Czy samochód, który „skoczył” na jedynce, jest pojazdem „w ruchu”?

A skoro kilka dni temu pisałem o tym, że do SN trafiło pytanie o odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez — wyłączony, na warsztacie — samochód, to dziś czas na kilka zdań o tym czy „w ruchu” jest pojazd w serwisie, który niebacznie „skoczył” na jedynce? Zaś jako bonus: czy można mówić o przyczynieniu się do powstania szkody, jeśli mechanik stał przed takim samochodem — zamiast stanąć sobie z boku?


pojazd warsztat odpowiedzialność

Każdy samochód z włączonym silnikiem jest „w ruchu” w rozumieniu art. 436 par. 1 kc. Sprawdzić czy nie holowany ;-) (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


wyrok Sądu Najwyższego z 26 lutego 2015 r. (III CSK 187/14)
Szkoda, która powstała wskutek uruchomienia w warsztacie silnika pojazdu z włączonym biegiem i jego przemieszczenia się, jest szkodą wywołaną przez ruch tego pojazdu.

Spór dotyczył odpowiedzialności za skutki wypadku, który miał miejsce w warsztacie samochodowym: podczas oględzin mechanik poprosił kobietę, która podjechała służbowym samochodem o uruchomienie silnika, ta sięgnęła do stacyjki przez otwarte okno — a że pojazd stał na biegu, więc po odpaleniu auto skoczyło do przodu, przygniatając mechanikowi nogę.

Poszkodowany skierował przeciwko ubezpieczycielowi sprawę o zadośćuczynienie, odszkodowanie i rentę za wypadek oraz ustalenie odpowiedzialności pozwanego ubezpieczyciela za skutki na przyszłość.

art. 435 par. 1 kc
Prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.

Sąd prawomocnie uwzględnił powództwo: odpowiedzialność wynika z polisy OC posiadacza pojazdu mechanicznego, szkoda wynika bezpośrednio z ruchu pojazdu, zaś oddanie samochodu do naprawy nie oznacza, iż jego posiadaczem samoistnym stał się warsztat, nie ma też znaczenia, że kierująca przekręciła kluczyk w stacyjce bez wsiadania do środka. Nie zachodzi też przesłanka egzoneracyjna w postaci wyłącznej winy poszkodowanego (niezależnie od tego, że silnik został odpalony na polecenie mechanika, sprawczyni powinna powinna była sprawdzić czy auto stoi na biegu). Można mówić o znikomym przyczynieniu się poszkodowanego do powstania szkody — bo nie zachował należytej ostrożności (nie stanął z boku, nie polecił sprawdzić czy auto jest na luzie), ale taki stopień przyczynienia się nie uzasadnia miarkowania odszkodowania lub zadośćuczynienia.

art. 436. par. 1 kc
Odpowiedzialność przewidzianą w artykule poprzedzającym ponosi również samoistny posiadacz mechanicznego środka komunikacji poruszanego za pomocą sił przyrody. Jednakże gdy posiadacz samoistny oddał środek komunikacji w posiadanie zależne, odpowiedzialność ponosi posiadacz zależny.

Skuteczna okazała się skarga kasacyjna: samochód, niezależnie od tego, że był w warsztacie, był też „w ruchu” — bo już samo włączenie silnika przesądza, że pojazd jest w ruchu; nie ma przy tym znaczenia, czy ów ruch związany jest z jego funkcją transportową lub komunikacyjną. Oddanie samochodu do naprawy jest korzystaniem z niego w zwykły sposób, zatem szkoda wyrządzona wskutek uruchomienia silnika i przemieszczenia się pojazdu jest szkodą wynikającą z jego ruchu.

Jednakże zdaniem SN w sprawie powinno się prawidłowo ocenić stopień przyczynienia się poszkodowanego, który mógł naruszyć obowiązki w zakresie BHP pracowniczego (art. 211 kp) — a to dlatego, iż miarkowanie odszkodowania (art. 362 kc) nie jest przejawem tzw. „prawa sędziowskiego”, czyli swobodnego uznania sądu. Ustalenie, iż doszło do przyczynienia się poszkodowanego zobowiązuje sąd do odpowiedniego zmniejszenia wysokości odszkodowania — stąd ocena, iż przyczynienie się poszkodowanego było niewielkie, nie może pozostać bez wpływu na wysokość odszkodowania.

