Loios VR Alentejano 2016 — czyli dywagacje o ochronie praw konsumenta

Dzień startu 104. Tour de France byłby dobrą chwilą na recenzję któregoś z produktów Cono Sur Bicicleta — sęk w tym, że nie udało mi się znaleźć wina z tourową etykietką, dystrybutor postawił chyba tylko na okolicznościowe kartoniki na butelkę…

Cóż, skoro oni tak, to ja siak — trzymając się konwencji „na lato wino białe”, dziś na stół trafiło kolejne wino z Biedronki — czyli portugalskie Loios VR Alentejano 2016.


białe wino Biedronka Loios Alentejano

Jeśli, P.T. Czytelniku, jesteś pełen obaw, że recenzja wina Loios VR Alentejano 2016 oznacza, że brakuje mi w zapasach morawskich win białych — to zdjęcie dowodzi, że za plecami dzisiejszego lidera czai się całkiem niezły peleton (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


W broszurce Biedronki idzie tak:

„Białe wino Loios jest udanym połączeniem portugalskich winogron szczepów Arinto, Rabo de Ovelha i Roupeiro. Ma intensywny, atrakcyjny, lekko mineralny aromat cytryny i grapefruita. Niezwykle świeże, eleganckie i owocowe. Świetny dodatek do potraw z ryb, drobiu oraz sałatek.”

Dużo się zgadza: ten napój rzeczywiście ma wyraźnie cytrusowy smak i pewną ilość przyklejających się do ścianki kieliszka bąbelków (na szczęście nie irytują nadmiernie). Nie jest bardzo delikatne, ale też i nie drażni, może i przez to, że alkoholu nie ma strasznie dużo (12,5% to sporo jak na wino z Moraw ale przeciętnie jak na wino z Portugalii lub Biedronki ;-)

Co ciekawe na zdjęciu broszurce jest butelka z 2014 roku (w cenie 11,99 złotych) — podczas gdy mnie udało się dostać rocznik 2016 za 14,99 złotych — co oznacza, że albo była podwyżka, albo nieco inny towar (albo też, że Biedronka nas przekonuje, że w przypadku takich win rocznik nie ma znaczenia).

Reasumując to białe widno z Biedronki nie jest może szczytem wykwintności, wcześniejsza (?) cena 11,99 złotych też wydaje mi się bardziej adekwatna (ale może po prostu jestem zepsuty kupowaniem win w cenie 60 koron) — jednak jeśli mnie spytacie czy warto? moja odpowiedź brzmi: ja na to — jak na lato może być.