Wspólna inwestycja w przedszkole niepubliczne: spółka cicha czy niesformalizowana pożyczka?

Na Dzień Dziecka — adekwatny temat: czy wspólna (nieudana) inwestycja koleżanek w przedszkole niepubliczne oznacza, że wycofująca się z interesu może żądać zwrotu pożyczki — czy też niesformalizowaną umową spółki? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 11 stycznia 2017 r., sygn. akt I ACa 1050/16).


spółka cicha pożyczka

Wszystkim P.T. Czytelnikom „Czasopisma Lege Artis” wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka — bodajbyśmy wszyscy potrafili, przez długi jeszcze czas, odnaleźć w sobie dziecko! (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Spór dotyczył pieniędzy (320 tys. złotych) przeznaczonych na wspólną inwestycję w niepubliczne przedszkole: roszczenia powódki wynikały z rzekomo udzielonej pożyczki, której właścicielka przedszkola nie zwróciła. Zdaniem pozwanej powództwo powinno być oddalone, ponieważ strony łączył stosunek prawny wynikający z realizacji wspólnego przedsięwzięcia, nigdy nie doszło do zawarcia umowy pożyczki.

W praktyce było tak, że koleżanki ze studiów ustaliły, że w przyszłości będzie to spółka, ale na razie oficjalnie działalność gospodarczą prowadzić będzie powódka, zaś rola pozwanej polegać będzie na zarządzaniu przedszkolem (miała ona doświadczenie wynikające z tego, że prowadziła jeszcze 5 takich jednostek). Dochodami z działalności miały dzielić się po połowie, jednak ponieważ były tylko straty, po kilku miesiącach powódka zaproponowała pozwanej odkupienie jej „udziałów”, a następnie „zwrot pożyczki” (ten wątek skończył się zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 190 par. 1 kk na szkodę pozwanej — groźba karalna miała polegać na wymuszeniu zwrotu wyższej kwoty, niż wynosił „wkład”).

Sąd prawomocnie oddalił powództwo: powódka cały czas, w relacjach z kontrahentami i rodzicami, przedstawiała się jako „wspólniczka” i mówiła „nasze przedszkole”, cały czas też zajmowała się zarządzaniem przedszkolem (administracją, rekrutacją dzieci, czesnym). Zaś sytuacja finansowa pozwanej była stabilna, jej 5 pozostałych przedszkoli przynosiło zyski, zatem nie miała potrzeby pożyczania pieniędzy od powódki.

Powódka nie wykazała, że między stronami została rzeczywiście zawarta umowa pożyczki, a zwłaszcza, że pozwana zobowiązała się do zwrotu 320 tys. złotych włożonych w przedszkole przez partnerkę. Natomiast fakt, że pieniądze zostały przekazane na przedszkole nie oznacza, że doszło do zawarcia umowy pożyczki — koncepcja taka powstała dopiero na potrzeby późniejszej taktyki w sporze. Nie ma też znaczenia, że przez jakiś czas powódka była pracownicą pozwanej — raz, że umowa o pracę miała charakter fikcyjny (chodziło o ubezpieczenie), a dwa, że pożyczanie pieniędzy nie wchodzi w skład stosunku pracy.

Zdaniem sądu między wspólniczkami doszło do zawarcia spółki — początkowo spółki cichej, zaś od momentu, od którego „pożyczkodawczyni” zaczęła aktywnie występować w roli wspólniczki — spółka ta została per factam concludentiam przekształcona w spółkę cywilną (art. 860 kc). Owszem, umowa spółki nie została zawarta z zachowaniem formy pisemnej (wymaganej ze względów dowodowych, art. 74 par. 1 kc), jednak wystarczającym uprawdopodobnieniem jest protokół przesłuchania ze sprawy o groźbę karalną (!), zaś sam projekt umowy s.c. był przygotowany.

Oznacza to, że przekazane pieniądze były wkładem do spółki, a nie pożyczką, więc na pozwanej nie ciąży obowiązek zwrotu kwoty 320 tys. złotych.

A skoro powódka nie oparła żądania rozliczenia o konstrukcję rozwiązania spółki cywilnej, sąd nie może rozstrzygnąć kwestii rozliczeń wspólników (zakaz orzekania ponad żądanie, art. 321 par. 1 kpc) — tak czy inaczej rozliczenie następuje w postępowaniu nieprocesowym (art. 875 kc).

  • b52t

    Bardzo ciekawa sprawa.
    Dzięki za omówkę.

  • Drobnostka, zawsze do usług :)