Współsprawstwo przy kolizji na rondzie

A skoro kilka dni temu P.T. Czytelników tak poruszyło zagadnienie włączania migacza na rondzie — dziś kilka zdań o tym czy przeciskanie się samochodów w korku na skrzyżowaniu o ruchu okrężnym może być zakwalifikowane jako współsprawstwo przy kolizji na rondzie? — przez co odpowiedzialność za wykroczenie poniosą obaj uczestnicy kolizji (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Olsztynie z 28 czerwca 2017 r., sygn. akt IX W 1708/17).


Współsprawstwo przy kolizji na rondzie

Rondo, deszcz, zakręt — na polskich kierowców czyha mnóstwo niebezpieczeństw (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sprawa dotyczyła współodpowiedzialności kierowców za kolizję przy zmianie pasa na rondzie: kierujący autem marki H. wjechał na zielonym świetle na skrzyżowanie, ale ze względu na zator zatrzymał się pod sygnalizatorem. W tym samym czasie przeciskający się w korku kierujący samochodem marki A. zmieniał pas (z prawego na środkowy), zatrzymując się po skosie (lewy przód na pasie środkowym, tył na pasie prawym). Manewru tego nie zauważył kierowca auta na H., który ruszając uderzył narożnikiem prawego zderzaka w lewe przednie koło A.

art. 22 ust. 4 pord
Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas z prawej strony.

Policja zakwalifikowała zdarzenie następująco:

  • kierowca samochodu H.: niezachowanie szczególnej ostrożności przez to, że wjechał na skrzyżowanie pomimo braku możliwości kontynuowania dalszej jazdy oraz brak bezpiecznego odstępu od omijanego pojazdu A. — co zostało zakwalifikowane jako współprzyczynienie się do zdarzenia i spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym (art. 86 par. 1 kw i art. 97 kw w zw. z art. 23 ust. 1 pkt 2 pord i art. 25 ust 4 pkt 1 pord);
  • kierowca samochodu A.: niezachowanie szczególnej ostrożności podczas wykonywania manewru zmiany pasa ruchu i nie ustąpienie pierwszeństwa przejazdu H., przez co doprowadził do zderzenia — co zostało zakwalifikowane jako współprzyczynienie się do zdarzenia i spowodowanie zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym (art. 86 par. 1 kw w zw. z art. 22 ust. 4 pord).

Kierowca H. bronił się wskazując na korek: wjechał na skrzyżowanie, z którego nie mógł zjechać, kolizji nie zauważył. Zdaniem A. winę ponosił ten z H., który miał zjeżdżać z górki na czerwonym, a pasa nie zmieniał (więc nie mógł zajechać drogi H.).

art. 25 ust. 4 pkt 1 pord
Kierującemu pojazdem zabrania się: wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma miejsca do kontynuowania jazdy

Sąd uznał winę obu kierowców i nałożył grzywnę po 300 złotych: zielone światło nie zezwala na wjazd za sygnalizator, jeśli nie ma możliwości opuszczenia skrzyżowania (to o H.). Oznacza to, że samochód blokował wjazd na skrzyżowanie, jednak nie oznacza, że A. mógł przeciskać się ze swojego pasa na pas, którym jechał H. — należy bowiem zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi, który już na tym pasie się porusza. Skoro już jednak A. się przeciskał, obowiązkiem H. było zatrzymanie pojazdu lub ominięcie przeszkody w bezpieczny sposób, czego nie uczynił.

art. 86 par. 1 kw
Kto, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym,
podlega karze grzywny.

Skoro zatem „obaj obwinieni naruszyli zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym i obaj mając możliwość uniknięcia zderzenia, nie podjęli odpowiednich decyzji, a co za tym idzie manewrów, które uchroniłyby ich przed zderzeniem”, można uznać obu obwinionych winnymi wykroczenia określonego w art. 86 par. 1 kw.

Nie można przy tym powoływać się na naruszenie zasad ruchu drogowego przez drugiego ze współsprawców: zasada ograniczonego zaufania (art. 4 pord) zwalnia osobę postępującą prawidłowo tylko wówczas, gdy nie mogła ona działania drugiego uczestnika ruchu zauważyć lub przewidzieć, a ponadto jeśli dostrzegając przekroczenie lub je przewidując, zrobiła wszystko, co było możliwe w danej sytuacji, aby zaistniałemu niebezpieczeństwu przeciwdziałać (prawidłowość manewrów obronnych), lub też jeśli nie była w stanie dostosować swego zachowania do powstałych warunków. Tymczasem w tej sytuacji obaj kierowcy nie dostosowali się do panujących warunków oraz naruszyli przepisy ruchu drogowego.

