Czy „członek gangu kelnerów” — o kelnerze, który nie nagrywał — narusza dobra osobiste?

Chociaż afera podsłuchowa jest już passé, jej następstwa są nadal odczuwalne dla jej biernych uczestników. Dziś zatem krótkie pytanie: czy kelner, który nie brał udziału w procederze nagrywania polityków i biznesmenów, może dochodzić ochrony dóbr osobistych, po publikacji tekstu, w którym nazwano go „członkiem gangu kelnerów”? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 12 października 2017 r., sygn. akt I ACa 1051/16).


afera podsłuchowa kelner wyrok

Winny czy niewinny — nie ma to jak samoobsługa. Cukiernica dla picu tylko — nie słodzę (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Proces był jeszcze jednym odpryskiem afery podsłuchowej: w jakiejś gazecie napisali o bogu ducha winnym kelnerze (określonym z imienia i inicjału nazwiska) pracującym w restauracji „Sowa & Przyjaciele”, iż był członkiem „gangu kelnerów”, grupy nagrywającej rozmowy polityków i biznesmenów, do tego m.in. opublikowano jego zdjęcie oraz napisano, że jego brat jest przestępcą oraz podano informacje o miejscu zatrudnienia matki. Tekst został także opublikowany w serwisie internetowym wydawcy.

Po ukazaniu się artykułu chlebodawca poprosił kelnera, by ten wziął miesięczny urlop w celu wyjaśnienia sytuacji, a po urlopie umowa o pracę została rozwiązana za porozumieniem stron (przez 9 miesięcy nie mógł znaleźć nowej pracy).

Zdaniem kelnera publikacja naruszała jego dobra osobiste w postaci dobrego imienia, prywatności, czci, wizerunku i nazwiska, zatem zażądał od wydawcy m.in. przeprosin za ujawnienie informacji z jego życia prywatnego oraz zestawiono jego dane osobowe z opisem nielegalnych działań brata, co mogło spowodować nieuzasadnione powiązanie jego osoby z czynami brata.

Sąd prawomocnie uwzględnił roszczenia nakazując publikację przeprosin oraz zapłatę 10 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia.

[Pozwana] przeprasza [powoda] za to, że naruszyła dobra osobiste [powoda] w ten sposób, że dopuściła się opublikowania w dzienniku (…) artykułu pt. „(…)”, w którym przedstawione zostały informacje ze sfery życia prywatnego dotyczące [powoda], a także zestawienie jego danych osobowych w kontekście opisu cudzych nielegalnych działań, co spowodowało nieuzasadnione powiązanie jego osoby z tymi działaniami. Powyższe oświadczenie publikuje się w wyniku przegranego procesu sądowego. [Pozwana]

Treść artykułu niewątpliwie naruszała dobra osobiste powoda: nazwanie kogoś członkiem „gangu kelnerów” narusza dobre imię i cześć, albowiem zgodnie z definicją „gang” to zorganizowana grupa przestępców, zatem wyrażenie stawia powoda w złym świetle. Tymczasem temu akurat kelnerowi nie postawiono żadnych zarzutów, owszem, w sprawie występował — ale wyłącznie jako świadek.

Dziennikarze nie mieli prawa ujawnić informacji dotyczących prywatnej sfery życia powoda, zaś zajmowanie się stosunkami rodzinnymi z taką szczegółowością stanowi niedopuszczalną ingerencję w prywatność, zwłaszcza, że dziennikarze nie działali w interesie publicznym (art. 14 ust. 6 prawa prasowego). Publikując natomiast zdjęcie powoda wydawca naruszył jego dobro osobiste w postaci wizerunku (mimo wypikselizowania części twarzy można było rozpoznać sportretowaną osobę) — powód nie pełnił funkcji publicznej, nie jest osobą publiczną, ba, nie był nawet zamieszany w aferę.

Strona pozwana nie wykazała istnienia żadnych przesłanek egzoneracyjnych — w szczególności nietrafne okazały się argumenty, iż przy publikacji kierowano się uzasadnionym interesem społecznym (informowanie społeczeństwa o aferze podsłuchowej), lub też, że działania podjęte były w ramach porządku prawnego z zachowaniem szczególnej staranności i rzetelności dziennikarskiej — choćby już przez to, że podanie oczywiście nieprawdziwej informacji (łatwej do zweryfikowania) wyklucza możliwość przyjęcia, że dziennikarz wykazał się należytą starannością. Oznacza to, że tekst był pisany pod z góry założoną tezę, zaś takie działanie nie odpowiada zadaniom prasy (art. 1 pr. prasowego).

Zasądzenie zadośćuczynienia uzasadnione było rodzajem i dolegliwością doznanej krzywdy — naruszenie dóbr osobistych miało charakter umyślny, zaś wskutek publikacji powód miał problemy ze znalezieniem nowego zatrudnienia, był wytykany przez kolegów. Biorąc pod uwagę społeczne zainteresowanie aferą podsłuchową, w ocenie sądu wiązało się to ze znacznymi uciążliwościami i dolegliwością dla powoda.

