Weekendowy dyżur „pod telefonem” nie narusza dóbr osobistych pracowników sądu

Czy weekendowy „dyżur pod telefonem” pracownika sądu może być oceniany jako naruszenie jego prawa do życia rodzinnego, prywatności — oraz norm czasu pracy? Czy można wyznaczyć do obsługi posiedzeń aresztowych wyłącznie pracowników sekretariatu wydziału karnego, czy jednak powinno się równomiernie obciążać wszystkich zatrudnionych w sądzie?

wyrok Sądu Najwyższego z 16 listopada 2017 r. (I PK 306/16)
Incydentalne efektywne wykonywanie pracy w czasie planowych dyżurów „pod telefonem”, które zostały zrekompensowane wynagrodzeniem lub udzieleniem wolnego od pracy czasu równorzędnego w dogodnych dla pracownika wymiaru sprawiedliwości terminach, który nie był nierówno traktowany przydzieleniem nieproporcjonalnie wysokiej liczby dyżurów, na ogół nie naruszają dobra osobistego w postaci prawa do pracowniczego odpoczynku (art. 151(5) § 2 zdanie drugie kp w zw. z art. 24 kc w zw. z art. 300 kp), chyba że pracownik udowodni, że w konkretnych przypadkach uporczywego i długotrwałego nierównego wyznaczania dyżurów pod telefonem, nie korzystał z nieprzerwanych okresów dobowego (art. 132 kp) lub tygodniowego odpoczynku (art. 133 kp) i z tej przyczyny doznał konkretnej szkody lub identyfikowalnej krzywdy niematerialnej.

Cztery sekretarki pracujące w wydziale karnym Sądu Rejonowego wniosły powództwo przeciwko swemu pracodawcy o zaniechanie naruszania dóbr osobistych w postaci prawa do wypoczynku i spokojnego zamieszkiwania — czyli taką organizację pracy w sądzie, która pozwoli im na korzystanie z prawa do nieprzerwanego odpoczynku dobowego i tygodniowego, a także o zasądzenie po 10,8 tys. złotych zadośćuczynienia.

Punktem zapalnym były czynności procesowe podejmowane przez sąd na cito (zwłaszcza wnioski aresztowe), które wymagały rozpoznania poza godzinami normalnego urzędowania sądu. W tym celu prezes sądu wydał (w 2007 r.) zarządzenie nakazujące niektórym sędziom i pracownikom „przebywanie w warunkach stałego kontaktu telefonicznego” m.in. w soboty i święta między 8.00 a 16.00; w praktyce jednak sekretarki były przekonywane, że dyżury są całodobowe. Za dyżury pod telefonem (i pracę w ramach ew. wezwania, co przez kilka lat miało miejsce zaledwie kilka razy) właściwie nikt nie otrzymywał wynagrodzenia (tylko przez kilkanaście miesięcy były niewielkie dodatki do wynagrodzenia, ale za czas faktycznie przepracowany odbierano dni wolne).
Dopiero w 2014 r. (być może po wytoczeniu powództwa) prezes sądu zmienił zasady pełnienia dyżurów, a zwłaszcza zwiększył ich obsadę.

Sąd I instancji częściowo uwzględnił powództwo i zobowiązał Sąd Rejonowy do zaniechania naruszania dóbr osobistych pracownic sekretariatu sądowego, nakazując taką reorganizację pracy, która zapewni możliwość nieprzerwanego 11-godzinnego odpoczynku dobowego oraz 35-godzinnego odpoczynku w każdym tygodniu. Sąd uznał, że określone art. 132 kp i art. 133 kp prawo do odpoczynku jest chronionym dobrem osobistym, którego pracownik nie może się zrzec, zatem sama gotowość do pracy pozbawia pracownika możliwości swobodnego wypoczynku.

