Czy można rozebrać bobrzą tamę, która zagraża linii energetycznej?

Bobry to są takie sprytne zwierzęta, które mają swoją logikę — a naszą logiką gardzą. Dziś zatem pytania krótkie i logiczne: czy rozebranie bobrzej tamy może być podyktowane koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa ludziom? A także czy bobry mogą budować tamy z worków jutowych? (wyrok NSA z 20 grudnia 2016 r., II OSK 776/15).


rozebranie bobrzej tamy

Bóbr attack (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Spór dotyczył tamy nadbudowanej przez bobry na workach z piaskiem położonych w rowie melioracyjnym. Zatamowana woda zaczęła się piętrzyć, zagrażając m.in. słupowi energetycznemu o napięciu 15 kV.

Nadleśniczy zwrócił się do RDOŚ o wydanie zezwolenia na rozebranie bobrzej tamy; RDOŚ wydał pozytywną decyzję, która jednak została uchylona przez GDOŚ, którego zdaniem organ powinien m.in. przeanalizować możliwość regulacji wody w zbiorniku w taki sposób, by bóbr był syty i słup cały, a także uzyskać informację o czasie i koszcie przebudowy linii energetycznej.
Jednak ponowna decyzja RDOŚ mówiła: można zniszczyć tamę.

art. 52 ust. 1 pkt 8 ustawy o ochronie przyrody
W stosunku do dziko występujących zwierząt gatunków objętych ochroną gatunkową mogą być wprowadzone następujące zakazy:
8) niszczenia, usuwania lub uszkadzania gniazd, mrowisk, nor, legowisk, żeremi, tam, tarlisk, zimowisk lub innych schronień;

Badając odwołanie wniesione przez nadleśniczego (i dwie osoby fizyczne) przeprowadzono skrupulatną analizę — na ile tama bobrowa postawiona na workach jutowych podlega ochronie jako przejaw działalności (i życia) gatunku chronionego, zwłaszcza, że rośliny w okolicy tylko po części smakują tym zwierzętom (więc może bobrów tam nie ma?). A skoro oględziny wykazały, że ta tama to właściwie przekładaniec — bobry budowały na workach, ale dziury w tamie bobrowej są uzupełniane nowymi workami i gałęziami układanymi przez ludzi — to zniszczenie takiej tamy nie oznacza naruszenia zakazu ustawowego (art. 52 ust. 1 pkt 8 uop).

Spór trafił do WSA, który zaskarżoną decyzję GDOŚ stanowiącą zezwolenie z zakresu ochrony gatunkowej na odstępstwo od zakazu niszczeniu tam bobrowych uchylił. Decyzja pozwalająca na rozebranie bobrzej tamy może być wydana wyłącznie w przypadku braku rozwiązań alternatywnych, jeśli jest to podyktowane m.in. bezpieczeństwem powszechnym (art. 56 uop), zawsze jednak pod warunkiem, że nie ma wątpliwości, że przedmiotową tamę zbudowały bobry.
Tymczasem w toku całego postępowania organy się spierały i zmieniały zdanie — w 2012 r. RDOŚ pisał, że „przetamowanie i długości 4 metrów i wysokości 1 m, mimo wyglądu przypominającego tamę bobrową, nie zostało wykonane przez bobry”, aby już pół roku później twierdzić, iż „nadbudowana część tamy na workach jutowych na charakter typowy dla budowli budowanej przez bobry; część elementów występujących w tamie ma charakter nietypowy dla tam bobrowych (gałęzie nie ścięte przez bobry); przy tamie wyczuwalny jest zapach stroju bobrowego”, to niezależnie od oceny zagrożeń — organ ma obowiązek ustalić całość okoliczności sprawy, w tym mieć niezbitą pewność, iż tama pochodzi od bobrów, zanim wyda stosowną decyzję (wyrok WSA w Warszawie z 26 listopada 2014 r., IV SA/Wa 1755/14).

Teraz skargę kasacyjną na orzeczenie wniósł Inspektor Ochrony Środowiska, którego zdaniem skargę do sądu wniósł podmiot nieuprawniony, nie będący stroną postępowania administracyjnego (art. 28 kpa). Po drugie zebrane dowody jednoznacznie wskazywały, że tamę zbudowały bobry, zatem nawet jeśli wcześniej urzędnicy błądzili, to ocena specjalisty od biologii bobra europejskiego, który czuł bobry i widział bobrzą robotę — nie może być w ten sposób podważana.

Chociaż nie wszystkie zarzuty były trafne, NSA uwzględnił skargę i uchylił zaskarżoną decyzję przyjmując, że rozebranie bobrzej tamy było dopuszczalne. Niezależnie od tego, ze właściciel działki, któremu GDOŚ odmawia uzgodnienia decyzji o warunkach zabudowy ze względu na — wywołane robotą bobrów i człowieka — spiętrzenie wody (wyrok NSA z 5 kwietnia 2016 r., II OSK 1949/14) jest stroną postępowania jako „każdy, czyjego interesu prawnego lub obowiązku dotyczy postępowanie albo kto żąda czynności organu ze względu na swój interes prawny lub obowiązek” — w tym konkretnym przypadku jako właściciel działki, która pozostaje w zasięgu oddziaływania tamy, to celny okazał się jednak zarzut błędnej oceny, iż organ rzekomo nie wyjaśnił okoliczności związanych z planowanymi działaniami. 

Otóż zdaniem NSA istota sprawy została dostatecznie wyjaśniona — zgoda na rozebranie bobrzej tamy została wydana prawidłowo, albowiem rzeczywiście istniały obawy o bezpieczeństwo linii energetycznej, zatem nadleśnictwo ma obowiązek udrożnić rów melioracyjny i osuszyć teren. A bobrza tama, która została uzupełniania rękoma człowieka nie jest tamą zbudowaną przez bobry, zatem tym bardziej nie podlega ochronie.

  • b52t

    podstawowe pytanie: czy bobry wystąpiły o wydanie decyzji – pozwolenie na budowę? Jeśli nie, to sprawa jest oczywista.
    Nie będzie tak, że w państwie rządzić będą bobry. To nie jest państwo bobrów. Nie będzie tak, że mała grupa będzie mówić co ma robić większość. Nie damy się zastraszyć. Żadne głosy z żerdzi i tam nie zmienią tego co jest sprzeczne z dobre Polaków. Takie działania nie służy dobru Polaków. Nie takiej zmiany oczekiwali Polacy po ośmiu latach poprzednich rządów. To nie jest dobra zmiana za jaką głosowali Polacy. Cenne są rozmowy z ekologami, przyrodnikami, biologami, jednak ważniejsze jest, żeby słuchać głosy zwykłych Polaków.

  • To były bobry z czasów rządów PO-PSL. Dziś bobry mają się nieźle (jak wszyscy). U mnie pod oknem tną jak równo ;o)

  • b52t

    Słyszałem, a kilka miesięcy temu widziałem jak dobrze się mają bobry koło górki Szczepińskiej.