Sąd zgubił pismo z innego sądu — czy to może naruszać dobra osobiste strony postępowania?

Z cyklu zabili go i uciekł: czy (niezbicie stwierdzona) przewlekłość postępowania może oznaczać naruszenie dóbr osobistych — zwłaszcza jeśli w toku postępowania skargowego sąd mówi, że zgubił papiery? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 17 marca 2017 r., sygn. akt I ACa 1589/16).

Osadzony w zakładzie karnym uczestnik postępowania o nabycie spadku miał być słuchany w drodze pomocy prawnej przed sądem właściwym ze względu na miejsce pobytu. Odezwa skierowana do sądu gdzieś się zapodziała, zatem mężczyzna złożył skargę na przewlekłość postępowania. W toku postępowania prezes sądu napisał, że miało miejsce zagubienie odezwy, zatem skarga została uwzględniona, a mężczyźnie przyznano 2 tys. złotych odszkodowania…

…ale ponieważ powód zinterpretował „zagubienie odezwy” jako wykręt dla uniknięcia odpowiedzialności za zgubienie akt — złożył pozew o ochronę dóbr osobistych (godności, czci, prawa do sprawiedliwego rozpoznania i załatwienia sprawy oraz uczciwego procesu), żądając od Skarbu Państwa m.in. 30 tys. złotych zadośćuczynienia oraz przeprosin od prezesa sądu („Prezes Sądu Rejonowego (…) przeprasza pana (…) za działanie na jego szkodę”. 

Sąd prawomocnie oddalił powództwo: po pierwsze powód nie wykazał w jaki sposób złożenie oświadczenia o zagubieniu odezwy naruszyło jego dobra osobiste (obowiązek taki wynika z art. 24 par. 1 kc). Wypowiedź odnosi się do błędu popełnionego przez sąd, nie do osoby powoda, zarazem uwzględnienie skargi na przewlekłość postępowania nie oznacza, że doszło do naruszenia czci powoda.

Zakwestionowana wypowiedź miała miejsce w piśmie procesowym, a przecież taktyka procesowa może nawet obejmować oświadczenia podważające wiarygodność strony przeciwnej, pod warunkiem, że nie odbiegają od przedmiotu sprawy, nie polegają na bezpośredniej agresji w przeciwnika procesowego i nie zawierają sformułowań obelżywych lub wulgarnych. Takie wypowiedzi skierowane pod adresem przeciwnika procesowego uważa się za okoliczność wyłączającą bezprawność ewentualnego naruszenia dóbr osobistych — które jednak w tym przypadku w ogóle nie miało miejsca.

Sprawa przegrana oznacza zwrot kosztów procesu: łącznie za obie powód zwraca Skarbowi Państwa około 7 tys. złotych — ale Skarb Państwa wypłaca adwokatowi, który prowadził sprawę, prawie 8,5 tys. złotych brutto tytułem wynagrodzenia za nieopłaconą pomoc prawną udzieloną z urzędu.

  • Magic

    Sąd, ani swoim działaniem, ani zaniechaniem, ani -tym bardziej- niedbalstwem nie jest w stanie naruszyć dóbr osobistych. To prawo tak stare i mocne jak prawo Archimedesa.

  • Myślę, że po części jest to efektem trzymania się w ryzach.

    Chociaż „znałem” jedną sędzinę z Wrocławia, myślę, że często była bliska (ciekawe, że zawsze dotyczyło to powoda — nigdy pozwanego).

  • Katarzyna Kamińska

    jak dla mnie taka sytuacja jest niedopuszczalna, żeby w Sądzie cokolwiek ginęło!