Q.E.D.

  • Mariusz Herich

    A co w sytuacji kiedy skrzyżowanie jest spore, wjeżdżając na nie samochody przede mną jadą, żeby po chwili się zatrzymać, a ja nagle zostaję zmuszony do zatrzymania się na środku skrzyżowania. Przecież nie mogę stać przed światłami czekając aż całe skrzyżowanie (np. 4 samochody się na nim mieszczą) będzie puste, bo mnie zlinczują.
    I drugie moje pytanie – ilu kierowców wie o tym przepisie „oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas z prawej strony.”? Wielokrotnie musiałem „uciekać” z pasa w trakcie zmiany, bo ktoś z lewej strony też zmieniał pas.

  • Mariusz Herich

    „(…) deszcz, zakręt — na polskich kierowców czyha mnóstwo niebezpieczeństw” – idealne podsumowanie. Dla wielu polskich kierowców deszcz albo zakręt to prawdziwe niebezpieczeństwo.

  • Mike

    największym niebezpieczeństwem są drogi ;-)

  • a nie sami kierowcy?

  • Borek

    A skąd, kierowcy są przecież perfekcyjni – ze mną jako tym najlepszym, khe khe. ;)

  • Niewątpliwie jeśli jest jakaś nagła sytuacja — wszyscy jadą, ale raptem się zatrzymują — nie można mówić o naruszeniu w.w. zakazu. Co innego jeśli wszyscy się ślimaczą, a każdy się wślimacza na środek skrzyżowania — z góry wie, że i tak nie pojedzie dalej.

    O tym, że zmieniając pas też stosuje się zasadę prawej ręki — czyli nie tylko uważam na tych, którzy nim jadą, ale i na tych, którzy od prawej zmieniają do środka (czyli przepis stosuje się na przynajmniej 3-pasmówkach) — mam nadzieję, że wiedzą wszyscy kierowcy ;-)

  • Do tego wszyscy jesteśmy ekspertami w zakresie zarządzania ruchu i audytorem BRD.

  • Z góry wie … skąd ma z góry wiedzieć? Brak danych do oceny czy wślimaczenie pozwoli opuścić skrzyżowanie w zmianie świateł czy nie.

    Nie wślimaczy się, to obniży przepustowość skrzyżowania ze 2x, wślimaczy się, ryzykuje że na skrzyżowaniu zostanie.

  • bo jest korek

  • O to właśnie chodzi!

  • Borek

    Jak to skąd ma z góry wiedzieć? Oczy ma z przodu? Ma, to niech patrzy co się dzieje za skrzyżowaniem.

  • padam. Jechałeś kiedyś w korku?

  • Borek

    Jeżdżę regularnie, dlaczego pytasz? Z góry odpowiadam na trzy potencjalne pytania, może oszczędzę trudu – tak, zawsze widzę czy będę mógł opuścić skrzyżowanie; nie, nie wjeżdżam jeżeli widzę że nie opuszczę skrzyżowania w ciągu kilkunastu sekund; tak, trąbię na ludzi którzy stoją w poprzek bo nie dali rady zjechać, a ja mam właśnie zielone i blokują mi przejazd.

    Swego czasu stołeczna policja groziła, że za takie blokowanie skrzyżowań będą bez skrupułów nakładać maksymalne mandaty. Mieszkałem wtedy i jeszcze późniejsze dwa lata w stolicy, stałem w niezliczonych korkach i nigdy nie widziałem choćby jednego radiowozu, więc…

  • widze, że nie ma sporu. Nieporozumienie

  • We Wrocławiu (lata temu) była taka akcja, trwała może miesiąc — w każde popołudnie policjant stał na każdym skrzyżowaniu i „upychał”. Nie wiem czy lepili mandaty, ale cyrk był niezły.

    Kierowcy się chyba przyzwyczaili do takich zachowań. Mnie to dziwi, bo ludzie najłatwiej się przyzwyczajają do dziwnych rzeczy (np. długi sznurek na prawym i nikogo na lewym „niknącym” — bo to przecież „buractwo” podjechać do przodu lewym).

    Ostatnio też widziałem ciekawy przypadek: przystanek tramwajowy (tzw. „wiedeński”), drzwi otwarte — babka pruje Fabią, nie myśli ani o tym, że przecież ktoś może jeszcze wysiadać, ani o tym, że naruszenie zakazu z art. 26 ust. 6 pord to też wykroczenie (ale za to jest tylko 100 zł — IMHO to jest bardzo podobne do omijania pojazdu przepuszczającego pieszego na przejściu, za co jest 500 zł).