Czy twórcy i artyści mogą świadczyć powtarzające się usługi na podstawie umowy o dzieło?

Jakiś czas temu głębokim echem odbił się wyrok SN, w którym stwierdzono, że muzyk wykonujący koncert razem z orkiestrą powinien mieć umowę zlecenia — dziś czas na krótką analizę orzeczenia, w którym odniesiono się kwestii świadczenia usług przez twórców i artystów na rzecz instytucji kultury (wyrok Sądu Najwyższego z 2 czerwca 2017 r. (III UK 147/16).


twórca artysta dzieło zlecenie

„Dżob” w Teatrze Capitol. Na scenie Konrad Imiela i Mariusz Kilian (fot. Maciej Kulczyński // Teatr-Capitol.pl)


Spór dotyczył sposobu zakwalifikowania szeregu różnorakich umów zawieranych przez instytucję kultury i sztuki z twórcami i artystami m.in. prowadzącymi warsztaty artystyczne z tańca nowoczesnego, odpowiedzialnymi za przygotowanie i wykonanie utworów muzycznych do spektaklu, a także za tłumaczenie tekstów, opracowanie scenariusza i prowadzenie koncertu, wykonanie roli aktorskiej, etc.
Zdaniem płatnika były to umowy o dzieło (art. 627 kc), natomiast ZUS zakwalifikował wszystkie te umowy jako zlecenie (art. 734 kc).

Sąd prawomocnie podzielił stanowisko ZUS: wykonanie utworu muzycznego w ramach koncertu nie oznacza tworzenia dzieła przy każdego z artystów osobno, albowiem utwór skomponowany na kilka instrumentów stanowi jednolitą całość (podobnie w odniesieniu do spektaklu teatralnego). Cechą dzieła jest samoistność rezultatu, niezależność od dalszego działania twórcy. Natomiast warsztaty taneczne są umową starannego działania, zatem nie można rozliczać ich za efekt (jak przy umowie o dzieło). Zawarcie umowy o dzieło na warunkach umowy zlecenia stanowi nadużycie zasady swobody umów (art. 353(1) kc), zatem w tym zakresie zawarte umowy są nieważne (art. 58 kc).

Oceniając skargę kasacyjną SN zauważył, iż przedmiot umowy o dzieło musi mieć przewidywalne i możliwe do osiągnięcia, z góry określone parametry. Kryterium odróżnienia umowy o dzieło i zlecenia obejmuje także odpowiedzialność za rezultat rozumianą jako możliwość poddania dzieła sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych. Wynagrodzenie z tytułu umowy o dzieło nie może być określane ilością, jakością lub rodzajem wykonywanej pracy, lecz wyłącznie metodą ryczałtową lub kosztorysową (art. 629-632 kc). Pewne różnice w odniesieniu do umów o wykonanie utworów lub o artystyczne wykonania mogą wynikać z charakteru prawa autorskiego, choćby przez to, iż skupia ono uwagę na ochronie praw twórców, nie na procesie kontraktowania.

W każdym jednak przypadku podleganie ubezpieczeniom społecznym nie wynika z woli stron zawartej umowy, lecz z przepisów prawa, które są ius cogens, przeto żadna czynność prawna nie może zniwelować obowiązków stron umów. W przypadku wątpliwości w wykładni może pomóc art. 67 Konstytucji RP, zgodnie z którym obywatel ma prawo do zabezpieczenia społecznego w przypadku niezdolności do pracy oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego — stąd też system ubezpieczeń społecznych stara się stworzyć pewne ramy gwarancyjne na wypadek wystąpienia określonych zdarzeń.
Strony mogły zawrzeć umowę mieszaną lub nawet umowę nienazwaną (o cechach umowy o dzieło i umowy zlecenia), jednak nie oznacza to, iżby dzięki temu mogły sobie wybierać odpowiadające im regulacje dotyczące sfery ubezpieczeń społecznych, nawet jeśli w toku wykonania umowy doszło do powstania utworu lub artystycznego wykonania.

Nie można także apriorycznie zakładać, iżby twórcy i artyści wykonawcy pozostawali poza systemem ubezpieczeń społecznych, zaś konsekwencją art. 8 ust. 6-8 ustawy systemowej jest domniemanie, że osoba prowadząca działalność twórczą i artystyczną podlega ubezpieczeniu społecznemu także wówczas, gdy jako podmiot działający w obrocie zawiera z innym partnerem umowę o dzieło. Powtarzające się zamówienia na wykonanie określonego dzieła (artystycznego wykonania, reżyserii, etc.) może być kwalifikowane jako prowadzenie przedsięwzięcia zawodowego — a działalność gospodarcza zawsze objęta jest ubezpieczeniem. Nie można także aprobować sytuacji, w której twórcy i artyści pracujący w instytucjach kultury i sztuki bez umowy o pracę, nie mają także zagwarantowanego elementarnego ubezpieczenia społecznego — wyłącznie przez to, iż celem zawieranych umów jest racjonalizacja kosztów.

Stąd też skarga kasacyjna została oddalona — z wyjątkiem jednego ubezpieczonego, który miał umowę na tłumaczenie tekstów z adjustacją (na koncert) — tu bowiem SN doszedł do przekonania, iż działanie to mogło być na tyle jednostkowo skonkretyzowane, że faktycznie mogło mieścić się w pojęciu umowy o dzieło.

  • radekk

    Czy przy takiej wymuszonej umowie zlecenie można przenieść autorskie prawa majątkowe, prawa do artystycznego wykonania czy prawa zależne? A może, jak wskazał sąd, takie prawa nie występują?

  • Uważam, że przenieść prawa można — o ile one występują :) Zwłaszcza, że przynajmniej część tych praw to właściwie artystyczne wykonania, które też podlegają 50% KUP.

  • radekk

    No właśnie o to chodzi, bo przyznam się szczerze, że kompletnie nie rozumiem interpretacji sądów i zus. Z jednej strony strzelili im policzek wskazując że chałturzą nie twórczo, a tym bardziej nie artystycznie, z drugiej strony jednak prowadzą działalność twórczą i artystyczną.

  • Nie, to jest nadinterpretacja :)
    Chałturzą twórczo i artystycznie, chociaż nie zawsze tworzą utwory (wykonanie utworu nie jest jego tworzeniem — acz podlega prawu autorskiemu) — zaś tylko utworzenie dzieła kwalifikuje się jako umowa o dzieło.

    Podstawowy błąd pokutujący brzmi: tylko umowa o dzieło pozwala na 50% KUP. To jest nieprawda — 50% KUP może być także przy zleceniu — ale że zlecenie wymaga też składek na ZUS, to inna para kaloszy…