Zbliżeniowa płatność skradzioną kartą bez podania numeru PIN to kradzież z włamaniem

Temat poruszany w dzisiejszym tekście — czy płatność kartą zbliżeniową to kradzież z włamaniem jeśli skradziony plastik pozwalał na dokonanie transakcji bez znajomości numeru PIN? — „wybuchł” jakiś miesiąc temu. Kontrowersyjne w ocenie niektórych dziennikarzy orzeczenie staje się nieco jaśniejsze po zagłębieniu się w jego uzasadnienie (wyrok Sądu Najwyższego z 22 marca 2017 r., III KK 349/16).


użycie karty zbliżeniowej kradzież włamaniem

Użycie karty zbliżeniowej to kradzież z włamaniem(fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Mężczyzna został oskarżony o kradzież m.in. dwóch kart bankomatowych oraz wykonanie 5 transakcji zbliżeniowych, bez podania numeru PIN, na łączną kwotę ok. 100 złotych, co zostało prawomocnie zakwalifikowane jako kradzież z włamaniem — tj. po pokonaniu zabezpieczenia elektronicznego (art. 279 par. 1 kk).

Zdaniem obrońcy zbliżeniowe użycie karty płatniczej nie mogło być traktowane jako pokonanie zabezpieczenia elektronicznego, którym może być dopiero kod PIN, zatem przestępstwo powinno być zakwalifikowane jako zwykła kradzież, która w przypadku takiej kwoty jest wyłącznie wykroczeniem (art. 119 kw).

Oceniając kasację Sąd Najwyższy podkreślił, że istotą włamania nie jest przejście fizycznej przeszkody chroniącej dostępu — kluczowe dla włamania jest brak poszanowania dla „woli zabezpieczenia [rzeczy] przed innymi osobami”Tak rozumiana karta płatnicza może być porównana do elektronicznej karty umożliwiającej otwarcie pokoju hotelowego — zaś jej użycie bez zgody i wiedzy posiadacza jest identyczne w ocenie prawnej z wejściem do chronionego pomieszczenia.

Użycie karty zbliżeniowej przez sprawcę oznaczało przełamanie przeszkody elektronicznej chroniącej dostęp do rachunku bankowego. Niezależnie więc od wcześniejszego orzecznictwa (które jest różne), nie ma znaczenia czy złodziej mógł posłużyć się skradzioną kartą bez znajomości kodu PIN — podobnie jak nie ma znaczenia czy złodziej znalazł klucze do domu lub użył wykradzionych kodów dostępu. Przepis nie pozwala wszakże na zawężenie owego sposobu ochrony wyłącznie do środków materialnych, a także na przyjęcie, iż pojęcie „włamania” zależne jest od przeniknięcia złodzieja do chronionego pomieszczenia — wystarczy samo przełamanie zabezpieczeń.

Stąd też nie ma wątpliwości, iż bezprawne użycie karty płatniczej wymagające podania PIN-u może być uznane za kradzież z włamaniem — jednak sam w sobie numer PIN jest wyłącznie dodatkowym zabezpieczeniem. Kluczowym zabezpieczeniem jest sama w sobie konstrukcja karty płatniczej, która pozwala na dokonanie transakcji zbliżeniowych także bez wklepania kodu PIN — zatem przybliżenie karty do terminala przez osobę nieuprawnioną oznacza przełamania bariery elektronicznej w systemie bankowym, a czyn taki może być kwalifikowany jako włamanie.
Dla kwalifikacji jako kradzież z włamaniem nie ma też znaczenia, że fizycznie złodziej nie obejmuje w posiadanie pieniędzy, lecz wyłącznie dokonuje bezgotówkowej płatności, przyjmując towar czy usługę.

  • b52t

    I słusznie, i logicznie. I brawo do SN za ten wyrok.
    p.s. RedNaczowi gratuluję wypowiedzi (komentarza o algorytmach) dla mediów tradycyjnych. ;-)

  • Och, tamto już poszło? Temat łatwy nie jest, na szczęście jak się ma głowę na karku to… ;-)

  • sjs

    Też na początku uznałem ten wyrok za kontrowersyjny, ale później doszedłem do wniosku, że rzeczywistoście jest słuszny ponieważ kluczową rzeczą jest tu wcześniejsze przejęcie karty. Zastanawiam się natomiast czy jakbym dał komuś swoją kartę by coś kupił (pomijając regulaminy banków), a on kupił coś jeszcze bez mojej wiedzy to czy kwalifikacja byłaby taka sama, czy byłaby to zwykła kradzież?

  • IMHO oszustwo/wyłudzenie (art. 286 kk).

    BTW samo przejęcie (kradzież) karty to art. 278 par. 5 kk.

  • gordon.shumway

    Rozumowanie przyjęte przez SN do mnie dotarło, ale nie przekonało.
    Pytanie, czy wykładnia taka jest zgodna z pierwotnymi zamiarami ustawodawcy, który wyróżnił ten typ kradzieży, czy jest jedynie wypełnieniem nieco na siłę pustki legislacyjnej wobec nienadążania prawa za życiem.
    Bo pokonanie zabezpieczenia związane jest z jego uprzednim intencjonalnym i realnym stworzeniem przez poszkodowanego, a nie domniemywaniem jego istnienia przez sąd.

