Morakniv Eldris — krótki test niedużego nożyka na krótsze i dłuższe wycieczki

Pisałem jakiś czas temu, że nie wychodzę w góry z psem bez noża — właściwie to staram się zabierać coś z ostrzem nawet na krótszy spacer w lesie (nadal nigdy mi się takie narzędzie nie przydało, ale „strzeżonego”, etc.) — dziś jednak, w ramach narastania wakacyjnej atmosfery, krótki test krótkiego noża „dla ludzi”, który od kilku miesięcy towarzyszy mi w dłuższych i krótszych wypadach — czyli Morakniv Eldris.

Niewielki, zgrabny, lekki nóż o stałej głowni — właściwie nie tyle nóż, co po prostu kozik — sympatycznym wyglądzie, bardzo komfortowy w użyciu.


Morakniv Eldris test

Morakniv Eldris w pozycji spoczynkowej przypomina zgrabny — choć nieco pulchnawy — kawałek plastiku (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


W pewnym skrócie: Morakniv AB to szwedzki producent wyśmienitych noży — dla turystów, myśliwych, wędrowców, miłośników survivalu. Firma powstała w 1891 roku, jednak realnie czerpie z wielowiekowych skandynawskich tradycji wyrabiania świetnych noży (np. fińskie noże puukko, w Polsce zwane po prostu finkami).

Na rynku noże Mora są popularne dzięki doskonałemu stosunkowi ceny do jakości — model Companion może służyć jako wzorzec narzędzia do codziennego użytku, którego nie strach poddać najsurowszym warunkom. Najnowsza seria produktów Morakniv (Eldris oraz większe Kansbol i Garberg) spotkała się z dość mieszanym przyjęciem odbiorców — zauważono, że producent poprawił nie stronę estetyczną, ale też w ofercie pojawił się nóż full-tang, jednak za cenę wyraźnego wzrostu cen.


Morakniv Eldris test

W pozycji roboczej Eldris jest po prostu niedużym kozikiem o wygodnej rękojeści i ostrzu nieźle nadającym się do codziennych zadań turysty na szlaku (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Podstawowe dane techniczne noża Morakniv Eldris prezentują się następująco:

  • ostrze o długości 59 mm, wykonane ze stali nierdzewnej Sandvik 12C27, o szlifie scandi, grubość ostrza 2 mm
  • grzbiet ostrza szlifowany, o ostrej krawędzi — umożliwia krzesanie ognia przy pomocy krzesiwa (takie zestawy występują w handlu, osobiście nie praktykuję);
  • rękojeść z odpornego poliamidu — przyjemnie karbowana, z dziurką pozwalającym przepleść linkę;
  • zgrabna pochwa z takiego samego poliamidu — nic wyszukanego, ale przez to, że kozik można włożyć obustronnie, jest bardzo wygodna w użyciu i pewnie trzyma nóż w miejscu; na końcu dodatkowe oczko, dzięki któremu nóż może być noszony na szyi;
  • waga zestawu (nóż + pochwa) 125 g, waga samego noża 80 g;
  • wszystko bardzo estetyczne — dostępne w pięciu kolorach: czarnym, czerwonym, niebieskim, żółtym, zielonym.

Morakniv Eldris vs. Victorinox Nomad

Pozory mogą mylić: ten niewielki lecz pękaty kozik budzi więcej zaufania niż Victorinox Nomad One Hand (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Jak w praktyce spisuje się nóż Mora Eldris? Osobiście jestem zachwycony: to kompaktowe (jak na nóż o stałej głowni — jakby na to nie patrzeć w pozycji spoczynkowej nóż jest wyraźnie większy niż przeciętny nóż składany) narzędzie idealnie pasuje do codziennych użytkowania (owoce, warzywa, krojenie pieczywa). Pękata rękojeść świetnie leży w dłoni (znacznie pewniej niż np. scyzoryk Victorinox), masywne, mocno osadzone ostrze nie wydaje się bujać, brak mechanizmu składania oznacza, że umycie i wyczyszczenie noża jest banalnie proste. Wygodna i bezpieczna pochwa pewnie trzyma w transporcie.

Początkowo można odnosić wrażenie, że niespełna 6-centymetrowe ostrze jest ździebko za krótkie, jednak rychło okazuje się, że tyle wystarcza w standardowych zastosowaniach — dając przy tym poczucie bezpieczeństwa, którego w terenie nie można zlekceważyć (szczerze mówiąc machanie solidnym nożem przy robieniu kanapek na pniu drzewa, z psem liczącym na kawałek bułki, nie jest szczególnie fajne). Owszem, drewna na podpałkę Eldrisem nie porąbiemy… i to chyba wszystko, czemu ten zgrabny kozik nie podoła.


Morakniv Eldris test

Eldris w kolorze zielonym ze zbiorów własnych, egzemplarz czarny na gościnnych występach (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sumarycznie podstawowe plusy dodatnie noża Morakniv Eldris prezentują się następująco:

  • nożyk Mora Eldris nie przypomina bagnetu z okopów I Wojny Światowej — nieduże ryzyko wzbudzenia niezdrowego niepokoju wśród otoczenia, dzięki czemu można się z nim bezstresowo wybrać na międzynarodowe wojaże;
  • solidne wykonanie — pękata rękojeść i krótkie lecz masywne ostrze budzą duże zaufanie przy zwykłym turystycznym użytkowaniu;
  • można go mieć w dowolnym kolorze, pod warunkiem, że będzie to kolor czarny… lub czerwony, zielony, niebieski lub żółty;

Skoro zawsze chodzi o to, by plusy nie przesłoniły nam minusów, czas na drugą stronę medalu:

  • nie można nim otworzyć wina (bo nie ma korkociągu);
  • nie można nim zaimponować niewyrobionemu koledze;
  • cóż z tego, że jest aż w pięciu wersjach barwnych, skoro i tak nie ma pomarańczowej?
  • głownia z nierdzewnej stali długo trzyma ostrość — ale naostrzyć je (także z racji rozmiarów) nie jest najłatwiej.

Reasumując: nóż Morakniv Eldris może być świetnym — relatywnie niedrogim lecz pewnym — kompanem codziennych wędrówek każdego łazika.