Czy można windykować dług po prawomocnym oddaleniu powództwa?

Czy dopuszczalna jest dalsza windykacja długu po oddaleniu powództwa? Czy dłużnik, wobec którego powództwo zostało oddalone — ale ze względu na przedawnienie roszczenia — może być wpisany do KRD? Czy też działania tego rodzaju mogą naruszać dobra osobiste dłużnika? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 11 lutego 2016 r., sygn. akt VI ACa 153/15).

Spór dotyczył dalszej windykacji roszczeń mimo przegranego procesu: windykator, którego roszczenia zostały oddalone wskutek przedawnienia, wpisał dłużnika do KRD. Prawo dochodzenia należności miało wynikać z faktu, że zobowiązanie istnieje bo „nie nastąpiło zdarzenie prawne skutkujące wygaśnięciem zobowiązania”.

Rzekomy dłużnik wniósł pozew o ochronę dóbr osobistych żądając m.in. zaprzestania prowadzenia działań naruszających jego dobra osobiste, w szczególności poprzez rozpowszechnianie informacji o rzekomym zadłużeniu, wykreślenia informacji z KRD, pisemnych przeprosin oraz 10 tys. złotych zadośćuczynienia.

Sąd prawomocnie uwzględnił roszczenia nakazując zaniechania dalszej windykacji, wykreślenia danych rzekomego dłużnika z KRD, przesłania przeprosin na piśmie, a także zasądził 7 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia za krzywdę.

Uciążliwe wzywanie do zapłaty rzekomego długu, przyjmujące postać powtarzających się wezwań, gróźb wpisania do KRD — przypisywanie miana niesolidnego dłużnika — narusza takie dobra osobiste jak godność, prywatność, cześć, reputacja, wolność, spokój i mir domowy. Istniejące zadłużenie usprawiedliwia podejmowanie przez wierzyciela działań zmierzających do wyegzekwowania jego należności, jednak wyrok oddalający powództwo ze względu na upływ okresu przedawnienia nie stanowi potwierdzenia istnienia długu (choćby zobowiązania naturalnego) — bo po podniesieniu zarzutu sąd nie zbadał materialnych przesłanek odpowiedzi zobowiązanego z weksla.

art. 117 par. 2 kc
Po upływie terminu przedawnienia ten, przeciwko komu przysługuje roszczenie, może uchylić się od jego zaspokojenia, chyba że zrzeka się korzystania z zarzutu przedawnienia. Jednakże zrzeczenie się zarzutu przedawnienia przed upływem terminu jest nieważne.

Sąd podkreślił, iż wyłącznym środkiem egzekucji roszczenia jest tytuł egzekucyjny zaopatrzony w klauzulę wykonalności — skoro pozwany windykator dokumentem takim nie dysponował, to natarczywe ponawianie wezwania do zapłaty jest bezprawne. Przedawnienie długu oznacza, że można uchylić się od zaspokojenia wierzyciela (art. 117 par. 2 kc) — obejściem prawa jest podejmowanie przez wierzycieli dotkliwych środków nacisku mających przymusić dłużnika do spełnienia przedawnionego świadczenia.

Celem instytucji przedawnienia przewidzianej w art. 117 par. 2 kc jest stabilizacja stosunków cywilnoprawnych, poprzez ograniczenie w czasie dochodzenia roszczeń majątkowych, gdyż z upływem czasu udowodnienie ich zasadności staje się coraz trudniejsze, a dłużnik nieponaglany przez wierzyciela przestaje liczyć się z obowiązkiem spełnienia świadczenia. Stąd sankcją dla wierzyciela za zaniechanie dochodzenia roszczeń we właściwym terminie jest uprawnienie dłużnika do uchylenia się od ich zaspokojenia.

Bezprawności działania windykatora nie uchylają przepisy ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych (art. 15 uuig), a brak zakazu przekazania informacji o długu przedawnionym nie możne być interpretowany jako prawo do wpisania do KRD takiego dłużnika. Dłużnik, który uchylił się od zaspokojenia wierzyciela powołując się na przedawnienie roszczenia nie ma obowiązku spełnienia świadczenia i nie może być w żaden sposób represjonowany — także poprzez publikowanie informacji podważających jego reputację — za to, że skorzystał z możliwości wynikającej z przepisu prawa.

Takie działania windykatora naruszały m.in. mir domowy (który jest jednym z dóbr osobistych chronionych na podstawie art. 23 kc) — mir domowy nie oznacza wyłącznie prawa do ochrony przed bezpośrednią ingerencją w sferę fizycznego korzystania z mieszkania, ale chroni tez przed groźbą bezprawnego wkroczenia w sferę stanu emocjonalnego, jaki każdemu człowiekowi daje poczucie bezpieczeństwa i prywatności.

A na koniec kilka dodatkowych uwag (za uzasadnieniem orzeczenia II instancji):

  • zapisy z ewidencji księgowej nie są dowodem na istnienie zobowiązania — nie stanowią one zdarzeń gospodarczych, lecz wyłącznie je rejestrują;
  • przelew wierzytelności nie potwierdza istnienia samej wierzytelności — dowodzi on wyłącznie tego, że wierzytelność zmieniła „właściciela”, istnienie długu musi być wykazane prawidłowym dokumentem.

Q.E.D.

