Naruszenie dóbr osobistych w postępowaniu dyscyplinarnym

Nie wypada w takim dniu jak dziś nie poruszyć tematyki związanej ze szkołą. Dziś zatem szukamy odpowiedzi na pytania o naruszenie dóbr osobistych w postępowaniu dyscyplinarnym — czyli czy podczas postępowania dyscyplinarnego prowadzonego w sprawie nauczyciela można odczytywać świadkom wszystkie zarzuty — czy też takie działanie przewodniczącego komisji dyscyplinarnej może naruszać dobra osobiste nauczyciela?

wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 kwietnia 2016 r. (V CSK 479/15)
Postępowanie przewodniczącego komisji dyscyplinarnej, niemające umocowania w przepisach regulujących postępowanie dyscyplinarne i wykraczające poza potrzebę wyznaczoną celem tego postępowania, jest działaniem bezprawnym w rozumieniu art. 24 kc.

Sprawy miały się następująco: nauczyciel, wobec którego prowadzono postępowanie dyscyplinarne za naruszenie praw uczniów, pozwał przewodniczącą komisji dyscyplinarnej, żądając przeprosin za doznane upokorzenia i poniżenie — a to wskutek wielokrotnego odczytywania świadkom (uczniom i ich rodzicom) zniesławiających nauczyciela zarzutów sformułowanych we wniosku rzecznika dyscyplinarnego o wszczęcie postępowania.
Samo postępowanie skończyło się na wyłączeniu z udziału w sprawie przewodniczącej komisji, zaś nauczyciel… został uniewinniony od zarzucanych mu czynów.

Sąd prawomocnie oddalił powództwo: postępowanie dyscyplinarne ma charakter odformalizowany i nie musi przypominać postępowania sądowego. Taki tryb mógł być nieprzyjemny i stresujący dla nauczyciela, ale zawsze należy się liczyć z tym, że postępowanie dyscyplinarne oscyluje wokół zarzutów, zatem powtórzenie treści zarzutów nie wystarczy dla stwierdzenia bezprawności działania przewodniczącej komisji, które nie było nastawione na obrażenie czy poniżenie powoda, lecz na wyjaśnienie sprawy.
Co więcej zdaniem sądu II instancji na powodzie spoczywał obowiązek wykazania bezprawności działania przewodniczącej komisji dyscyplinarnej. W każdym przypadku bezprawność tą wyłączało procedowanie w trybie wynikającym z przepisów prawa (rozporządzenie MEN z 1998 r. w sprawie komisji dyscyplinarnych dla nauczycieli i trybu postępowania dyscyplinarnego).

Odmiennie jednak spór ocenił SN badający skargę kasacyjną wniesioną przez nauczyciela: skoro art. 24 kc przewiduje domniemanie bezprawności naruszenia dóbr osobistych, to powód musi wyłącznie wykazać sam fakt naruszenia — a okoliczności wyłączające bezprawność wykazać powinna pozwana.

Skoro zatem w orzecznictwie przyjmuje się, że za naruszenie dóbr osobistych podczas postępowania dyscyplinarnego wyłączną odpowiedzialność ponoszą członkowie komisji (por. uchwała SN z 27 września 2012 r., III CZP 48/12), zarazem działanie w ramach normatywnych kompetencji może wyłączać bezprawność pod warunkiem, że zostało

dokonane w granicach określonych tych porządkiem prawnym, a więc w zgodzie z obowiązującymi przepisami, powinno być rzeczowe, obiektywne, podjęte z należytą ostrożnością, nie może wykraczać poza potrzebę niezbędną dla określonych prawem celów tego postępowania.

Analiza stanu faktycznego pozwoliła Sądowi Najwyższemu na konstatację, że działania pozwanej były obarczone tak rozumianą bezprawnościążaden przepis nie zezwala na odczytywanie każdemu świadkowi zarzutów. Ba, rozporządzenie MEN wprost zakazuje obecności świadków przy odczytywaniu wniosku rzecznika dyscyplinarnego (ma to na celu uniknięcie wywierania wpływu na świadka, pozostawienie im swobody wypowiedzi, uniknięcie zarzutu sugerowania złożenia konkretnych zeznań). Oznacza to, że każdorazowe zapoznawanie świadka z całą litanią zarzutów nie tylko ograniczało prawa nauczyciela do uczciwego postępowania sądowego (dowód z zeznań świadka poddanego sugestii nie jest dowodem), ale i mogło naruszać jego dobra osobiste.

  • Mike

    „Stąd” na końcu miało prowadzić do konkluzji czy uciekło korekcie?

  • To drugie :)
    Dzięki!