Stąd też zaskarżony wyrok został uchylony, a sprawa wraca do ponownego rozpoznania w II instancji.

  • Darek18181

    Sam miałem ostatnio stłuczkę i przyznam,że pieniądze z odszkodowania z OC sprawcy to śmiech na sali.Mogę z czystym sumieniem polecić Firmę Crashplus.Dopłacicli mi sporą sumke dzięki czemu bez problemu naprawiłem auto.Jakby ktos był chętny podaje numer do ich doradcy: 570660879

  • “sprawczyni powinna powinna była sprawdzić czy auto stoi na biegu”
    .
    Sędziemu się nudzi, czy coś… Przypomniał się Borchardt i pytanie “kobietę masz?” :)
    .
    Jak rozumiem, to podczas przeglądu, gdy pan z kanału każe mi naciskać hamulec, to powiniem się upewnić, że nie trzyma on palca między szczękami?
    .
    W takiej sytuacji kręciłbym kluczykiem bez wahania – skoro facet stoi przed samochodem, to musiałby być idiotą, by tego wcześniej nie sprawdzić…

  • Magic

    Czyli jak pojazd jest w profesjonalnym warsztacie- to nadal właściciel i jego ubezpieczyciel ponoszą odpowiedzialność za szkody przez pojazd wyżądzone.
    A nie powinno być tak że jak pojazd jest wbwarsztacie to odpowiada za niego warsztat?
    Strach zostawiać samochód w warsztacie – mechanicy narozrabiają a ty człowieku płać zscszkody.

  • Cóż, zasada ryzyka jest na tyle inna od zasady winy, że wszystkiego można się spodziewać. Myślę, że dla sprytnego adwokata jest nadal pole do popisu jeśli chodzi o takie kwestie jak:

    – kto jest posiadaczem pojazdu?
    – czy jednak nie można mówić o wyłącznej winie poszkodowanego — w tym przypadku profesjonalisty, który z racji znajomości tematu powinien uwzględniać i takie ryzyko.

  • to coś jakby zatrudnić malarza (nie na umowę o pracę!) do malowania domu i zostać pozwanym za to że mu farba do oka chlapnęła.

  • Niby tak, ale bliżej — zatrudnić malarza, on przypadkowo strącił karnisz, który wypadł przez okno i uszkodził zaparkowany samochód.

    Kto odpowiada?

  • Malarz. Przecież za spadnięte z mieszkania przedmioty odpowiada ten, kto dokonuje spadu, a nie właściciel nieruchomości.

  • Odpowiedzialność ponosi ten, kto mieszkanie zajmuje — więc pytanie czy malarz pomieszczenie owo zajmował?

    A jeśli nie zajmował, to oczywiście zajmujący lokal może uwolnić się wskazując na wyłączną winę osoby trzeciej (np. malarza) — ale przecież może się okazać, że on przypadkowo karnisz strącił, ale właściwie to dlatego, że karnisz był źle przymocowany, etc.

  • Ja uważam, że odpowiedzialność ponosi ten, kto ponosi winę szkodę, a nie ten, co mieszkanie „zajmuje”. Co oczywiście nie wyklucza tego, że za strącony karnisz przez malarza odpowiada właściciel, który ten karnisz zainstalował, jeśli zrobił to źle, niemniej jednak do rozważań w tej materii nieistotne jest, co kto posiada, co kto zajmuje itp.

  • Winę?? Ale przecież to klasyk odpowiedzialności na zasadzie ryzyka:

    art. 433 kc.
    Za szkodę wyrządzoną wyrzuceniem, wylaniem lub spadnięciem jakiegokolwiek przedmiotu z pomieszczenia jest odpowiedzialny ten, kto pomieszczenie zajmuje, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą zajmujący pomieszczenie nie ponosi odpowiedzialności i której działaniu nie mógł zapobiec.

  • Tego przepisu nie znałem :)

  • Ja tak mam z prawem wekslowym ;-)