Czy w procesie poszlakowym można skazać sprawcę okrutnego zabicia psa?

Gdyby ktoś myślał, że mu ujdzie na sucho, bo nikt nie widział, nikt nie zarejestrował — czy proces poszlakowy może doprowadzić do skazania na odsiadkę sprawcy okrutnego zabicia własnego psa? (wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu z 29 listopada 2017 r., sygn. akt IV Ka 952/17).


Proces poszlakowy

Na ogół łagodna, okrutna chciałaby być słysząc takie historie… (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Mężczyzna został oskarżony o znęcanie się nad psem ze skutkiem śmiertelnym — wystawił zwierzaka na parapet i zamknął okno… (art. 35 ust. 1 i 1a uoz).
Sąd I instancji skazał sprawcę na 1 rok bezwarunkowego pozbawienia wolności, 3 tys. złotych nawiązki na organizację społeczną oraz środek karny w postaci 10 lat zakazu posiadania zwierząt.

art. 35 ustawy o ochronie zwierząt
1. Kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów art. 6 ust. 1, art. 33 lub art. 34 ust. 1-4
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
1a. Tej samej karze podlega ten, kto znęca się nad zwierzęciem.
2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 lub 1a działa ze szczególnym okrucieństwem
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. (…)

Od wyroku apelowała obrończyni oskarżonego: raz, że nikt nie widział zdarzenia, dwa, że pies wypadł z okna pokoju zajmowanego przez inną osobę, trzy, że właściciel psa nie mógł tak postąpić z przygarniętym ze schroniska zwierzęciemOznacza to, że do skazania doszło wyłącznie w oparciu o poszlaki, zwłaszcza niespójne zeznania świadków, z którymi oskarżony był skonfliktowany — zaś proces poszlakowy oznacza, że sąd zamiast swobodnej oceny dowodów, oceniał je pod z góry przyjętą tezę.

Sąd II instancji przyznał, że cały proces miał charakter poszlakowy — w takim przypadku sąd ma za zadanie ustalić fakty uboczne, a dopiero na ich podstawie stwierdzić, czy takie dowody pozwalają na przyjęcie sprawstwa oskarżonego (przy czym pojawienie się możliwości alternatywnej wersji wydarzeń wyklucza skazanie).

Tymczasem w sprawie jest wiadome, że:

  • chwilę przed zdarzeniem oskarżony odprowadził swą ofiarę ze spaceru, na którym był razem z koleżanką, po którym dziewczyna czekała aż oskarżony odprowadzi psa do mieszkania (to w jej oknie rozegrał się dramat) — a następnie zwierzę pojawiło się na parapecie;
  • że owczarka musiała znać i ufać osobie, która wystawiła ją na parapet — bo się nie szarpała i nie wyrywała, a jako 30-kilogramowe zwierzę potrafiłaby być agresywna — zaś „pies bezgranicznie ufa swemu opiekunowi i nawet jeżeli się boi, to poddałby się temu co wobec niego jego opiekun czyni”;
  • że irracjonalne jest przypuszczenie, że ułomna fizycznie suczka mogła sama wyjść na parapet, skoro nie wskakiwała nawet na tapczan czy inne meble (zwłaszcza, że sam oskarżony „nie wierzy”, że psinka mogła sama wskoczyć na okno);
  • że nawet gdyby pies potrafił i zechciał wejść na parapet, to na pewno nie zamknąłby za sobą okna;
  • że fakt, że oskarżony wziął psicę ze schroniska, troszczył się o nią i opiekował (całe 3 tygodnie), nie jest dowodem, że nie mógł jej skrzywdzić — zwłaszcza, że po zdarzeniu zostawił cierpiące zwierzę i poszedł spotkać się ze znajomymi;
  • że sprawstwa nie można oceniać po tym, że pies spadł z okna pokoju zajmowanego przez inną osobę — bo najprawdopodobniej oskarżony miał klucze do tamtego pomieszczenia.

Stąd też skazujący wyrok został utrzymany w mocy — chociaż sąd skonstatował, że szczególne okrucieństwo z jakim działał sprawca kwalifikowało się na zarzut z art. 35 ust. 1a i ust. 2 uoz — ale skoro nie było apelacji na niekorzyść, to sąd związany jest zakazem reformationis in peius — czyli nie może go surowiej potraktować.

Słowem: tak, proces poszlakowy może doprowadzić do skazania sprawcy okrutnego znęcania się nad zwierzęciem — o ile wszystkie poszlaki łącznie prowadzą do jasnego wniosku, że oskarżonemu można przypisać sprawstwo i winę.

3 comments for “Czy w procesie poszlakowym można skazać sprawcę okrutnego zabicia psa?

  1. kjonca
    17 marca 2018 at 10:58

    Biedny psiak :(

  2. 17 marca 2018 at 15:53

    jakoś to rozumowanie sądu tak dziwnie brzmi jak domniemanie winy a nie domniemanie niewinności

    • 17 marca 2018 at 16:24

      Byłoby tak, gdyby oskarżenie apriorycznie zakładało sprawstwo i winę, a oskarżony musiał wykazywać odwrotności. Tymczasem tutaj jak widać sąd potrafił połączyć kropki, w jego przekonaniu prawidłowo.

      Nie zawsze jest tak, że moment popełnienia przestępstwa jest obserwowany przez świadków lub nawet filmowany — ale są np. świadkowie, którzy mówią „2 minuty wcześniej widziałem go z nim, później to się stało”.

Dodaj komentarz