Q.E.D.

  • kjonca

    Hm. Może nieuważnie czytałem, ale mam wrażenie, że chodziło o 50 tys.

  • Powód żądał 50 tys. złotych, ale sąd I instancji zasądził 10 tys. złotych, w II instancji była tylko apelacja pozwanej.

  • mall

    W świetle tego tekstu pisanie pod założoną tezę narusza art. 1, co ciekawie koreluje z propagandą w prasie. Co pokazuje jak elastyczny jest ten zapis. W końcu propagandysta „urzeczywistnia prawo do rzetelnego informowania”, a nie rzetelnie informuje.

  • Oczywiście, z tym, że rzecz dotyczy tekstów informacyjnych. Publicystyka (rozumiana jako przedstawienie subiektywnego stanowiska) lub felieton to inna para kaloszy.

  • sjs

    Nie wiem ile zarabia kelner, ale 10 tysięcy zł to za samo 9 miesięcy bez pracy to słabe zadośćuczynienie nie mówiąc już o innych niedogodnościach jakie go spotkały.

  • Sąd po raz kolejny (już tu była historia ze świadomym kłamstwem) daje do zrozumienia, że media mogą kłamać ;)

  • Tomasz Płókarz

    komentarz nie na temat, bo nie chce mi się maila pisać ;)
    Ziobro zapowiedział „nowy typ przestępstwa” – cofanie licznika. http://nczas.com/wiadomosci/beda-surowe-kary-za-przekrecanie-licznikow-w-autach-ziobro-wprowadzamy-nowy-typ-przestepstwa-nieznany-dotad-polskiemu-prawu/
    To tylko kolejny z mnóstwa podobnych przykładów. Mnie zastanawia, co jest z systemem wymiaru sprawiedliwości nie tak, że nie da się stosowac art. 286 kk

    Nie chciałoby Ci się skrobnąc tekstu na ten temat? :)

  • patchworked

    Z jednej strony nie chciałbym wyroków jak w USA, ale z drugiej strony…

    Jeśli wydawca bezsprzecznie zawinił, powinien bulić wielokrotność wyrządzonych krzywd, nie zaś ich równowartość albo i nawet raptem drobną część :/ W ten sposób faktycznie panuje przyzwolenie na pisanie bzdur, bo i ryzyko z tym związane jest praktycznie zerowe…

  • sjs

    Jeśli dobrze pamiętam to cofanie licznika jest/było podciągane pod art. 270 kk.

  • Tomasz Płókarz

    Pytanie i tak pozostaje w mocy. Absurdalnie szczegółowych paragrafów jest – mam wrażenie – mnóstwo.

  • b52t

    Ale stypizowanie tego przestępstwa ma na celu sprawienie, że stanie się jednoznaczne, że cofanie licznika jest przestępstwem. Tutaj chodzi o zasadę, żeby obywatel wiedział, co państwo uznaje za przestępstwo – czego nie powinien robić, bo może się to spotkać z przemocą państwa.

  • W czerwcu 2014 r. powód zarabiał około 4.000 zł netto.

    Zwróć jednak uwagę, że to nie jest odszkodowanie, lecz zadośćuczynienie. Z odszkodowaniem byłoby o tyle ciężko, że

    Po urlopie poszedł do pracodawcy w celu wyjaśnienia sytuacji i rozwiązał umowę za porozumieniem stron. Nie mógł znaleźć pracy przez około 9 miesięcy.

    Zatem musiałby wykazać, że owszem, było porozumienie, ale przymusił go pracodawca — ale skoro nawet tak, to dlaczego za owo przymuszenie konsekwencje ma ponosić gazeta?

  • A po drugie może ma ochotę wprowadzić inne zagrożenie (np. do 6 miesięcy), albo też chce wprost pokazać, że proszę kwalifikować z tego a nie z innego paragrafu.

    Vide: kradzież, kradzież z włamaniem, kradzież karty płatniczej, kradzież chrustu z lasu, kradzież kwiatów, etc. etc.

  • Tomasz Płókarz

    Innymi słowy prawo ma pełnić funkcję publicystyczną? To chore. Miałem na jednej z licznych uczelni których nie skończyłem wykłady z legislacji. Skoro obecne prawo wystarczy, to po prostu minister Błaszczak powinien szturchnąć swych ludzi, a minister Ziobro swoich. To by również przekazało odpowiedni komunikat dla społeczeństwa jako skutek uboczny.

  • Ależ nie chodzi o publicystykę — nie wiem jak wygląda orzecznictwo, ale być może nie jest ono jednolite, więc być może raz sąd kwalifikuje rzecz jako oszustwo, innym razem jako fałszowanie dokumentów, etc. Więc jednoznaczne określenie dyspozycji będzie ułatwiało życie.

