Czy fotografowanie i obserwowanie sąsiadów to stalking?

A teraz coś z całkiem innej beczki: czy fotografowanie sąsiadów, filmowanie tego co oni robią w miejscach publicznych — z własnego domu lub posesji — może stanowić przestępstwo stalkingu?


fotografowanie sąsiadów stalking

Fotografowanie sąsiadów to stalking — jeśli polega na uporczywym nękaniu, które prowadzi do istotnego naruszenia prywatności (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


wyrok Sądu Najwyższego z 29 marca 2017 r. (IV KK 413/16)
Art. 190a § 1 kk posługuje się zarówno kryterium subiektywnym w postaci poczucia zagrożenia, oznaczającego wewnętrzny odbiór, odczucie lęku i osaczenia osoby doświadczanej nękaniem, jak i obiektywnym, wskazując na to, iż poczucie zagrożenia musi być uzasadnione okolicznościami. Subiektywne odczuwanie zagrożenia przez osobę należy konfrontować z wiedzą, doświadczeniem i psychologią reakcji ogółu społeczeństwa, obiektywizować poprzez poczucie zagrożenia w danych okolicznościach, jakie towarzyszyłoby przeciętnemu człowiekowi, o ile oczywiście działania sprawcy nie zmaterializowały się w konkretnym skutku.

Kobietę oskarżono o uporczywe nękanie dwóch kobiet — poprzez ich obserwowanie, filmowanie i fotografowanie na prywatnej posesji, łącznie ok. 50 razy. Dla jasności: zarejestrowane dane nie zostały w żaden sposób ujawnione, oskarżona pozostawiła je „w sferze prywatnego dokumentowania” — bo chciała mieć dowód przestępstw, których dopuszczają się sąsiadki.

Sąd I instancji uznał oskarżoną winną zarzucanego przestępstwa stalkingu (art. 190a par. 1 kk) i skazał na grzywnę w wysokości 1,5 tys. złotych oraz orzekł po 2 tys. złotych nawiązki na rzecz pokrzywdzonych. W II instancji oskarżona została uniewinniona — bo rzekome nękanie miało źródło w konflikcie sąsiedzkim i napastliwego zachowania pokrzywdzonych (m.in. zanieczyszczania działki oskarżonej), a rejestracja dotyczyła wyłącznie codziennych zdarzeń, w dodatku miała miejsce z posesji oskarżonej.

art. 190a par. 1 kk
Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Zdaniem oskarżycielki posiłkowej, która wniosła skargę kasacyjną, sąd błędnie ocenił, iż nagrywanie i fotografowanie pokrzywdzonych z własnej posesji nie wypełniała znamion przestępstwa nękania — co najwyżej stanowiło „złośliwe niepokojenie” (art. 107 kw), nie naruszające w istotny sposób prywatności i nie wzbudzające poczucia zagrożenia.

SN uwzględnił skargę i uchylił zaskarżone orzeczenie: sąd odwoławczy pominął kwestię istotności oddziaływania oskarżonej na sferę prywatności pokrzywdzonych, który to czynnik stanowi jedną z dwóch przesłanek przestępstwa stalkingu.
Niezależnie od tego, że nie wykazano, iżby pokrzywdzone miały poczucie zagrożenia wskutek obserwacji, filmowania i fotografowania — ocena tego stanu pokrzywdzonych powinna opierać się na kryteriach obiektywnych — to jednak częstotliwość rejestrowania pokrzywdzonych pozwala na ocenę, iż doszło do uporczywego nękania pokrzywdzonych w sposób ingerujący w ich prywatność.

Usprawiedliwieniem dla filmowania i fotografowania dnia codziennego sąsiadów nie może być ani istnienie konfliktu sąsiedzkiego, ani też fakt, że nagrania były wykonywane z mieszkania lub posesji oskarżonej. Jeśli bowiem wskutek tych działań doszło do istotnego naruszenia prywatności pokrzywdzonych, można mówić o przestępstwie stalkingu, zwłaszcza, że uporczywość zachowań obejmowała m.in. nagrywanie z bardzo bliskiej odległości, zbliżanie aparatu do kobiet w czasie spaceru ulicą, a po tym jak sąsiadki postawiły wysoki mur — nagrywanie z drabiny (zaś żadne z nagrań nie ukazywało zachowań, które uzasadniałyby twierdzenia o konieczności udokumentowania bezprawnych zachowań sąsiadek).

Nie można porównywać rejestracji ogółu przypadkowych zdarzeń, np. przez monitoring służący ochronie mienia, czy osoby, albo grup ludzi lub osób publicznych, znanych, z celową, nachalną, codzienną obserwacją i rejestracją zachowań wybranych osób. Uporczywość, polegająca na powtarzalności takich zachowań, wbrew woli pokrzywdzonych, na zasadzaniu się na wybrane osoby w celu złośliwego dokuczania im, czynienie ich życia nieznośnym, odbiera chęć do zwyczajnej aktywności i jest przestępstwem.

Tymczasem oceniając spór w duchu publicystycznym („żadna strona nie jest bez winy…”) sąd II instancji uchylił się od analizy prawa do prywatności, stąd też zaskarżony wyrok został uchylony, a sprawa wraca do ponownego rozpoznania.