Czy autor skomentowanego tekstu staje się autorem komentarzy pod tekstem?

Mam niekiedy wrażenie, że odpowiedzialność wydawcy portalu za komentarze do opublikowanego artykułu — przynajmniej w świetle orzecznictwa sądowego — rządzi się prawami odbiegającymi od praw logiki. Dziś zatem proste pytanie: czy wydawca serwisu internetowego może ponosić odpowiedzialność za komentarze pod tekstem jako ich autor — bo podpisał się pod opublikowanymi zdjęciami — czy też „jednak” zastosowanie będzie miał przepis o wyłączeniu odpowiedzialności hosting providera? (wyrok Sądu Najwyższego z 26 kwietnia 2017 r., I CSK 511/16).

Burmistrz wniósł o zobowiązanie wydawcy lokalnego portalu internetowego do złożenia oświadczenia, iż nieprawdziwy jest szereg informacji publikowanych w lokalnym portalu informacyjnym (m.in. „burmistrz podtrzymywał największe patologie w gminie”, „„po dwóch latach kadencji burmistrza w Urzędzie Gminy panuje ogromny nepotyzm i niekompetencja oraz są zatrudniani urzędnicy po układzie znajomości (…)” czy też „gminą rządzą ludzie układu z tzw. kliki (…), którzy są umiejscowieni w różnych przestępczych stowarzyszeniach związanych z o. samorządem działających na zasadzie zorganizowanych grup”) oraz o zasądzenie 10 tys. złotych na PCK. Zdaniem burmistrza rozpowszechnione opinie są nieprawdziwe i narażają jego opinię na szwank w oczach opinii publicznej.

Pozwany wniósł o oddalenie powództwa: nie jest autorem spornych opinii, nie redagował ich ani nie publikował. Zarazem jego zdaniem część zarzutów była po prostu prawdziwa.

Sąd co do zasady uwzględnił powództwo: rozpowszechnione informacje mogły wywołać u odbiorców przekonanie o przestępczym działaniu burmistrza, który wykorzystuje sprawowaną funkcję we własnych celach. Pozwany nie udowodnił prawdziwości zarzutów, zatem nie wykazał braku bezprawności działania (art. 23 kc). Nie można przy tym zwolnić się z odpowiedzialności wskazując, że nie jest autorem wpisów — odpowiedzialność ta wynika bowiem z faktu, że stworzył portal internetowy umożliwiający anonimowym użytkownikom zamieszczanie nieprawdziwych i krzywdzących informacji.
Stąd też prawomocnie nakazano publikację przeprosin w portalu, ale bez konieczności zapłaty sumy pieniężnej na cel społeczny.

Skargę kasacyjną od wyroku wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich, którego zdaniem pozwanemu wydawcy nie można przypisać statusu współautora komentarzy wpisanych przez użytkowników portalu (nie był też moderatorem). Co więcej publikowane komentarze miały być objęte konstytucyjną gwarancją wolności słowa i rozpowszechniania informacji.

Sąd Najwyższy podzielił stanowisko ombudsmana: wbrew stanowisku sądu II instancji wydawca serwisu nie może być uznany za autora komentarzy tylko przez to, że skomentowane teksty zilustrowane są fotografiami jego autorstwa, a przedstawiającymi burmistrza.

Hipotetycznie możliwa jest natomiast odpowiedzialność z tytułu pomocnictwa (art. 422 kc), pod warunkiem jednak, iż zostanie wykazane, że pozwany umyślnie pomagał w naruszeniu dóbr osobistych, a także, że między tym działaniem pozwanego a naruszeniem dóbr osobistych zachodzi normalny związek przyczynowy (art. 361 par. 1 kc). Nie wolno jednak apriorycznie zakładać, że skoro powód publikował informacje o działalności burmistrza oraz własne zdjęcia, to jest także autorem komentarzy.

SN dostrzegł, że w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku jest odniesienie do rozważań o odpowiedzialności usługodawcy jako hostingodawcy, jednak sąd nie zbadał ani tego czy wydawca serwisu jest usługodawcą w rozumieniu ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, ani też czy możliwe jest zastosowanie art. 14 ust. 1 uośude.

Z tych względów wyrok został uchylony, a sprawa wraca do ponownego rozpoznania.

  • sjs

    Jak taki wyrok mógł się uchować w drugiej instancji? Z tego by wynikało, że można napisać o kimś nawet pochwalny artykuł, ale jeśli pojawią się pod nim negatywne komentarze to i tak można zostać pozwanym za nieuprawnioną krytykę.