    Czy na pewno uzasadnione jest zrównanie czynu włamania fizycznego (czy nawet włamania z pokonaniem zabezpieczenia niematerialnego, ale istotnie utrudniającego dostęp np. PIN’u) z użyciem karty dla której to wspólnie bank i użytkownik ustalili kwotę 50zł jako na tyle nieistotną, że niewymagającą potwierdzenia nawet PIN’em?
    Jak dla mnie owe 50zł na karcie nie było jednak w żaden sposób zabezpieczone, a przynajmniej nie bardziej niż 50zł w portfelu skradzionym, czy też zgubionym.
    Równie dobrze możemy w opisanej sytuacji doszukiwać się znamion oszustwa czy poświadczenia nieprawdy (bo np. bank domniemał, że kartą posługuje się jej właściciel lub osoba przez niego upoważniona).

    Przy takiej interpretacji za chwilę trudno będzie sobie wyobrazić kradzież bez włamania – bo zawsze można przyjąć, że w intencji poszkodowanego zawsze jakieś niematerialne zabezpieczenie istniało.

  • Z drugiej strony dlaczego sprawca ma być traktowany pobłażliwie — tylko przez to, że zdecydował się na przełamanie zabezpieczenia, które zdaniem jego adwokata będzie mizerne?
    Doszłoby do tworzenia jakichś rankingów przez doliniarzy.

  • gordon.shumway

    No tak, ale chodziło mi przede wszystkim o zamazywanie granicy pomiędzy kradzieżą z włamaniem, a kradzieżą bez włamania bez uwzględnienia przyczyn dla których wyróżniono tą pierwszą, uznano za bardziej szkodliwą społecznie i określono zagrożenia wyższą karą.
    Bo to, że kara za kradzież z włamaniem jest potencjalnie surowsza wynika z jeszcze z czasów gdy włamanie było rozumiane wyłącznie jako przełamanie zabezpieczenia fizycznego.
    A obecna zmiana definicji włamania (rozszerzająca) w sposób dosyć nieprzemyślany wrzuca złodzieja płacącego skradzioną kartą za zakupy warte np. 30zł w inną przegródkę niż kradnącego 200zł z portfela.

  • Jeśli czytałeś całe orzeczenie, czy było tam coś, o celowości wykonywania transakcji mniejszych niż 50zł, by właśnie nie aktywować tego zabezpieczenia?

    Bo w sumie, mógł bym się wejść na cudzą posesję wykorzystując taflę szkła/plexi, by nie wzbudzić czujki ruchu. Pytanie, czy ja wtedy pokonałem zabezpieczenie elektryczne, czy tylko je oszukałem?

  • Ale zaraz, jak to inną przegródkę. Przecież kradnący z portfela przełamuje barierę w postaci zatrzasku na przegródce z pieniędzmi – a więc włamanie. :)

  • 50 złotych pojawia się tylko przy rozważaniach o istocie numeru PIN:

    (…) możliwe jest aprobowanie utrwalonego już w orzecznictwie i niekwestionowanego w piśmiennictwie poglądu,
    że transakcje bankowe wymagające podania PIN-u uznawane są za kradzież z
    włamaniem (por. np. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 25 lutego 2014 r., IV
    KK 42/14, niepubl.) i to nie tylko te dotyczące podjęcia pieniędzy z bankomatu jako
    surogatu pomieszczenia, ale i te polegające na płatności zbliżeniowej w kwotach
    przekraczających 50 zł, co – bez konieczności dodatkowego dowodzenia – jest
    również możliwe. Nasuwa się więc pytanie, czymże jest ów kod PIN wskazywany w
    ugruntowanym i niekwestionowanym również przez skarżącego orzecznictwie jako
    zabezpieczenie, którego przełamanie utożsamiane jest z włamaniem w rozumieniu
    art. 279 § 1 k.k.? W ocenie składu Sądu Najwyższego rozpoznającego niniejszą
    sprawę jest oczywiście istotnym zabezpieczeniem dostępu do środków
    zgromadzonych przez właściciela karty płatniczej, ale zabezpieczeniem
    dodatkowym. Tym pierwotnym bowiem jest konstrukcja karty płatniczej, która
    zawiera mikroprocesor umożliwiający dokonywanie wszelkich transakcji, w tym
    również zbliżeniowych, bez użycia kodu PIN. Przybliżenie karty płatniczej do
    terminalu skutkuje przedostaniem się do rachunku bankowego właściciela karty,
    dochodzi zatem do przełamania bariery elektronicznej w systemie bankowej
    płatności bezgotówkowej. Jeżeli czyni to osoba nieuprawniona, która weszła w
    posiadanie karty wbrew woli jej właściciela, w celu dokonania płatności za
    określony towar lub usługę, dokonuje kradzieży z włamaniem.

