Czy „bierz go!” i „pilnuj!” to szczucie psem człowieka?

Prace legislacyjne nad zaostrzeniem „psich” wykroczeń trwają — jednak czym właściwie jest „szczucie psem” człowieka? Czy wywołanie u psa agresji — „bierz go!” oraz „pilnuj!” — bez pogryzienia pokrzywdzonego wystarczy do zakwalifikowania działania przewodnika psa jako wykroczenia z art. 108 kw? (wyrok Sądu Rejonowego w Brzeg z 5 listopada 2015 r., sygn. akt II W 418/15).


szczucie psem

Szczucie psem człowieka może polegać także na wydaniu komend powodujących agresję u psa (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Biegnący wzdłuż wału przeciwpowodziowego zobaczył naprzeciwko dwóch mężczyzn (ojca i syna) z luźno biegającym psem rasy amstaff. Zawołał, by zapiąć zwierzę na smycz, ale przewodnik się zaśmiał i wydał komendę „bierz go!”, na co pies ruszył pędem w kierunku biegacza; kiedy psa dzieliło kilka metrów od biegacza, nastąpiła komenda „pilnuj!”, na co pies zatrzymał się w odległości 2 metrów od niedoszłej ofiary (nadal agresywnie warcząc). Mężczyzna wyjął telefon i zadzwonił po policję, ale sprawca nie czekał, lecz się oddalił. (Co ciekawe pokrzywdzony spotkał go dopiero nazajutrz w innym miejscu i wezwał policję.)

Właścicielowi psa zarzucono popełnienie dwóch wykroczeń: spacer bez smyczy, co zakwalifikowano jako niezachowanie zwykłych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia (art. 77 kw) oraz szczucie psem człowieka (art. 108 kw).

Zdaniem obwinionego odpowiedzialność za zdarzenie ponosił wyłącznie biegacz, który zachowywał się dziwnie („jak pozorant”) bo tak pies mógł odczytać zasłonięcie się plecakiem, więc być może ze strachu sprowokował psa do agresji. Zaprzeczył, iżby spuścił amstaffa ze smyczy, a tym bardziej izby dopuścił się szczucia psem spotkanego mężczyzny.

Sąd uznał obwinionego winnym obu wykroczeń i orzekł karę grzywny w wysokości 200 złotych: skoro pies biegał swobodnie, sprawcy można zarzucać popełnienie wykroczenia z art. 77 kw (mam nadzieję, że sąd uwzględnił lokalne regulacje — o tym w uzasadnieniu nie ma słowa). Natomiast wydanie psu komend wywołujących atak — zarówno „bierz go!”, jak i osaczającego „pilnuj! — oznacza, że działał w zamiarze bezpośrednim poszczucia psem biegacza.

Co ciekawe — ciekawe dla tych P.T. Czytelników, którzy uważają, że zawsze rację ma ten, kto ma świadka — sąd nie dał wiary zeznaniom syna obwinionego (bo z oczywistych przyczyn bronił ojca, a w dodatku użył słowa „pozorant”, czego nastolatek nie powinien mówić (!) — natomiast całkowicie wiarygodne okazały się logiczne i wewnętrznie spójne zeznania pokrzywdzonego (strażaka z zawodu).

Q.E.D.

  • Mariusz Herich

    Morał? Chodzić wszędzie z włączoną kamerką.

  • leśniczy

    E, tam. Morał brzmi: nosić zgodnie z warunkami pozwolenia i strzelać do amstafów zanim się zatrzymają w odległości 2 metrów.

  • b52t

    a czemu zwierzę winne, że ma właściciela-debila (niepoprawny politycznie i nieużywany zwrot medyczny)?

  • Podpowiedź o tyle słaba, że pozwolenie w Polsce bardzo trudno dostać i mało kto posiada.

  • Mariusz Herich

    Teoretycznie masz rację, ale jak mnie pies zaatakuje to będę bił psa, a nie właściciela. (Właściciela potem)

  • b52t

    W tym sensie to ma sens.

  • właśnie. Lepiej strzelać do właściciela.

  • b52t

    Zaiste zwinne to zdanie, pokazujące jak myślą niektórzy ludzie. Jednie grabarze będą się cieszyć z wprowadzenia wolności posiadania broni w Polsce.