Czy brak ogrodzenia posesji, na której jest pies, może uzasadniać zarzut z art. 77 kw?

Wracając jeszcze na moment do tematyki psiej: czy brak ogrodzenia podwórka może być kwalifikowane jako naruszenie zwykłych środków ostrożności przy trzymaniu psa — jeśli pies pogryzł zwierzę sąsiada? (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Oleśnie z 30 grudnia 2015 r., sygn. akt II W 556/15)


brak ogrodzenia podwórka pies

Brak ogrodzenia podwórka może skończyć się odpowiedzialnością za wykroczenie z art. 77 kw (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Spór dotyczył odpowiedzialności wykroczeniowej za swobodnie puszczane psy, które tak dotkliwie pogryzły suczkę sąsiada, że ta musiała zostać uśpiona przez weterynarza.

Sprawa o wykroczenie polegające na niezachowaniu zwykłych środków ostrożności (art. 77 kw) trafiła do sądu.
Zdaniem obwinionego nie ponosił on odpowiedzialności za zdarzenie. Owszem, jest on właścicielem dwóch psów (jeden przy budzie, spuszczany w nocy, jeden w domu), a ponieważ posesja jest nieogrodzona, czasem przychodzi do niego na podwórko duży bezpański pies. Jego psy nie są agresywne, nie może też ponosić konsekwencji za „przybłędę” — a suczka mogła stracić łapkę w zastawionej przez sąsiada pułapce na szczury.

art. 77 kw
Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia,
podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.

Sąd uznał winę właściciela psów i wymierzył mu karę nagany, zwalniając go z kosztów sądowych. Niewątpliwie dwa psy obwinionego każdej nocy swobodnie biegały po okolicy, bez żadnego nadzoru.

Obwiniony może ponosić konsekwencje szkody wyrządzonej przez psa, który się przybłąkał — bo skoro karmił, a nawet zaszczepił „znajdę”, to był za niego odpowiedzialny w rozumieniu art. 77 kw (por. „O tym dlaczego bezdomnego psa lepiej kopnąć w dupę niż dać mu jeść”).

Natomiast naruszenie obowiązków w zakresie zachowania środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia wynika zarówno z tego, że psy były puszczane samopas bez nadzoru, jak i z tego, że posesja obwinionego nie była w sposób prawidłowy ogrodzona, przez co mogły one swobodnie grasować po okolicy.

Tytułem komentarza: czy tylko mnie się wydaje, że taka wykładnia „trzymania zwierzęcia” może skutecznie zniechęcić do ludzkich odruchów w odniesieniu do bezpańskich psów? Rozumiem, że lepiej byłoby się zwierzakiem zaopiekować do końca (albo chociaż powiadomić stosowne czynniki o bezdomnym psie) — ale z drugiej strony czy to mało psiaków, które realnie mając swój dom idą na żebry po okolicy?
I teraz się okaże, że ten, kto dał kości takiemu psu, przyjmuje całe odium związane z całkiem racjonalnym przecież art. 77 kodeksu wykroczeń…