Czy ex-sędzina TK, która zrzekła się stanowiska, może żądać ponownego dopuszczenia do orzekania?

News dnia wczorajszego to oczywiście informacja o tym, że Lidia Bagińska cały czas się stara o odzyskanie stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego . Sprawdziłem i… — rzeczywiście: jest taka sprawa.
Dziś zatem, nieco w ramach rozweselenia P.T. Czytelników kilka zdań o tym czy były sędzia TK może domagać się „przywrócenia” na zajmowane stanowisko — z którego sam zrezygnował — oraz czy taki spór w ogóle wchodzi w zakres kognicji sądownictwa administracyjnego (postanowienie WSA w Warszawie z 21 lipca 2017 r., II SAB/Wa 182/17).

Orzeczenie wydano ze skargi Lidii Bagińskiej (ex-sędziny TK, która zrzekła się stanowiska w kilka dni po zaprzysiężeniu w 2007 r., ale jakiś czas później cofnęła oświadczenie o zrzeczeniu (sic!), która zwróciła się do Trybunału z wnioskiem o „udzielnie informacji dotyczącej podjętych przez Trybunał Konstytucyjny działań w związku ze złożeniem oświadczenia o cofnięciu oświadczenia o zrzeczeniu się stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego”.

Zdaniem skarżącej uchwała Zgromadzenia Ogólne Sędziów TK o wygaśnięciu jej mandatu została podjęta z naruszeniem prawa, albowiem wzięli w niej udział sędziowie wybrani w głosowaniu łącznym, a przecież zgodnie z art. 194 Konstytucji RP członków TK należy wybierać indywidualnie, por. „Zbigniew Ziobro skarży łączny wybór 3 sędziów TK z… 2010 r. Czy to wstęp do próby usunięcia ich z urzędu?”).
(Na marginesie: w uzasadnieniu postanowienia jest straszne poplątanie dat, ale jakoś można się przez to przebić.)

W konsekwencji po upływie kadencji Andrzeja Rzeplińskiego (w grudniu 2016 r.) to ona powinna była zostać dopuszczona do pełnienia obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego (sic!). Ale TK jej wniosku w tej sprawie nie rozpoznał, nie zareagował także na wezwanie do usunięcia naruszenia prawa poprzez nierozpoznanie sprawy — zatem Lidia Bagińska złożyła skargę na bezczynność, wnosząc o zobowiązanie Trybunału Konstytucyjnego do udzielenia odpowiedzi na wniosek „we właściwym trybie i we właściwej formie”.

WSA skargę odrzucił: bezczynność Trybunału Konstytucyjnego w sprawie o dopuszczenie do pełnienia obowiązków nie podlega kognicji sądów administracyjnych — nie jest bowiem żadną ze spraw wchodzących w zakres kontroli działalności administracji publicznej (art. 3 par. 2 ppsa) — zatem skarga jest niedopuszczalna.

WSA wskazał, iż Trybunał Konstytucyjny jest odrębnym organem władzy sądowniczej (art. 173 Konstytucji RP) — i nie jest organem administracji publicznej (art. 5 par. 2 pkt 3 kpa). Niezależnie od wcześniejszego orzeczenia SN (odmawiającego sprawie o ustalenie prawa do wykonywania mandatu sędziego TK statusu sprawy cywilnej w rozumieniu art. 1 kpc, postanowienie SN I CSK 16/09), nie można powiedzieć, iżby uznanie się przez sąd powszechny za niewłaściwy oznaczało, iż właściwy staje się sąd administracyjny (skarżąca tak oceniła dyspozycję art. 58 par. 4 ppsa).

Orzeczenie jest nieprawomocne, zatem Lidia Bagińska może wnieść od niego kasację do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

  • b52t

    rzeczywiście, temat na rozweselenie z rana, w tak ponury, deszczowy dzień. :-)

  • marcelus

    „Sędzina” oj, jako osobę mającą na co dzień styczność z sądownictwem coś mi mocno zazgrzytało. Forma mocno potoczna i w żargonie prawniczym wręcz niedopuszczalna. Sędzina = żona sędziego. Kobietę sędziego nazywa się Panią Sędzią, Sędzią Kowalską itd.

  • Widać, że świeży P.T. Czytelnik ;-) Podaję, iż:
    – temat był wałkowany na łamach kilkukrotnie,
    – „sędzina” jako żona sędziego („aptekarzowa”, „kierownikowa”) to archaizm,
    – zgodzę się, że językowo prawidłowo byłoby tak: „sędzia” = kobieta, „sędź” = mężczyzna (podobnie „geodeta” vs. „geodet” względnie „geodetka”),
    – ale utarło się, że „sędzia” to nazwa zawodu, także mężczyzan (tak też w konstytucji; podobnie jak „geodeta”, „poseł” lub „nauczyciel”, „adwokat”, „radca prawny”, lub „prezes rady ministrów”, potocznie „premier”),
    – mnie się jednak wydaje nieodmiennie, że piękność polszczyzny zasadza się także na fleksji — stąd zwykle staram się tu pisać „premierka”, „nauczycielka”,
    – w żargonie (publicystyczno-felietonistycznym) formy takie są jak najbardziej dopuszczalne,
    – natomiast rzecz jasna sporządzając pismo będę pisał „sędzia” (a zwracał się „Wysoki Sądzie”).

    Q.E.D.