Grzywna za wycenę własnego mieszkania bez uprawnień?

Czy wiecie że… jeśli strachy nie są na Lachy, to już wkrótce grozić będzie 50 tys. złotych grzywny za brak uprawnień do wyceny własnego mieszkania?

Rozchodzi się oczywiście nowelizację ustawy o gospodarce nieruchomościami (ustawa z dnia 20 lipca 2017 r. o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz niektórych innych ustaw, Dz.U. z 2017 r. poz. 1509), zgodnie z którą wykroczeniem jest wycena wartości nieruchomości przez osobę, która nie ma uprawnień zawodowych (art. 198 ust. 1 ugn).


grzywna brak uprawnień wyceny własnego mieszkania

Czy sprzedając własne prywatne mieszkanie, dom lub działkę będzie trzeba obowiązkowo korzystać z usług pośrednika? (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


art. 198 ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami (w brzmieniu od 1 września 2017 r.)
Kto bez uprawnień zawodowych w zakresie szacowania nieruchomości dokonuje określenia wartości nieruchomości lub trwale związanych z nieruchomością maszyn lub urządzeń, podlega karze grzywny w wysokości do 50 000 zł.

To ciekawy przykład przyrastających regulacji, których skutkiem jest pognębienie obywatela: wszakże przepisy o nadawaniu uprawnień zawodowych w zakresie szacowania nieruchomości istnieją w ustawie „od zawsze” (art. 177 ust. 1 ugn, art. 191 ugn), w tym także o 6-miesięcznej praktyce w zakresie wyceny nieruchomości, etc. — ale sankcji za wycenę nieruchomości bez uprawnień zawodowych jeszcze nie było.

Rząd ponoć się tłumaczy, że takie rozumienie nowelizacji — że będzie grozić grzywna za brak uprawnień do wyceny własnego mieszkania — jest wynikiem niezrozumienia tematu, bo przecież chodzić ma wyłącznie o prowadzenie takiej działalności przez osobę, której minister budownictwa nie nadał uprawnień i nie wpisał do rejestru — ale przecież wystarczy rzut oka na dzisiejsze brzmienie art. 198 ust. 1 ugn, by się przekonać, że to nieprawda.

art. 198 ust. 1 ugn (w brzmieniu do 31 sierpnia 2017 r.)
Kto prowadzi:

1) bez uprawnień zawodowych działalność zawodową w zakresie rzeczoznawstwa majątkowego, polegającą na określaniu wartości nieruchomości, a także maszyn i urządzeń trwale związanych z nieruchomością;
— podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Różnica jest wyraźna: obecnie penalizowane (grzywną do 5 tys. złotych, a także oczywiście aresztem do 30 dni) jest prowadzenie działalności zawodowej przez osobę, która uprawnień takich nie ma — po nowelizacji, jakby na to nie patrzeć, drakońskiej karze podlegać będzie nawet okazjonalna wycena własnego mieszkania.

Wychodzi na to, że jeśli chcecie sprzedać własną nieruchomość lepiej dokonać wyceny — i udokumentować ten fakt pojawieniem się ogłoszenia o sprzedaży — najpóźniej do 31 sierpnia 2017 r. (bo ustawa wchodzi w życie 1 września 2017 r., art. 10 nowelizacji).

  • dim

    Dobra zmiana ;-)

  • sjs

    Najwyraźniej rząd pokazuje niezrozumienie tematu. Za jakiś czas podniesie się krzyk jak kogoś skażą, później jeszcze raz, i jeszcze raz. Potem przez dwa lata będą nowelizować, aż w końcu ktoś ogłosi sukces przywracając normalność.

  • Może prezydent — na złość rządowi — ułaskawi sprawców ;-)

  • sjs

    To chyba CBA by musiało tych wycen dokonywać. ;)

  • Żuraw

    Ale ten znowelizowany przepis uderza w cała armię ludzi (w tym od niedawna sędziów) którzy składają oświadczenia majątkowe. Autorzy projektu – posłowie – mają na to immunitet (wypełnianie oświadczenia łączy się z wykonywaniem mandatu posła) ale radnych już to nie obejmuje.
    Wyjdzie jak zwykle……

  • Czyli kogo będą mieli złapać, tego złapią, a całej reszcie się upiecze? ;-)

  • sjs

    Sędziowie też mają immunitet, ale samorządowcy już nie.