  • kjonca

    Lejesz miód na moje serce :)
    Państwo Windykatorstwo z PraGroup powinni sobie to przeczytać :)

  • b52t

    Szczególnie druga uwaga z orzeczenia II instancji jest cenna, bo dużo było (a może i jest) takich umów przelewów wierzytelności, które nie były (nie są) szczególnie poparte dowodami. Pozwani też zapominali o tym temacie.
    Ciekawi mnie czy można ruszyć windykatora, który wysyła wezwania i prośby o ugodowe załatwienie sprawy do zmarłej, mimo, że wie, iż „dłużnik”, przedawnionego dawno temu długu zmarł.

  • PioRun

    W sprawie o naruszenie dóbr osobistych trzeba wykazać prawdziwość/nieprawdziwość „oskarżeń” i to się zgadza (choć w związku z domniemaniem bezprawności to chyba dłużnik powinien się postarać a nie wierzyciel). Ale ta ochrona dóbr osobistych dłużnika przedawnionego, bo może już nie zapłacić ? Za daleko. O jakie wartości sądowi tutaj chodzi, co jest wyżej, a co niżej. Mir domowy i komfort psychiczny dłużnika (jeśli rzeczywiście nie zapłacił za coś co mu wierzyciel wykonał), czy pacta sunt servanda i obowiązek spłacania zobowiązań ! Jeżeli facet nie zapłacił to jest nierzetelnym dłużnikiem i kropka, niezależnie od tego, czy prawo po czasie pozwala mu się uchylić od zapłaty. Rozumiem, że jak sąd miał wątpliwości co do tego czy w ogóle powód jest dłużnikiem to mógł tak orzec (ostatecznie nawet mimo ww. ciężaru dowodu bo to trudne zagadnienie…) ale ten cały wywód o biednym dłużniku, i nękaniu to przesada. Odwraca kota ogonem. I to delikatnie, niepostrzeżenie, że prima facie nie sposób nie współczuć (znając z mediów doniesienia o złych windykatorach) ale podmywa, podmywa system wartości, na jakich stoi nasz porządek prawny….

  • Naruszyć dóbr osobistych osoby zmarłej nie można, ale być może dałoby się coś od strony odbiorców korespondencji, którym zaburza to wspomnienie o zmarłym…

  • Ale ciężar dowodu jest prawidłowo rozłożony: to dłużnik był powodem, a rzecz dotyczyła jego dóbr osobistych. Gdyby to windykator pozwał dłużnika (że niespłacony dług narusza dobra osobiste windykatora), to musiałby wykazać wyłącznie owo naruszenie, a dłużnik musiałby wykazać brak bezprawności.

    Gdyby sprawa dotyczyła spłaty długu, to oczywiście, że „pacta, etc.” — ale taka sprawa już była, windykator sprawę przegrał już na etapie przedawnienia — a żaden sąd nie wdawał się w meritum. (Dodać warto, że ów dług wynikał z weksla, który został wypełniony wbrew porozumieniu wekslowemu — więc jeśli „pacta, etc.”, to dotyczy to także rzekomego wierzyciela ;-)

  • b52t

    To wiadomo, takem kombinował w temacie naruszenia d.o. rodziny zmarłej.

  • maho

    Jeżeli facet ma przedawniony dług to jest przedawniony i kropka. Tu nie chodzi o komfort psychiczny tego jednego dłużnika, tylko o komfort psychiczny nas wszystkich. Bo wszyscy możemy być rzekomymi dłużnikami.

    Mój komfort opiera się między innymi na tym, że mam pewność że nie muszę się martwić „trzymaniem kwitów” na to że spłaciłem co do grosza wszystkie należności w tamtym tysiącleciu. Że mogę wywalić papiery po tych kilku latach (patrz czy nie ZUS) i jakby co, mogę powiedzieć „pobite gary, 3/5/7 lat minęło”.

  • b52t

    Pokombinowałem w takim skrócie myślowym, że uznałem za oczywiste, że mowa była o bliskich.

  • Osobiście zgadzam się z (niepodważalnym), że dług przedawniony istnieje — zobowiązanie naturalne w kodeksie cywilnym nadal jest :)

  • kjonca

    Cały problem w tym, że czasami … nie mam kwitów.
    Przykład (autentyczny)
    był kredyt,
    został spłacony.
    Po paru latach coś się bankowi pop…ło i wysłał ludziom wezwania do zapłaty.
    I co, mam płacić, to co już spłaciłem?

  • Nie — bo spłaciłeś. Możesz nawet powołać się na dowód w posiadaniu wierzyciela.
    A jeśli w dodatku jest przedawniony, to możesz „z ostrożności procesowej” zgłosić zarzut przedawnienia.

    Ja bym wolał ten pierwszy ;-)

  • Usher

    Ale wierzyciel nie posiada dowodu (pod ręką), bo było połączenie banków i doszło do błędów przy łączeniu systemów informatycznych (późne skutki problemu Y2k itp.) – stąd wezwania do zapłaty wygenerowane z automatu.

  • kjonca

    Problem w tym, że wierzyciel tego dowodu … nie ma (łączenie banków, bałagan) itp.

  • Akurat biorąc pod uwagę obowiązki banków wynikające z przepisów prawa bankowego (okres przechowywania dokumentów) — bank może mieć problem szczególny.

  • kjonca

    Co nie zmienia faktu, że nie ma dokumentu bank (nie wiem czemu, i niespecjalnie mnie to interesuje) jak i ja.
    I rozumiem, że jeśli się powołam na przedawnienie, to w oczach PP PioRun-a będę nierzetelny?