Skuteczna okazała się apelacja wniesiona przez pozwany Sąd Rejonowy, którego zdaniem nie można żądać zaniechania dóbr osobistych, jeśli „stan zagrożenia, czy też obawa dalszego naruszenia dobra osobistego w ujęciu obiektywnym, już nie istnieje”. Skoro bowiem zasady pełnienia dyżurów aresztowych zmieniły się w 2014 r., a nawet prokuratura i policja zaczęły przestrzegać godzin urzędowania pozwanego Sądu Rejonowego i przestały składać pilne wnioski poza tymi godzinami — to roszczenie o zaniechanie jest bezzasadne. Odmówiono też zasądzenia zadośćuczynienia, ponieważ naruszenie nie miało charakteru zawinionego, zaś stopień i rodzaj doznanej krzywdy w ogóle nie uzasadnia takiego żądania — bo „doznane ograniczenia dotyczyły niespożywania alkoholu” przez pracowników sekretariatu oraz oddalania się na większą odległość.

Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną: przede wszystkim ochrona dobra osobistego w postaci naruszonego prawa do odpoczynku pracowniczego wymaga orzekania w oparciu o przepisy zobowiązujące pracodawcę do poszanowania dóbr osobistych pracownika (art. 11(1) kp) — bo sąd pracy orzeka na podstawie przepisów prawa pracy, zaś (przywołany jako podstawa skargi) art. 24 kc w zw. z art. 300 kp może być podstawą tylko w zakresie nieuregulowanym w kodeksie pracy.

Niezależnie od tego oceny, iż doszło do naruszenia dóbr osobistych nie uzasadniają jednostkowe (wyjątkowe i incydentalne) przypadki świadczenia pracy po godzinach wskazanych w zarządzeniu, zaś subiektywne (nieudowodnione) twierdzenia, iż sekretarki latami utrzymywano w przekonaniu, że dyżur trwa 24 godziny, nie dowodzą naruszenia tych dóbr.

Kluczowa okazała się też ocena, iż taki tryb pracy może wynikać z charakteru służby sądowniczej, która jest elementem zapewnienia prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP). Stąd też pracownicy sądów muszą liczyć się nie tylko z pracą w ramach kodeksowych norm czasu pracy, ale także z pozostawaniem w gotowości lub nawet z wykonywaniem obowiązków służbowych w przypadkach niecierpiących zwłoki, jeśli wymagają tego potrzeby procesowe.

Wyznaczanie sekretarzy sądowych do pełnienia dyżurów „pod telefonem” wymaga pozostawania w stanie gotowości do „urzędniczej” obsługi, w wyznaczonych po godzinach urzędowania sądu dniach powszednich, sobotach lub dniach wolnych od pracy, pilnych spraw rozpoznawanych w trybie przyśpieszonym, z tym także spraw „aresztowych” lub innych czynności służbowych, które wymagają podjęcia lub załatwienia w terminie 24 godzin od złożenia wniosku. Pomocniczy udział w załatwianiu takich spraw pilnych należy do istoty i zakresu obowiązków służbowych urzędników sądowych, przeto co do zasady nie jest bezprawne ani nie narusza dóbr osobistych w postaci prawa do pracowniczego odpoczynku lub „prawa do spokojnego zamieszkiwania”, rozumianych jako nieskrępowane („wolne”) pozazawodowe życie prywatne i rodzinne.

Stąd też zarzut naruszenia pracowniczych dóbr osobistych (ze skutkiem w postaci ingerencji w życie osobiste i rodzinne) mógłby być zasadny dopiero w przypadku uporczywego i długotrwale krzywdzącego wyznaczania określonych pracowników sądu do pełnienia dyżuru pod telefonem.

SN zauważył natomiast, że nierówne traktowanie powódek wynikało z wyznaczania do pełnienia dyżurów wyłącznie pracowników jednego sekretariatu (art. 18(3b) kp), podczas gdy zasada równego traktowania nakłada na sąd obowiązek równomiernego obciążania całego personelu (także innych wydziałów). W takim przypadku pracownikom przysługują roszczenia odszkodowawcze w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę (art. 18(3d) kp).