Jechał rowerem po ulicy choć miał DDR po lewej stronie — i go nie uniewinnili

Na specjalne życzenie P.T. Czytelników — na łamach krótka glosa do kolejnego wyroku odnoszącego się do drogi dla rowerów, która niespodziewanie wyrosła po lewej stronie (por. „Jechał rowerem po ulicy choć miał DDR po lewej stronie — i go uniewinnili”).

Dziś zatem dwa słowa o tym jaka grozi kara za jazdę rowerem poza drogą dla rowerów — nawet jeśli jest ona położona po lewej? A także czy prawnik może powiedzieć w sądzie, że nie zna się na prawie — i na tej podstawie sąd spryciarza uniewinni?


kara jazda rowerem poza drogą dla rowerów

Dla przypomnienia: zasada ruchu prawostronnego oznacza, że jedzie się po prawej stronie „tej jezdni” — nie można reguły interpretować jako „DDR po lewej? nie obowiązuje” (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


wyrok SR w Białymstoku z 25 marca 2013 r. (sygn. akt XIII W 5228/13)
Droga dla rowerów traktowana jest jako element składowy drogi (art. 2 pkt 1 i 5 pord). Kierujący rowerem jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego, podobnie jak kierujący pojazdem silnikowym obowiązany jest obserwować całą drogę (z wszystkimi jej urządzeniami nie tylko na i przy jezdni) i stosować się do znaków drogowych umieszczonych w obrębie drogi bez względu na to, którym pasem ruchu się porusza. Obwiniony byłby zwolniony z obowiązku korzystania z drogi dla rowerów tylko w sytuacji, kiedy byłby wyznaczony na niej tylko jeden pas ruchu i to w przeciwnym do jego kierunku jazdy.

Rowerzysta jechał ulicą dwujezdniową dwupasmową, o jezdniach rozdzielonych pasem zieleni, wzdłuż której biegnie — lewą stroną (patrząc z perspektywy rowerzysty) — dwukierunkowa droga dla rowerów. Zdaniem policjanta jazda rowerem po ulicy stanowiła — w świetle tego, że obok przebiegała ścieżka rowerowa — naruszenie obowiązku korzystania z drogi dla rowerów (art. 33 ust. 1 pord).

art. 7 kw
§ 1. Nieświadomość tego, że czyn jest zagrożony karą, nie wyłącza odpowiedzialności, chyba że nieświadomość była usprawiedliwiona.
§ 2. Nie popełnia wykroczenia umyślnego, kto pozostaje w błędzie co do okoliczności stanowiącej znamię czynu zabronionego.

Zdaniem obwinionego miał on prawo jechać w tym miejscu jezdnią, albowiem nie było znaku wjazdu rowerów, nie miał także obowiązku poruszania się DDR, która nie była położona w obrębie „jego” jezdni. Po prawej nie było ani znaku nakazującego kierowanie się do DDR, ani też znaku informującego o udogodnieniu, zatem nie mógł jej dostrzec (przez łącznie 4 jezdnie i pas zieleni).
Obwiniony powołał się również na art. 7 kw, który zwalnia z odpowiedzialności osobę pozostającą pod wpływem błędu co do okoliczności stanowiących znamię czynu zabronionego.

Sąd uznał obwinionego winnym zarzucanego wykroczenia, odstępując jednak od wymierzenia kary. Rowerzysta ma obowiązek jechać drogą dla rowerów (art. 33 ust. 1 pord), a DDR była prawidłowo oznaczona. Nie ma wymogu by na jezdni (po prawej) był postawiony znak zakazu B-9 lub znak informacyjny, albowiem każdy kierujący ma obowiązek stosować się do wszystkich przepisów ruchu drogowego oraz znaków w obrębie drogi, zwłaszcza jeśli mieszka niedaleko i dobrze zna przebieg dróg i rozkład znaków drogowych.

Sąd zwrócił też uwagę, że na błąd co do znamion czynu zabronionego nie może powołać się „prawnik praktyk” (sic!) — choćby dlatego, że rowerzysta po prostu zignorował nakaz jazdy drogą dla rowerów, o której dobrze wiedział…

art. 39 par. 1 kw
W wypadkach zasługujących na szczególne uwzględnienie można — biorąc pod uwagę charakter i okoliczności czynu lub właściwości i warunki osobiste sprawcy — zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary albo odstąpić od wymierzenia kary lub środka karnego.

Niezależnie od uznania obwinionego winnym wykroczenia sąd dostrzegł okoliczności pozwalające na odstąpienie od wymierzenia kary. Przemawiało za tym przede wszystkim charakter popełnionego czynu oraz relatywnie niskie zagrożenie dla bezpieczeństwa — ruch był niewielki ze względu na późną porę, a rower był prawidłowo oświetlony.

Reasumując tym razem kara za jazdę rowerem poza drogą dla rowerów — nawet tą położoną po lewej stronie jezdni — nie została na rowerzystę nałożona, ale warto mieć na uwadze, że art. 39 par. 1 kw jest opcją dla sądu, nie obowiązkiem!

  • patchworked

    Hmmm, prawnik, rowerzysta…Olgierdzie, czy to przypadkiem nie Ciebie złapali na łamaniu przepisu, a teraz mądry po szkodzie opisujesz kolejny raz, jak należy go właściwie interpretować? ;)

  • Borek

    Powołanie się na art. 7 kw jest tak śmieszne że aż straszne. Jak wpadnę na czerwonym na skrzyżowanie „bo nie zauważyłem” to już widzę jak się z tego wymiguję dzięki temu przepisowi. :D

  • Mike

    ale trzeba jeszcze usprawiedliwić tę nieświadomość….

  • Niestety, przez ostatnie lata złapali mnie tylko na próbie wdarcia się na Babią Górę z psem… to wszystko, do czego mogę się przyznać ;-)

  • RYBY

    Panie władzo, jestem daltonistą! Poza tym pochodzę ze wsi i pierwszy raz widzę takie ustrojstwo nad skrzyżowaniem ;-)

  • Jeśli to prawnik, to jeszcze może być dobre „nie moja branża, znam się tylko na fuzjach, merdżach i przejęciach”.