  • To jest takie “statutory rape”…
    (Dobrze, że prawo nie jest oparte na precedensach, bo właśnie pojęcie włamania zostało interesująco rozszerzone ;) )

  • No więc właśnie: czy pojawianie się nowych techniki i technologii (i związanych z tym nowych przedmiotów) nie może przewartościowywać pewnych pojęć?

    Przepis brzmi „kto kradnie z włamaniem” — ale przecież samo włamanie nie jest nigdzie zdefiniowane. To, że w 1969 r. (a pewnie i wcześniej) kojarzyło się z otwarciem drzwi lub okna na pasówkę lub w inny sposób, nie oznacza, że dziś „włamanie” musi wyglądać tak samo.

  • Lukas

    A czym się to włamanie różni od „włamania” przez otwarcie portmonentki i wyjęcie z zamiarem przywłaszczenia kilku monet?

  • Magic

    Włamanie oznacza, że oprócz zabrania rzeczy – zniszczono np zamek- i właściciel poniusł dodatkowe straty poza stratą ukradzionej rzeczy.
    Dlatego większa kara.

  • Nie, „włamanie” nie jest funkcją szkody w postaci uszkodzenia rzeczy — nieprzypadkowo używa się tego pojęcia w odniesieniu do włamania do systemów IT, które przecież nie muszą polegać na niszczeniu czegokolwiek (lecz wyłącznie na przełamaniu).

  • Magic

    Przełamane zabezpieczenia, czy to fizyczne czy informatyczne, trzeba naprawić. Żeby kolejny złodziej nie mógł wejść bez włamania. Taka naprawa to dodatkowy koszt – co najmniej organizacyjny.
    Przy innym podejściu – obniżając karę za kradzież bez włamania dyscyplinujemy potencjalne ofiary – żeby nie zostawiały dóbr na wierzchu. A czym różni się zostawienie karty zbliżeniowej od zostawienia pieniędzy na widoku?

  • Ale dlaczego chcesz dyscyplinować ofiary? Na starych amerykańskich filmach widać, że kierowcy nie zamykali drzwi w autach…

    (BTW w Donovalach widziałem… zegarek leżący w publicznym miejscu. Nie wiem czy to był test lub ukryta kamera, ale przypomniały mi się anegdoty o Szwecji z l. 50-tych).

  • Usher

    Niekoniecznie oszustwo czy wyłudzenie, bo trzeba by udowodnić, że sprawca od razu miał taki zamiar. Obrona pewnie będzie wyglądała tak, że sprawca szedł z zamiarem dokonania zakupów, a dopiero podczas pobytu w sklepie dokonał dodatkowego zakupu impulsowego – bo nie mógł się oprzeć promocji. To kwalifikuje się chyba jako sprzeniewierzenie czy przywłaszczenie…

  • Magic

    To prawo – różnicujące kradzież z włamaniem i bez – dyscyplinuje. Ja bym nie różnicował – zabrałeś co nie twoje – to bez znaczenia czy przełsmując czy nie przełamując – kara powinna być taka sama.

  • Przepis dyscyplinuje sprawców, i bardziej opłaci się ukraść bez włamania, niż z włamaniem. I o to chodzi. Taka jest m. in. rola miarkowania kar. Aby na przykład ten co zgwałcił, nie miał motywacji, żeby też zabić, jeśli kara by była taka sama. A z omawianym orzeczeniem SN nie zgadzam się.

  • Postać kwalifikowana przestępstwa zawsze wynika z negatywnej oceny większego nasilenia „potrzeb” sprawcy — jeśli ukradł to ma -50 pkt, ale jeśli w tym celu się wysilił (przyniósł sprzęt, przemyślał rozwiązanie, sforsował jakieś zabezpieczenie), ma -100 pkt.

  • Być może czas poczekać na orzeczenia odnoszące się do przełamania różnych „schowków RFID” ;-)

  • “- Dużo też pan miał roboty z przetrąceniem tej płyty marmurowej? – zapytał Szwejk okazując duże zainteresowanie. – Czy może przetrącił ją pan od jednego zamachu?
    – Od jednego – odpowiedział inteligentny pan.
    – W takim razie jest pan zgubiony – rzekł Szwejk w zamyśleniu. – Dowiodą panu, że pan się do tego przygotowywał pilnym ćwiczeniem. ”

  • cxrewzre crexzexz

    Moze troszke nie w temacie ale w zwiazku z pewnym jego fragmentem. Mianowicie mam na mysli:”istotą włamania nie jest przejście fizycznej przeszkody chroniącej dostępu — kluczowe dla włamania jest brak poszanowania dla „woli zabezpieczenia [rzeczy] przed innymi osobami” . Więc jak to jest z domofonami, wiele bloków ma w ten sposob zabezpieczony dostep do klatek schodowych, jednak droga do pracy w poniedzialek rano to pole minowe aby nie wdepnac w odchody lub mocz, o petach i butelkach nie wspominajac, czy takie przejscie fizycznej przeszkody nie jest wlamaniem ??