Czy „odradzam tego adwokata” narusza dobra osobiste — tego adwokata?

Stare i dobre (orzeczenie): czy „odradzam tego adwokata” narusza dobra osobiste (tego adwokata?) — czyli czy anonimowy, niewulgarny, nieobelżywy — lakoniczny — komentarz podlega ochronie jako przejaw wolności słowa? (wyrok Sądu Najwyższego z 18 stycznia 2013 r., IV CSK 270/12).

Spór dotyczył jednego z tych „branżowych” serwisów, w których znaleźć można informacje o osobach świadczących określone usługi oraz opinie użytkowników o jakości tych usług (w tym przypadku o prawnikach). Pewnego dnia w serwisie pojawił się następujący komentarz użytkownika dotyczącego określonego z imienia i nazwiska adwokata (obok pięciu innych komentarzy, w których zachwalano usługi tego prawnika):

Odradzam tego adwokata. Kompletnie nie zna się na tym, co robi. Niepoukładany i niekompetentny.

Adwokat zwrócił się do usługodawcy o udostępnienie danych osobowych autora komentarza, jednak administrator odmówił, albowiem wpis nie naruszał dóbr osobistych ani też nie był bezprawny.

W powództwie o ochronę dóbr osobistych adwokat zażądał usunięcia wpisu oraz wszystkich innych opinii dotyczących jego osoby oraz zobowiązania do niezamieszczania wpisów i opinii w przyszłości, opublikowania przeprosin (w prasie oraz w internecie) oraz zobowiązania do udostępnienia danych osobowych użytkownika.

Sąd prawomocnie oddalił roszczenia: adwokat jako osoba publiczna podlega ocenie, która nie zawsze musi być pochlebna. Charakter działalności zawodowej adwokata dopuszcza szersze granice dopuszczalnej krytyki — konsekwencją podejmowania takiej działalności jest konieczność poddania się ocenie opinii publicznej. Kwestionowany komentarz nie dotyczy faktów, zatem nie podlega on weryfikacji w zakresie prawdziwości informacji, nie zawiera też wyrażeń obraźliwych lub wulgarnych. Z drugiej strony skoro w serwisie są też oceny pozytywne, oznacza to, że nie przełożył się on na negatywny odbiór prawnika.

SN oddalił skargę kasacyjną adwokata: pozwanym w sprawie nie jest autor komentarza, zaś usługodawca usługi świadczonej drogą elektroniczną może zwolnić się od odpowiedzialności za komentarze użytkowników na zasadach określonych w art. 14 ust. 1 uośude. Usługodawca nie będzie zatem ponosił tej odpowiedzialności w szczególności jeśli w ogóle nie doszło do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych powoda.

Zdaniem SN wypowiedź internauty zawierała elementy naruszające godność adwokata (rozumianą jako poczucie własnej wartości i oczekiwanie szacunku) oraz dobre imię (przypisanie własności lub postępowania, które mogą poniżyć osobę w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania określonego zawodu lub działalności).

Jednakże bezprawność naruszenia dóbr osobistych — w tym przypadku — wyłączył kontratyp działania w obronie uzasadnionego interesu społecznego, jakim jest wolność wypowiedzi. A wszystko to dlatego, iż

swoboda wyrażania poglądów i ocen, która najczęściej „konkuruje” z prawem do ochrony czci, może — w konkretnych okolicznościach sprawy — prowadzić do wniosku, że działanie osoby korzystającej z wolności słowa, nieprzekraczające jej granic, było dozwolone, a w konsekwencji — naruszenie czci nie było bezprawne.

Skoro zatem komentarz nie jest ostry ani drastyczny, nie zawiera sformułowań oszczerczych lub obraźliwych, nie jest to krytyka napastliwa, podyktowana względami osobistej animozji i nie zmierza do ośmieszenia go — a zwłaszcza do zmniejszenia liczby klientów — to taka wypowiedź krytyczna jest zgodna z prawem.

Nie można także komentarza „rozbierać” w kategoriach prawda/fałsz — jest to wyłącznie subiektywny punkt widzenia internauty, zaś każda osoba, która z oceną tą się zapozna, powinna mieć prawo do osobistej analizy wypowiedzi i wyciągnięcia z niej wniosków.

Kąśliwie rzecz ujmując: adwokat sprawę przegrał, więc chyba można odradzać ;-)

PS „odradzam tego adwokata” było także przedmiotem interpelacji poselskiej (nr 17280).

  • Przemysław Walasek

    „Kąśliwie rzecz ujmując: adwokat sprawę przegrał, więc chyba można odradzać ;-)”

    Przykład omawianego orzeczenia wskazuje, że tego typu stwierdzenia mogą potencjalnie stać się podstawą do wysuwania konkretnych roszczeń, więc chyba wskazana byłaby większa ostrożność w ich formułowaniu :-)

    A tak na poważnie, to metodyka przyjęta przez SN nie jest prawidłowa: SN stwierdził, że najpierw należałoby ustalić, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych, a następnie przejść do rozważań na gruncie art. 14 uśude. Powinno być dokładnie odwrotnie, w pierwszym rzędzie należy badać, czy ograniczenie odpowiedzialności z art. 14 uśude znajduje zastosowanie (w tej sprawie wygląda na to, że nie znajduje – pozwany odmówił uniemożliwienia dostępu do wpisu), a dopiero potem badać bezprawność opublikowanych treści.

  • Wydaje mi się, że właśnie wiedza usługodawcy (o komentarzu) mogła zostać rozstrzygnięta w instancjach.

    Zwłaszcza, że art. 14 ust. 1 uośude mówi „wie o bezprawnych” komentarzach, nie zaś „wie o komentarzach”. Co by oznaczało, że można zacząć od bezprawności — i jeśli usługodawca „wie, że nie są bezprawne”, to można oddalać.

  • Przemysław Walasek

    Sęk w tym, że sąd zaczął od bezprawności świadomie odkładając analizę art. 14 uśude na potem:

    „Powołany w skardze art. 14 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną przewiduje, że usługodawca nie ponosi odpowiedzialności jeżeli nie wiedział o bezprawnym charakterze danych, a w razie powzięcia wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych niezwłocznie uniemożliwił dostęp do nich. Podjęcie w sprawie rozważań na temat ewentualnej odpowiedzialności pozwanego jako prowadzącego stronę internetową stałoby się celowe dopiero po ustaleniu, że doszło do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych powoda. Dlatego badanie tego aspektu odpowiedzialności należało poprzedzić rozstrzygnięciem zarzutu skierowanego przeciwko przyjętej przez Sąd podstawie oddalenia powództwa, którą stanowiło niestwierdzenie, by wypowiedź zamieszczona na stronie internetowej naruszała bezprawnie dobra osobiste powoda.”

    To mało nieracjonalne podejście – zdecydowanie praktyczniej jest badać, czy zachodzi wyjątek od ponoszeniea odpowiedzialności, a dopiero potem analizować jej przesłanki.