Tatry Zachodnie — spacer Jamnícką doliną z psem

Szwendanie się z psem po Tatrach ma tę dobrą stronę, że można dogłębniej poznać doliny, na które być może w przeciwnym wypadku człowiek nie zwróciłby uwagi. A to trudności na szlaku za poważne na psie łapy, a to za gorąco dla zwierzaka — albo po prostu trzeba nieco odsapnąć, a przecież nie ma lepszego relaksu niż spacer dolinką. W ten właśnie sposób wybraliśmy się na przechadzkę Jamnícką doliną — od ujścia Úzkej doliny aż po Vyšné Jamnícke pleso (link do mapki poglądowej w serwisie Mapy.cz).

Plan był prosty: idziemy ile się da do góry, a jeśli pogoda pozwoli (czyt.: nie będzie zbyt duszno i gorąco), aspiracje mogą rosnąć.


Tatry Zachodnie psem Jamnícka

Ciepło, duszno, gorąco… psu w dwójnasób (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Úzka dolina jest nie tylko wąska, ale i krótka — to przecież tylko końcówka Jamnícką i Račkovejpoczątkowo lasem wzdłuż Jamnickiego potoku; później — już po rozejściu ze szlakiem prowadzącym Doliną Raczkową — także przez ten sam, ale już mocno eksploatowany przez drwali (w pewnym miejscu stoi coś, co przypomina wyciąg do ściągania pni ze zboczy, straszne miejsce). Po kilku kwadransach marszu docieramy do nieco ciekawszych rejonów — bo na mój gust ciekawe rzeczy zaczynają się od Útulni pod Pustým. (Ta koliba to kolejny dowód, obok mijanych na szlakach całych rodzin z wypchanymi plecakami, że Słowacy naprawdę kochają swoje góry i się z uczuciem tym nie czają.)


Útulna pod Pustým

Útulna pod Pustým (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Dalej mijamy Rázcestie pod Smrekom, gdzie odbija szlak na Žiarske sedlo (kilkanaście lat temu spędziłem kilka dni w Žiarskiej chacie, skąd właziło się na te wszystkie Barańce, Banówki i Rohacze), my jednak przemy prosto, szlakiem niebieskim. Przy Rázcestiu pod Hrubým vrchom rzut oka na niebo i zegarek… już za późno (i cały czas za gorąco, co widać po psim pysku) na desant ku Raczkowej przełęczy. Trzeba się trzymać pierwotnych planów — jeśli mowa była, że idziemy Doliną Jamnicką do Jamnickich Stawów, to tak ma być.


Tatry Zachodnie psem Jamnícka

Mijamy Nižné Jamnícké pleso, w tle majaczy Ostrý Roháč (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Nižné Jamnícke pleso (1730 m n.p.m.) to dobre miejsce na nakarmienie psiaka, co automatycznie oznacza 45 minut odpoczynku (tyle pies musi poleżeć po jedzeniu, żeby nie stała się mu krzywda). Dookoła świszczą świstaki, w górze ostrzy się Ostrý Roháč, po przeciwnej stronie Hrubý vrch i Jakubina, gdzieś dalej dostrzegamy Bystrą.

Tymczasem polepszyła się pogoda (tj. zrobiło się chłodniej i nawet ździebko pokapało), zatem postanawiamy drapać się w górę — gdzie czeka na nas Vyšné Jamnícke pleso (1840 m n.p.m.). Idzie się nam tak dobrze, że zaczynamy kombinować — skoro jesteśmy już tutaj, to przecież z Jamníckiego sedla będą lepsze zdjęcia (oba stawy w kadrze), a jeśli bylibyśmy tam, to przecież mamy tylko parę kroków na Wołowiec, skąd…


Tatry Zachodnie psem Jamnícka

Wypoczęci, uśmiechnięci — w górę! w górę! (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Całe szczęście, że przyszedł rozum do głowy: przed nami wszakże prawie dziesięć kilometrów zejścia, zatem zamiast zdobywania Wołowca — marsz na dół. Decyzja była o tyle łatwiejsza, że znów zrobiło się duszno i parno… z czasem wyszło, że wybór był trafny, bo w połowie drogi zaczęło nieźle grzmieć za naszymi plecami, a w samej końcówce okropnie lunęło. Tym razem mieliśmy więcej szczęścia niż rok temu, bo w aucie byliśmy po kilku minutach (ale kilometry w strugach wody — lejącej się z nieba i spod kół — też robią wrażenie…).


Tatry Zachodnie psem Jamnícka

Jeszcze jeden rzut oka na Niżni Jamnicki Staw. Kuata wydaje się nieco zdumiona („to ja wlazłam aż tutaj?”) (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Pamiętam, że swego czasu — kiedy błąkałem się po Tatrach znacznie częściej i może ambitniej — właściwie interesowały mnie tylko granitowe piki Tatr Wysokich. Niższe, spokojniejsze, niesprzyjające uderzeniom adrenaliny Tatry Zachodnie wydawały mi się pewnego rodzaju stratą czasu… (dopiero nieco później poszedłem na Rohacze, ale to przecież tylko wyjątek potwierdzający regułę).

Na szczęście — biorąc pod uwagę uprzejmość słowackiego ustawodawcy (por. „W Tatry słowackie z psem? Jakim cudem??! — Zákon o ochrane prírody a krajiny w subiektywnej ocenie okiem polskiego prawnika”) — dziś dochodzę do przekonania, iż Tatry Zachodnie są idealne na długie i emocjonujące wędrówki z psem. Długie, obfitujące w przepiękne widoki doliny, pozbawione trudności szlaki prowadzące na ciekawe wierzchołki — czego właściwie chcieć więcej?


Tatry Zachodnie psem Jamnícka

Nie będzie Wołowca, o Ostrym Rohaczu pies może co najwyżej pomarzyć… Powrót to przecież kolejne 10 km dla zmęczonych łapek (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Wychodzi na to, że od gór jestem poważnie uzależniony — wakacje w innych okolicach wydawałyby mi się stratą czasu (!), zaś zaliczywszy przecież tego lata nawet ze dwa (niedługie) wypady w piaszczyste lasy okolic Grabowa nad Prosną… nie poświęciłem im nawet pół zdania na łamach „Czasopisma”.

Tym razem výlet w Západné Tatry był tylko epizodem — odpoczynkiem po Ďumbierze (szczerze mówiąc byliśmy na nim dzień wcześniej) i interludium przed Veľką Fatrą (wkrótce relacja) — jednak coś mi świta, że to nie koniec miłych łazęg z psem w Tatrach Zachodnich.


Tatry Zachodnie psem Jamnícka

Tatry Zachodnie z człowiekiem to dla psa parówka z masłem (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Czego sobie i P.T. Czytelnikom — zwłaszcza tym nieprzekonanym do idei, że wędrowanie po górach z psem u boku jest wspaniałe — serdecznie życzę.