Upublicznienie nazwiska ex-pracownika w materiałach promocyjnych pracodawcy

Czy pracodawca, który upublicznił nazwisko byłego pracownika — w materiałach opracowanych i opublikowanych w czasie jego zatrudnienia — i nie usuwa tych danych po zakończeniu zatrudnienia, ryzykuje zarzut naruszenia dóbr osobistych? I czy można wówczas mówić, że taki przedsiębiorca czerpie korzyści z wykorzystywania danych osobowych? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 9 lutego 2017 r., sygn. akt I ACa 2285/15).

Ex-pracownik banku poczuł się urażony tym, iż jego były pracodawca nadal — przez kilka miesięcy po zwolnieniu z pracy — posługuje się jego imieniem i nazwiskiem w rozpowszechnianych materiałach sprzedażowych. Działanie to miało wprowadzać w błąd klientów i opinię publiczną, a także utrudniać kontakt potencjalnych klientów z bankiem.

W powództwie o ochronę dóbr osobistych (imienia i nazwiska oraz reputacji) zażądał m.in. 306 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia (liczonego jako „równowartość utraconych korzyści za okres 12 miesięcy”), przeprosin (utrzymywanych przez 360 dni na stronie głównej banki, a także w adwords, na określone słowo kluczowe (!) oraz w dwóch drukowanych dziennikach), usunięcia wszelkich materiałów, w których bank posługuje się danymi osobowymi powoda — a także zwrotu kosztów „formalnego udokumentowania działalności pozwanego w zakresie naruszania dóbr osobistych osób nie będących pracownikami pozwanego” (? — jak rozumiem chodzi o poniesione przez powoda wydatki na „prywatne śledztwo” prowadzone przez powoda).

Zdaniem banku powództwo było bezzasadne — materiały (prezentacje z konferencji) miały charakter archiwalny i były zamieszczone wyłącznie jako relacje z wydarzeń, nie mają charakteru promocyjnego, nie są elementem aktualnej oferty. Ich powstanie ma natomiast związek z (wcześniejszym) wykonywaniem przez powoda obowiązków w ramach stosunku pracy. (W uzasadnieniu można znaleźć okruszki w postaci imienia i nazwiska powoda, zaś wrzucenie tych danych w wyszukiwarkę pozwala potwierdzić ową tezę.)

Sąd prawomocnie oddalił roszczenia: umieszczenie imienia i nazwiska w kontekście projektów, w których powód brał udział, a następnie udostępnienie takiego dokumentu w internecie nie narusza dóbr osobistych człowieka. Pracodawca ma prawo ujawnić tożsamość pracownika jeśli jest to usprawiedliwione zadaniami pracownika i jest niezbędne, oraz nie narusza praw i wolności pracownika (wyrok SN z 19 listopada 2003 r., I PK 590/02). Skoro zatem dokumenty dotyczą okresu, kiedy powód pracował w banku — bank miał prawo informować wszystkich zainteresowanych, w sposób ogólnie dostępny, o swoich przedsięwzięciach, zarazem zakres obowiązków pracowniczych powoda usprawiedliwiał posłużenie się jego danymi osobowymi w treści tych materiałów.

Nietrafnym był nawet argument, iż bank czerpie korzyści z wykorzystywania personaliów powoda, które są niepowtarzalne (sic!) — jest to bowiem wyłącznie subiektywne wrażenie powoda, zaś ocena naruszenia dóbr osobistych zmusza do zastosowania obiektywnych kryteriów i ocen.

Zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem nazwisko oraz imię określające tożsamość osoby fizycznej są dobrami powszechnymi w tym znaczeniu, że istnieje społeczna zgoda na posługiwanie się nimi w życiu urzędowym, pracowniczym, towarzyskim, handlowym itp., zaś użycie w publicznym obrocie imienia nazwiska człowieka zgodnie z regułami społecznymi nie może być uznane za bezprawne lub naruszające dobra osobiste.

Działanie takie nie prowadzi do naruszenia dobra osobistego w postaci czci (reputacji) powoda — obiektywnie rzecz ujmując informacja o zatrudnieniu w banku nie ma negatywnego wpływu na wyobrażenie o własnej wartości oraz na szacunek okazywany przez otoczenie, nawet jeśli zdaniem zainteresowanego opisywane projekty nie zakończyły się sukcesem.

  • b52t

    Musieć to był handlowiec. To są wyjątkowi ludzie.

  • Borek

    Gdyby sąd uwzględnił w jakimkolwiek stopniu powództwo to chyba spora grupa Janów Kowalskich by się zgłosiła po swoje. ;)

  • Odpada argument niepowtarzalności personaliów…
    …który nb. coś (kogoś) mi przypomina ;-)

  • RG

    Źle stanął i go tłuką, mógł chłop jeździć … A jakby zaczął od prawa do zapomnienia i pogonił ich w związku z brakiem zapomnienia – nie byłoby lepiej Panie rednaczu ?

  • b52t

    A jak ktoś jest „z twarzy podobny zupełnie do nikogo”?

  • To za parę miesięcy dopiero. Jednak nawet art. 17 RODO nie mówi o prawie do bycia zapomnianym jako o prawie bezwzględnym (jest tam sporo „jeżeli” i troszkę „nie mają zastosowania”).

  • Ach, gdyby rzecz dotyczyła twarzy… zalecałbym pewnie bombardowanie Fejsbóczka własną fizys i podkreślania zindywidualizowanego charakteru jej.

  • b52t

    Żeby sprawić, że ktoś niepodobny do nikogo stał się podobnym do siebie?
    A fejski to chyba dzisiaj za mało, teraz chyba insta, snap. ;-)

  • Lubię czasem zajrzeć na tego Instagramka ;-)

    https://www.instagram.com/ruffwear/