  • b52t

    Obawiam się, że trudno będzie się zgodzić na takie rozumienie przepisu, że możliwe będzie nałożenie grzywny w sytuacji opisanej w ostatnim paragrafie. Przecież sprzedając podajemy swoją cenę, która nie musi mieć nic wspólnego z ceną rynkową, ceną średnią czy jakąkolwiek ustaloną (no chyba, że w ugn uregulowano też, że nieruchomości mają być sprzedawane po średniej cenie rynkowej, bo jak nie to konfiskata i przepadek na skarb państwa). To raczej dotyczyć będzie spadkobiorców i, wspomnianych niżej, zobowiązanych do tłumaczenia się ze swojego majątku.

  • Ale czemu nie przy transakcji? Przecież PCC przy sprzedaży liczymy od wartości, dlaczego fiskus ma tolerować zaniżanie wpływów tylko dlatego, że strony nie umiały określić „prawidłowej” ceny mieszkania?

    To samo obdarowani i spadkobiercy.

  • b52t

    Toż o spadkobiercach napisałem.

    PCC jest zależny od wartości transakcji, a gdyby zaszło podejrzenie, że strony zaniżyły o ponad 30% (albo o ponad jedną trzecią, nie pamiętam; niby 3%, ale to robi różnicę) od ceny rynkowej, to dopiero wtedy fiscus może przeprowadzić kontrolę, powołać zbiegłego i na tej podstawie posyłać psy łowcze, podwyższyć podstawę opodatkowania, odsetki oraz koszty wyceny zbiegłego dowalić stroną transakcji (tutaj kupującemu, bo to on płaci PCC).
    Widzę, że RedNacz albo taki strachliwy albo taki do przodu na rzecz państwa. ;-)

  • Ale można też najsamprzód poprosić o wycenę dokonaną przez uprawnionego — a jak jej nie ma, walnąć 50 tys. grzywny ;-)

  • b52t

    Znając miłość organów ścigania i prikazy z góry o realizacji założeń budżetowych, wyobrażam sobie próby takich działań, ale jakoś nie widzę, żeby mogły się one ostać w wyniku odwołania. Summa summarum, wątpię, żeby, aż na taką śmieszność chcieli się narażać urzędnicy.

  • b52t

    Najlepiej jakby robił to MON swoimi organami ścigania – SKW, SWW, ŻW – wtedy PAD z ochotą ułaskawi. Przynajmniej połowę skazanych ;-)

  • Ale norma jest jasna, zwłaszcza wykładania historyczna — porównanie z obecnym brzmieniem przepisu — nie pozostawiają wątpliwości ;-)

    No nic, może to tylko przykry bubel, ponoć tak się rząd tłumaczy (że nikt nic nie rozumie, bo nic się nie zmienia).

  • b52t

    49) w art. 198 ust. 1 i 2 otrzymują brzmienie:
    „1. Kto bez uprawnień zawodowych w zakresie szacowania nieruchomości dokonuje określenia wartości nieruchomości lub trwale związanych z nieruchomością maszyn lub urządzeń, podlega karze grzywny w wysokości do 50 000 zł.”

    Gdzie przy sprzedaży jest obowiązek oszacowania wartość nieruchomości przed dokonaniem transakcji? Jak to się ma mieć do PCC przy sprzedaży nieruchomości? Czy ustawa o PCC nakłada obowiązek dokonywania wyceny przez zbiegłego, czy też jest sankcja za to, że strony przegięły z ceną?
    Zabiłoby to możliwość podwyższania transakcji lub zaniżania, w zależności od średnich cen na danym obszarze.

  • Paweł

    Ależ do wpisania wartości nieruchomości w ogłoszeniu jest potrzebne oszacowanie jej wartości. Chociaż można się bronić, że cena nie jest podana na podstawie wartości nieruchomości tylko na przykład losowo.

