Czy choroba pełnomocnika uzasadnia przywrócenie terminu procesowego — jeśli pojawiła się w ostatnich dniach na dokonanie czynności?

Pytanie jest proste i logiczne, odpowiedź… niekoniecznie: czy choroba pełnomocnika uzasadnia przywrócenie terminu procesowego — nawet jeśli wszyscy czekali do ostatniego momentu (na wniesienie skargi kasacyjnej) — bo skoro na coś mamy dwa miesiące, nie można czekać do ostatniej chwili? Czy też skoro prawo daje nam na dokonanie czynności dwa miesiące, to oznacza, że są to dwa miesiące — więc przeszkoda powstała na końcu terminu oznacza, że można wnosić o jego przywrócenie?

postanowienie Sądu Najwyższego z 18 listopada 2016 r. (I UZ 32/16)
Nagła i niemożliwa do przewidzenia niedyspozycja zdrowotna (np. ostra infekcja), uniemożliwiająca pełnomocnikowi procesowemu strony, dokonanie czynności procesowej w ostatnich dniach terminu do jej dokonania, usprawiedliwia przywrócenie terminu na podstawie art. 168 § 1 kpc.

Spór dotyczył skargi kasacyjnej wniesionej po terminie: powód otrzymał odpis wyroku oddalającego jego roszczenia w dniu 2 lutego 2016 r., zatem skargę kasacyjną można było wnieść do 2 kwietnia 2016 r. Pełnomocnictwo do wniesienia skargi kasacyjnej udzielone zostało 29 marca 2016 r. — jednak samą skargę kasacyjną wniesiono dopiero 11 kwietnia, razem z wnioskiem o przywrócenie terminu, który motywowano chorobą pełnomocnika w okresie od 31 marca do 4 kwietnia, powodującą m.in. wyczerpanie uniemożliwiające wszelkie czynności intelektualne, w tym przygotowanie pisma procesowego.

Sąd II instancji oddalił wniosek o przywrócenie terminu: choroba pełnomocnika jest faktem niekwestionowanym — ale strona ponosi winę za niezachowanie tego terminu. Strona była reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika przed sądami powszechnymi, to pełnomocnik otrzymał odpis wyroku sądu II instancji, zatem nawet jeśli jego pełnomocnictwo wygasało, powinien był on powiadomić stronę o możliwości zaskarżenia orzeczenia skargą kasacyjną.
Stąd ocena, iż cała bezczynność między 2 lutego a 29 marca 2016 r. jest niczym więcej jak zawinionym niedbalstwem, przeto udzielając pełnomocnictwa na 5 dni przed upływem terminu strona rażąco naruszyła obowiązek dbałości o własne interesy — zatem to nie choroba pełnomocnika miała skutek w postaci uchybienia terminu do wniesienia skargi kasacyjnej.

W zażaleniu pełnomocnik wskazał, że strona już w lutym wyraziła chęć kontynuacji sporu, cały czas pozostając w kontakcie z pełnomocnikiem — zaś fakt, iż samo pełnomocnictwo zostało udzielone na 5 dni przed upływem terminu nie oznacza, że brak było dbałości o własne interesy, zwłaszcza, że pełnomocnictwo udzielono osobie, która znała sprawę.

Sąd Najwyższy podzielił stanowisko skarżącego: zwlekanie z czynnością do ostatniego dnia nie jest zawinionym działaniem — zatem jeśli zdarzenie uniemożliwiające dokonanie czynności nastąpiło w ostatnim dniu terminu — niedokonanie czynności nie jest zawinione. W przypadku nagłej choroby nie sposób oczekiwać natychmiastowego zorganizowania zastępstwa, zwłaszcza jeśli końcowe dni terminu przypadały na weekend. Nie można zatem zarzucać stronie, że „zwlekała” z udzieleniem pełnomocnictwa do ostatniego dnia terminu — nie można też oczekiwać, iżby pełnomocnik sporządził i złożył kasację podczas choroby.

Profesjonalny pełnomocnik powinien uwzględnić, iż w okresie biegu terminu mogą nastąpić pewne przeszkody utrudniające sporządzenie pisma procesowego lub złożenie go w ostatnim dniu terminu — zwłaszcza jeśli cierpi on na określone i powtarzające się dolegliwości. Niespodziewanej niedyspozycji nie można jednak przewidzieć, stąd też nie sposób obciążać jej skutkami pełnomocnika lub jego klienta.

  • Borek

    Niespodziewana niedyspozycja jest niespodziewana, bo się jej nie spodziewa i nie można jej przez to przewidzieć. ;)

  • sjs

    Jakby ktoś wiedział, że się przewróci to by się położył. :)

    I słusznie. Szkoda tylko, że do takich rzeczy trzeba angażować Sąd Najwyższy.

  • Sądy niższych instancji mają łatwość w ferowaniu orzeczeń usuwających kłody spod nóg (czyt.: sprawy z repertorium).