    Po drugie podstawowa forma oszustwa zagrożona jest karą od 6 m-cy do 8 lat — być może projekt jest taki, żeby cofanie licznika miało zagrożenie od 6 m-cy do 5 lat. To już wystarczy dla podjęcia inicjatywy.

    To tak samo jak np. z krótkotrwałym zaborem pojazdu (art. 289 kk), który jest przecież formą kradzieży — a jednak nie jest. Albo przywłaszczenie, które właściwie też jest kradzieżą — ale jej postacią kwalifikowaną.

    Albo podrabianie pieniędzy, które nie jest zwykłym podrabianiem.

    Etc., etc.

  • Ale chyba zauważyłeś, że sąd zauważył zarówno naruszenie dóbr osobistych, jak i winę pozwanej? (gdyby nie było winy, nie byłoby zadośćuczynienia).

    Więc kłamać nie mogą ani media, ani internauci ;-)

    PS przypominam, że prasa nie odpowiada za podanie nieprawdy (pytanie czym jest „kłamstwo” — czy po prostu kwalifikowaną postacią „nieprawdy”?) — prasa co do zasady odpowiada za brak należytej staranności. Jeśli staranność była, ale i tak ukazała się nieprawda — można uchylić się od tej odpowiedzialności.

  • Mike

    … ale z drugiej strony wartościowanie np. różnych rodzajów kradzieży czy oszustwa oznacza, że co prawda potępiamy, ale jednak niektóre formy nieco mniej, co wpływa negatywnie na moralność ludzi poddanych takim prawom

  • Nie wiem czy to wątpliwość czy (oczywiście prawidłowe) stwierdzenie faktu.

    Jeśli to drugie, to zwracam uwagę, że to jest całkowicie prawidłowe, bo np. dzięki temu mamy kontratypy obrony koniecznej lub stanu wyższej konieczności. W przeciwnym razie „zabił” zawsze równałoby się art. 148 kk.

  • Usher

    Albo przywłaszczenie, które właściwie też jest kradzieżą — ale jej postacią kwalifikowaną.

    Chyba na odwrót?

  • Na odwrót :)

    Miałem na myśli oczywiście przywłaszczenie rzeczy powierzonej, ale co ciekawe — zagrożenie z art. 284 par. 2 kk jest takie samo jak z art. 278 par. 1 kk (od 3 miesięcy do 5 lat).

  • Tak, tak…
    Tylko to jest tak, jak w przypadku pana, który wziął łapówkę, został skazany, i dostał grzywnę – będącą ułamkiem wysokości łapówki…
    Prawo działa, a jakże :)

  • Borek

    Z własnego doświadczenia muszę napisać, że niestety „typizowanie tego przestępstwa” to kompletna bzdura. Dlaczego? Z prostego powodu – stan licznika nie jest czymś, czym należy się w ogóle przejmować przy zakupie pojazdu. Nie wpływa on na prowadzenie pojazdu, na wygodę, bezpieczeństwo, osiągi. Jedyne co może od niego zależeć to alarm o konieczności dokonania serwisu pojazdu, który o ile występuje w pojeździe to jest ustawiany przez użytkownika za pomocą urządzeń dostępnych na pokładzie. O ile zmiany dotyczące badań diagnostycznych idą w dobrym kierunku, o tyle w kwestii liczników nie zmieni to niczego.

    Drugi problem – elementy rejestrujące przebieg pojazdu nie zawsze są ze sobą zgrane i pokazują to samo, szczególnie w pojazdach bez szyny CAN. Tam potrafią mieć fabrycznie sporą rozbieżność (w moim samochodzie rzędu 5%), bo jedyne co łączy kilka liczników na pokładzie to pobierana do własnych obliczeń informacja.
    W moim samochodzie oznacza to, że przez samą wymianę panelu zegarów (stary się zwyczajnie zepsuł) mam już „skręcony” licznik – ECU podpięte pod komputer pokazuje ponad 500kkm, zegary niewiele ponad 200kkm. Widać to też na historiapojazdu.gov.pl, przy czym już pierwszy zarejestrowany tam stan jest nieprawdziwy bo po zmianie panelu.
    W pojazdach z szyną CAN mogą być natomiast inne problemy, przykładowo w samochodach grupy Fiata fizyczne usunięcie jakiegoś elementu (choćby radia) powoduje, że licznik na ekranie będzie migał z wartością 0. :D

    Z mojego punktu widzenia dostrzegam, że autor pomysłu kompletnie nie wie z czym ma do czynienia i co reguluje, i nawet mnie to szczególnie nie dziwi.

  • Ale przecież wiesz, że poniesienie kary nie oznacza możliwości cieszenia się przedmiotem przestępstwa ;-)

  • Ale chodzi nie o wymianę części samochodu, lecz oszukiwanie na przebiegu, który normalnie rozpoznaje się stanem na liczniku. Jasne, dane te zapisują także inne części pojazdu (nawet reflektory), ale przecież sprawdzanie zapisu danych w ukrytych punktach to jeszcze inna sprawa.