  • Ściśle: jest potrzebne „określenie [jej] wartości” — „szacowanie” odnosi się tylko do (braku) uprawnień.

    Więc nie ma obowiązku szacowania wartości, ale IMHO określanie jej wartości — nawet w celu wyceny transakcyjnej — kwalifikuje się jak najbardziej.

  • b52t

    To ja się powtórzę: który przepis zobowiązuje do dokonania wyceny przez zbiegłego zanim zamieści się ogłoszenie o sprzedaży nieruchomości?

  • Ten, który penalizuje wycenę przez osobę bez uprawnień :)

    Nie każda norma o karze poprzedzona jest przecież normą „wolno tak — nie wolno siak”.

  • RG

    Lękam się. Wyceniam bez uprawnień na potrzeby operacyjne różnych podmiotów różne nieruchomości. Znaczy się: wróżę z ręki przez telefon.

    Do tej pory nawet nie wiedziałem, że podlegam karze 5 000. Teraz zacząłem się prawdziwie lękać.

    Czy to oznacza, że wewnętrzne jednostki banków powołane do takich celów na etapie udzielania kredytu czy też wypłaty transz kredytów będą musiały mieć takie uprawnienia ? Czy ktoś się zastanowił – jeśli tacy ludzie zlękną się wyceny w oparciu o dane publicznie dostępne i doświadczenie życiowe.

    Widzę to: każda zmiana LTV wymaga biegłego. Bank lubi czasem poszacować (przy np budowach systemem gospodarczym) 4 razy w roku. 4×1700 na zadupiu i 4×3500 w metropolii – taki koszt należy doliczać do przyszłych kredytów ?

    ŁOLABOGA!

  • b52t

    Ależ nie chodzi mi o przepis, ale chociaż taki: Bezwzględnie nieważna jest umowa sprzedaży nieruchomości bez oszacowania wartości przez biegłego rzeczoznawcę.

    Nie róbmy sobie jaj. Nie idźmy w stronę Fakty i SE.

  • Myślę, że obecnie nie masz się czego obawiać — nawet jeśli czynisz to zawodowo, to jednak jest to odprysk (nie za to bierzesz wynagrodzenie).

    Co do banków — trafna uwaga!

  • b52t

    Albo inaczej, czy składając ofertę sprzedam nieruchomość chcę z nią określoną cenę, jest to równoznaczne z tym, że dokonałem określenia wartości tej nieruchomości? Czy może jednak: chcę za nią tyle, bo wydaje mi się, że jest uczciwa cena biorąc pod uwagę różne aspekty, wliczając w to wiedzę powszechnie dostępną za ile są sprzedawane podobne nieruchomości w okolicy?

  • Myślę, że nawet „wydaje mi się” oznacza, że doszło do określenia (oszacowania) wartości nieruchomości.

    Wszakże ekspert też bazuje na wiedzy o cenach transakcyjnych nieruchomości z danej okolicy.

  • b52t

    Ciekawa interpretacja, bardzo ogólna, ale nich będzie. Wysmaruje kromkę chleba własną woszczyną i zjem tą kanapkę, jeśli ktoś prawomocnie dostanie grzywną za taką czynność.

    Proponuję podsunąć taką interpretację organom ścigania, a po 01.09.2017 r. będą tysiące osób, które zapłacą grzywnę, bo pewnie część z nich się nie odwoła. Wszystko w szczytnym celu – zapełniania kasy skarbu państwa. Na nowe łodzie podwodne, drogi i obniżenie wieku emerytalnego od 37 roku życia, po przepracowaniu minimum ośmiu miesięcy.

  • Stąd też w pierwszym zdaniu napisałem o strachach, które mogą być na Lachy. Wszystko zależy od tego czy nie zmieni się interpretacja (a że ma się nie zmienić ponoć przekonuje rząd), czy jednak ktoś zauważy, że przepis wygląda inaczej.

  • b52t

    Lachy niczego się nie boją. Nikogo!
    Czyli mieliśmy taką rozrywkę intelektualną, z gatunku co by było gdyby.