo popularnego i rozpoznawalnego mężczyzny (dane umożliwiające ustalenie tożsamości zostały gruntownie wygumkowane, nie próbuję nawet tego rozkminiać). Napisano m.in. tak: „[Powód] przeżywa ostatnio bardzo trudne chwile. Media plotkarskie aż huczą od informacji na temat skandalicznych wydarzeń w jego małżeństwie. [Powód] już dawno wyprowadził się z domu, a kilka dni temu [żona powoda] w szpitalu urodziła dziecko innemu mężczyźnie. Wydawać by się mogło, że policzek, jaki wymierzyła mu żona, może boleć bardzo długo. Jak jednak podaje (…), [powód] nie płacze już po byłej ukochanej. Widywany jest za to z tajemniczą blondynką. Czy to nowa miłość [powoda]? Kim jest?”.

Traf chciał, że mężczyzna nie wypowiadał się wcześniej w mediach o życiu prywatnym, w żaden sposób nie wyrażał zgody na omawianie jego intymnych spraw — a jego agentka, indagowana przed publikacją, odparła, że nie życzy sobie publikacji na takie tematy. Opublikowany artykuł miał negatywny wpływ na jego prywatne życie i relacje interpersonalne w rodzinie, musiał się tłumaczyć z ujawnionych informacji, zaś pogorszenie się stosunków z córką wywołała u niego złość, irytację, poczucie bezradności i zdenerwowanie.

Mężczyzna wezwał wydawcę portalu do usunięcia materiału, tekst po mniej-więcej miesiącu rzeczywiście zniknął, jednak mimo to wniósł powództwo o ochronę dóbr osobistych żądając m.in. zakazania rozpowszechniania tekstów opisujących jego relacje z „ewentualnymi (względnie domniemanymi) kochankami, żonami i dziećmi”, opublikowanie przeprosin za naruszenie prawa do prywatności.

art. 14 ust. 6 prawa prasowego
Nie wolno bez zgody osoby zainteresowanej publikować informacji oraz danych dotyczących prywatnej sfery życia, chyba że wiąże się to bezpośrednio z działalnością publiczną danej osoby.

Sąd I instancji uwzględnił powództwo w znacznej części: zamieszczenie informacji o relacjach małżeńskich i pozamałżeńskich oraz innych informacji dotyczących sfery życia intymnego godziło w jego prawo do poszanowania prywatności. Nawet osoba publiczna ma prawo do zachowania prywatności — zaś na prasie spoczywa obowiązek jej poszanowania (art. 14 ust. 6 prawa prasowego). Skoro bowiem brak jest związku między karierą powoda a jego życiem prywatnym, to działania wydawcy stanowiły wyłącznie pogoń za sensacją i nieuzasadnione wtargnięcie w sferę życia osobistego.

Orzeczenie nie uwzględniało jednak roszczeń powoda w zakresie zakazu publikacji w przyszłości — bo po tamtym tekście temat nie wracał — a także wyeliminował z treści oświadczenia zdanie o naruszeniu dobrego imienia i czci, a także o tym, że rozpowszechnione informacje były nieprawdziwe.

W apelacji strona pozwana wskazała, że opublikowany tekst miał charakter felietonu traktującego o błahych kwestiach z życia osób publicznych, a felieton był li tylko komentarzem do publikacji innych mediów. Co więcej skoro powód jest osobą publiczną, to poddaje pod osąd opinii publicznej zarówno działalność zawodową jak i życie prywatne.

Sąd II instancji co do zasady odrzucił taką argumentację: prawo do prywatności — jako pochodna konstytucyjnego pojęcia godności (art. 30 Konstytucji RP) — oznacza prawo do decydowania o swoim życiu osobistym. Jednostka ma prawo decydować o swoim życiu osobistym, także o tym kto może być poinformowany o jego szczegółach.

Niezależnie od tego, że każda osoba publiczna musi liczyć się ze zwiększonym zainteresowaniem opinii publicznej — i zainteresowanie to musi w pewnych granicach znosić — podstawową granicę zawsze wyznacza sam zainteresowany, który zaczyna mówić o swoim życiu prywatnym — albo o nim milczy.

W orzecznictwie przyjmuje się najczęściej, że art. 14 ust. 6 prawa prasowego nie chroni prawa do prywatności osoby publicznej przed ingerencją prasy wówczas, gdy przemilczenie informacji byłoby szkodliwe dla interesu publicznego (np. dla konieczności zweryfikowania działalności publicznej danej osoby w świetle jej postaw zajmowanych w życiu prywatnym, por. „Interes publiczny może uzasadniać ingerencję w życie prywatne polityków”).
Nie można także wywodzić, iż wyrok narusza konstytucyjne prawo do swobody wypowiedzi — wolność słowa nie ma bowiem charakteru absolutnego, podlega bowiem ograniczeniom m.in. ze względu na ochronę dóbr osobistych.

Reasumując: prawo do prywatności osoby publicznej chroni przed plotkami ingerującymi w sprawy osobiste i intymne — o ile nie mają one związku z popularnością celebryty — zatem jeśli ktoś jest znany z tego, że się o nim plotkuje, a w dodatku sam podkręca atmosferę, to voilà — ale jeśli taki człowiek milczy o swojej prywatności, to trzeba to uszanować.

Q.E.D.