Gmina może odpowiadać za tolerowanie nocnych libacji na „Orliku”

A skoro już dziś znów ruszają krajowe rozgrywki piłkarskie, dzięki czemu dziennikarze będą mogli znów zachwycać się niesamowitymi zwycięstwami FC Cieniasy nad KS Patafiany — a kilka dni temu było o tym, że bijąc głośno w dzwony proboszcz nie popełnia wykroczenia — dziś kilka zdań o uciążliwości sąsiedztwa szkolnego boiska, czyli o tym, że gmina może ponosić odpowiedzialność za tolerowanie nocnych libacji na „Orliku”.

wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 20 kwietnia 2017 r. (sygn. akt I ACa 1419/16)
Przebywanie w obszarze oddziaływania uciążliwości związanych z funkcjonowaniem boiska stanowi dyskomfort, ale nie każda dolegliwość jakiej doznaje człowiek jest naruszeniem jego dóbr osobistych w postaci prawa do spokoju, wypoczynku, prawa do prywatności, naruszenia miru domowego, utraty poczucia bezpieczeństwa.

Właściciele domku z ogródkiem położonego obok przyszkolnego boiska pozwali gminę o zadośćuczynienie (po 110 tys. złotych dla każdego z małżonków) za naruszenie dóbr osobistych w postaci prawa do spokoju, wypoczynku, prawa do prywatności, naruszenia miru domowego, utraty poczucia bezpieczeństwa oraz do uszczerbku na ich zdrowiu fizycznym i psychicznym w związku z wadliwym funkcjonowaniem w sąsiedztwie ich domu boiska. Małżeństwo upatrywało naruszenia dóbr m.in. w tym, że piłka przelatywała przez ogrodzenie na ich ogródek, w immisji hałasu i światła, a także w braku nadzoru nad osobami korzystającymi z obiektu.

Sąd I instancji ustalił, że wokół „Orlika” (który powstał w miejscu przebudowanego boiska przyszkolnego) stoi wprawdzie 4-metrowy płot, który po interwencji powodów został podwyższony o dodatkowe 2 metry, a wzdłuż granicy działki nasadzono iglaki oraz ustawiono przezroczyste ekrany dźwiękoszczelne, ale chociaż formalnie boisko jest czynne (i oświetlone) do 21.00, latem gry i zabawy prowadzone są nawet później, zaś po 22.00 spożywa się tam alkohol. Początkowo boisko było zamykane na noc, ale później tego zaprzestano, bo zepsuł się zamek. Korzystający z boiska często przeklinają, a po zwróceniu im uwagi na niestosowność takiego zachowania — wyzywają i grożą sąsiadom. Piłka bardzo często przelatuje nad ogrodzeniem, więc gospodarz zaczął ją odnosić albo animatorowi boiska lub dyrektorowi szkoły (domagając się potwierdzenia odbioru piłki), a nawet na sesję rady gminy. Czasem młodzież w poszukiwaniu piłki sama przechodzi przez ogrodzenie, niszcząc je, a także roślinność sąsiadów.
Powód podejmował liczne interwencje dotyczące ogrodzenia boiska, m.in. u dyrektora szkoły, wójta, marszałka województwa, w Ministerstwie Sportu i Turystyki oraz w NIK — bezskutecznie.

W świetle takiego stanu faktycznego sąd uwzględnił powództwo co do zasady: budując „Orlika” gmina nie wzięła pod uwagę interesu mieszkańców sąsiadujących bezpośrednio z boiskiem, zaś skoro można było i należało przewidzieć uciążliwości — można gminie zarzucać niedbalstwo. Równocześnie gmina nie wykazała żadnych okoliczności wyłączających bezprawność, albowiem sam fakt wybudowania obiektu w oparciu o przepisy prawa, po uzyskaniu zezwolenia i przy braku protestów mieszkańców w fazie przygotowań nie oznacza wyłączenia bezprawności naruszenia dóbr osobistych. Wyłączenia bezprawności nie można także doszukiwać się w realizacji zadań własnych gminy w zakresie rozwoju kultury fizycznej.
Gmina jako właściciel ziemi, na której wybudowano „Orlika”, jest sąsiadem w rozumieniu art. 144 kc, zatem zgadzając się na korzystanie z jego własności przez inne osoby, ponosi za nie odpowiedzialność.

Intensywny hałas oraz uciążliwe światło, w połączeniu z zachowaniem części osób korzystających z obiektu spowodował zakłócenie miru domowego, naruszając poczucie bezpieczeństwa oraz prawo do spokoju i wypoczynku. Oznacza to, że pozwana gmina ponosi odpowiedzialność za funkcjonowanie boiska. A ponieważ krzywda trwała 7 lat, a wina gminy nie budzi wątpliwości, adekwatną wysokość zadośćuczynienia określono na 60 tys. złotych dla każdego z powodów.

Częściowo skuteczna okazała się apelacja pozwanej gminy: po pierwsze nie można przypisywać złej woli i niedbalstwa, skoro podejmowane są starania, by ograniczyć oddziaływanie boiska na sąsiadów (zainstalowano ekrany dźwiękoszczelne, podwyższono płot, etc.). Po drugie nawet jeśli uciążliwości wynikające z sąsiedztwa szkolnego boiska są znaczne, nie każda dolegliwość oznacza naruszenie dóbr osobistych. Po trzecie funkcjonowanie boiska nie oznacza automatycznego naruszenia nietykalności nieruchomości lub miru domowego — jeśli zagrożenie wiązać z przechodzeniem przez płot po piłkę, to nie wynika ono z działalności pozwanej gminy, lecz tych właśnie osób (zaś odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych może ponosić wyłącznie sprawca, art. 24 par. 1 kc).

Po czwarte wreszcie pochodzące z boiska immisja hałasu i światła nie miały charakteru bezprawnego, bo wiążą się z samym funkcjonowaniem boiska, które nie jest bezprawne. Natomiast korzystający z nieruchomości powinien powstrzymać się od działań zakłócających korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego jej przeznaczenia — zaś takie korzystanie z „Orlika” jest zgodne z jego przeznaczeniem.

Pozwanej gminie można zarzucać wyłącznie zaniedbania w egzekwowaniu regulaminu korzystania z „Orlika”, co prowadziło do tolerowania nieprzestrzegania czasu przebywania na boisku. Regulamin, chociaż został ustalony, nie był przestrzegany przez korzystających, zaś gmina nie wykazała zainteresowania w egzekwowaniu jego postanowień, czego skutkiem było tolerowanie spożywania alkoholu i nocnych hałasów. Takie zaniedbanie uzasadnia zarzut naruszenia dóbr osobistych w postaci prawa do spokoju i wypoczynku, a skoro naruszenie jest zawinione, poszkodowanym przysługuje zadośćuczynienie, które zostało jednak obniżone do kwoty 5 tys. złotych dla każdego z powodów.

Q.E.D.

Dodaj komentarz